Grażyna Garlińska
"NOWE ŻYCIE GOSPODARCZE"
13 sierpnia 2000

NAJWAŻNIEJSZE DOŚWIADCZENIE

Rozmowa z Tomaszem Mintoft-Czyżem, prezesem Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych

W Sejmie jest już projekt ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym. Nie wszystko wam się w nim podoba...

To prawda. Chociaż muszę przyznać, że większość uwag stowarzyszenia zostało uwzględnionych. Cieszy nas, że podniesiona została poprzeczka, jeśli chodzi o wymagane kwalifikacje i staż pracy. I tak brokerem może być, w świetle projektu, osoba spełniająca dotychczasowe wymogi ustawowe, a nadto wykazująca się co najmniej średnim wykształceniem i trzyletnim stażem pracy.

Wydaje się, że jest to dalece niewystarczające i rzutuje na poziom usług doradczych świadczonych przez brokerów.

W zawodzie brokera liczy się przede wszystkim doświadczenie zawodowe. Dlatego nie poparliśmy propozycji, aby z egzaminu na brokera były zwolnione osoby z tytułami naukowymi w dziedzinie nauk ekonomicznych i prawnych. Egzamin musi być obowiązkowy i dotyczyć wszystkich chętnych do prowadzenia działalności brokerskiej,. którzy dodatkowo wykazać się mogą doświadczeniem zawodowym w ubezpieczeniach.

Wróćmy jednak do waszych zastrzeżeń do projektu ustawy...

Prawdę powiedziawszy, dotyczą one głównie tzw. multiagenta, inaczej mówiąc agenta ubezpieczeniowego, który działa w imieniu i na rzecz więcej niż jednego zakładu ubezpieczeń. Wprawdzie rynek ubezpieczycieli nalega na utrzymanie tej postaci pośrednictwa, uważam jednak, że jest to koncepcja wadliwa.

Konkurencji nigdy za wiele...

Tu nie chodzi o konkurencję samą w sobie, lecz o stworzenie czystej sytuacji i jednakowych warunków działania na rynku. A czysta i przejrzysta sytuacja to taka, w której mamy z jednej strony agenta, który działa z ramienia i na rachunek zakładu ubezpieczeniowego, a z drugiej strony brokera, który reprezentuje klienta firmy ubezpieczeniowej i działa na własny rachunek. Role i relacje są jasno określone.

Natomiast multiagent to ktoś w rodzaju brokera, nie zobligowanego do posiadania szczególnych kwalifikacji zawodowych, w działalności którego musi wystąpić konflikt interesów. Formalnie reprezentuje on zakłady ubezpieczeń - jednocześnie doradza klientowi w wyborze jednego z nich, co czyni według sobie znanego klucza - jak można przypuszczać - traktując interesy mocodawców jako drugorzędne, choć za jego działania odpowiedzialność ponoszą zakłady - zleceniodawcy. W przypadku brokera nie ma tego typu schizofrenicznej sytuacji. Pozycja brokera jest bowiem jasno i jednoznacznie określona. Jest on tylko i wyłącznie pełnomocnikiem klienta, działającym na własne ryzyko.

Kontrowersyjny jest także zapis Projektu, mówiący o tym, że multiagent musi obowiązkowo ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej, ale... tylko w takim zakresie, w jakim doradza klientowi wybór określonego zakładu ubezpieczeń. Jest to zapis nieczytelny, który może wywołać duże problemy interpretacyjne. W przypadku brokerów sprawa nie budzi wątpliwości. Zgodnie z projektem ustawy ( tak samo jak w obowiązującej obecnie ustawie) mają być oni objęci ubezpieczeniem obowiązkowym OC, obejmującym cały zakres ich działalności.

Niektórzy uważają, że wymóg pewnej minimalnej kwoty ubezpieczenia OC z tytułu prowadzenia działalności brokerskiej może stanowić problem dla mniejszych firm, lub dla tych, którzy będą chcieli rozpocząć działalność.

Tak rzeczywiście może być, ponieważ to nie będzie już polisa OC z limitem np. 10 tysięcy złotych, żeby tylko sprostać wymogom obecnej ustawy i otrzymać zezwolenie Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń. W projekcie rozporządzenia wykonawczego do projektu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym przyjęto kwotę pół miliona euro. Dla porównania: projekt dyrektywy Unii Europejskiej proponuje sumę ubezpieczenia OC brokera oraz wszystkich innych pośredników ubezpieczeniowych na minimalnym poziomie jednego miliona euro. Z kolei europejskie stowarzyszenie pośredników BIPAR proponuje kwotę 750 000 euro limitu ubezpieczenia na każdą szkodę.

Pewne jest, że ustalenie minimalnego limitu na poziomie czy to 500 tysięcy, czy 750 tysięcy euro, zagwarantuje większe bezpieczeństwo klientom. Należy nadmienić, że powszechność tego ubezpieczenia, przy jednoczesnym stosowaniu właściwej dla ubezpieczeń tego typu zasady uzależnienia wysokości składki nie tylko od limitu, ale - i to w szczególności - od obrotu ubezpieczonego podmiotu, spowoduje jego dostępność także dla mniejszych firm brokerskich.

Uważam, że te rygory powinny dotyczyć także multiagentów w odniesieniu do wszystkich aspektów ich zawodowej działalności. Chcę bowiem zauważyć, że w projekcie dyrektywy Unii Europejskiej mówi się, że jej przepisy dotyczyć będą wszystkich bez wyjątku pośredników. Mało tego, nie wyszczególnia się w niej agenta, multiagenta czy brokera. Mówi się w niej o grupie zawodowej, trudniącej się pośrednictwem ubezpieczeniowym, a zatem działaniem, którego podstawowym celem jest doprowadzenie do zawarcia umowy ubezpieczeniowej. Oczywiście proces, który do tego prowadzi, inaczej przebiega w przypadku działania typu agencyjnego, a inaczej quasi-agencyjnego, kiedy mamy do czynienia ze sprzedażą produktu ubezpieczeniowego m. in. przez dealera samochodowego, czy jako załącznika do produktów, np. do karty kredytowej. W przypadku brokera, proces prowadzący do zawarcia umowy ubezpieczeniowej jest bardziej skomplikowany. Wiąże się bowiem z analizą ryzyka, negocjowaniem programu ubezpieczeniowego i warunków pokrycia, wysokości składki...

Czy daleko nam jeszcze do wzorca pracy brokera działającego na dobrze rozwiniętych rynkach ubezpieczeniowych?

Trudno mówić o wzorcach. Z pewnością praca brokerów w Polsce i w innych krajach o dobrze rozwiniętych rynkach ubezpieczeniowych może różnić się stosowanymi formułami działania. Nie oznacza to jednak, że wiedza naszych brokerów jest mniejsza. Ona jest po prostu inna i dostosowana do warunków panujących na naszym rynku.

Czy to oznacza, że klient może z równym zaufaniem podchodzić do brokera polskiego i zagranicznego, który "wywodzi" się z firmy znanej na światowym rynku brokerskim. W Polsce funkcjonują przedsiębiorstwa brokerskie, których udziałowcami są renomowane zagraniczne firmy brokerskie. Czy one cieszą się większą popularnością niż czysto polskie?

Nie sądzę, a w każdym razie nie widzę podstaw do takiej opinii. Klient - lokalna, nawet duża firma, często woli lokalnego brokera, który lepiej go rozumie i jest dla niego liczącym się klientem. W portfelu wielkiego międzynarodowego koncernu brokerskiego taka firma znalazłaby się gdzieś na szarym końcu listy. Broker, który działa na skalę międzynarodową, na pewno ma inne spojrzenie i inny zakres percepcji tego, co dzieje się dookoła niego, niż ten, który funkcjonuje wyłącznie na rynku lokalnym. Nie oznacza to jednak, że ten drugi jest gorszy czy mniej rzetelny. Każdy broker stara się jak najlepiej wywiązywać ze swoich zadań. Chcemy, żeby o nas mówiono dobrze. W końcu żyjemy z naszej reputacji.

Słyszy się jednak o różnego rodzaju uchybieniach...

To może zdarzyć się w każdym zawodzie, na zasadzie, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Nie przeczę, że w działalności brokera mogą pojawić się błędy. "Wypadki" przy pracy zdarzają się w każdym zawodzie, co tłumaczy potrzebę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zawodowej, na warunkach zapewniających realną ochronę i na kwoty odpowiednio wysokie. .

Niepokój budzą także porozumienia między brokerami a zakładami ubezpieczeniowymi, istnieje bowiem zakaz zawierania takich umów...

Nie znam szczegółów na ten temat, dlatego trudno jest mi to zinterpretować. Brokerowi nie wolno zawierać umowy, która miałaby charakter umowy agencyjnej i wiązałaby się z działaniami agencyjnymi brokera na rzecz zakładu ubezpieczeń. Taki zakaz istnieje w obowiązującym prawie i na pewno będzie utrzymany w nowej ustawie o pośrednictwie ubezpieczeniowym. W projekcie tej ustawy zaznaczono, że brokerowi nie wolno zawierać żadnych umów z wyjątkiem umów tzw. kurtażowych, bądź umów, które dotyczą jego własnego ubezpieczenia. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że tylko takie umowy są obecnie zawierane przez brokerów z zakładami ubezpieczeń.

Czy stowarzyszenie próbuje w jakiś sposób przeciwdziałać niekorzystnym dla środowiska brokerów zachowaniom zarówno ich samych, jak i zakładów ubezpieczeń?

Tak jak powiedziałem wcześniej, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Przypadki zachowań niezgodnych z praktyką rynku czy nieetycznych występują przy wykonywaniu każdej profesji. Sprawy swojego środowiska omawiamy przy różnych okazjach. Ostatnio taką okazją był III Kongres Brokerów. Najważniejszą sprawą, którą udało nam się tam omówić w gronie przedstawicieli firm ubezpieczeniowych i reprezentantów nauki, były zasady dobrej praktyki czyli zasady dobrej roboty. Efektem kilkudniowej dyskusji było wypracowanie 10 "przykazań", którym przyświeca idea: nie rób drugiemu tego, co tobie niemiłe.

Ładnie to brzmi. O co jednak dokładnie chodzi?

Przede wszystkim o respektowanie z jednej strony przez brokerów, z drugiej przez zakłady ubezpieczeń, wspólnie przyjętych zasad działania. Do tej pory było z tym różnie. I nie ma się co dziwić. Nasz rynek ubezpieczeniowy istnieje zaledwie dziesięć lat. Za krótko, żeby normalne zasady funkcjonowania zdążyły się wykształcić. Wydaje mi się, że dzięki wypracowanym wspólnie regułom działania i respektowaniu ich w praktyce, uda się uniknąć niekorzystnych, psujących wzajemne stosunki sytuacji.

Proszę przybliżyć chociaż niektóre z przyjętych zasad działania.

Jedną z nich jest np. zasada, mówiąca o tym, że jeżeli broker zgłasza swoje zapytanie ofertowe do zakładu ubezpieczeń, to zakład nie będzie poza plecami brokera zwracać się do jego klienta i bezpośrednio oferować mu swoje usługi. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca i jest to, moim zdaniem, najważniejsze ustalenie, które powinno być przestrzegane we wzajemnych stosunkach.

Inna z przyjętych zasad mówi z kolei o tym, że jeżeli broker prowadzi marketing programu ubezpieczeniowego, to nie powinien faworyzować "ulubionego" zakładu ubezpieczeń, lecz dać wszystkim równe szanse. Tak więc każda z zasad związana jest z etyką zachowywania się i działania w interesach.

Jak ocenia pan rynek ubezpieczeniowy w Polsce i ofertę działających na nim firm ubezpieczeniowych?

Oferta jest bogata zarówno w zakresie ubezpieczeń majątkowych, jak i osobowych. Uważam, że każda realna potrzeba ubezpieczeniowa klienta ma szansę urzeczywistnić się dzięki dobrze skonstruowanej umowie ubezpieczeniowej. Tutaj ogromną rolę odgrywają właśnie brokerzy, ich wiedza i doświadczenie. W dyskusji z klientem definiują bowiem jego potrzeby, a następnie "przekładają" je na program ubezpieczeniowy, zawierający konkretne produkty ubezpieczeniowe, typowe bądź całkiem oryginalne. Chcę podkreślić, że niektóre firmy brokerskie są bardzo aktywne w konstruowaniu warunków ubezpieczenia, spełniających oczekiwania klientów, a zarazem możliwych do akceptacji przez ubezpieczycieli.

Z badań wynika, że zbyt niska jest tzw. świadomość ubezpieczeniowa polskich przedsiębiorców.

Rzeczywiście, nie jest ona duża. Ale na pocieszenie dodam, że w krajach wysoko rozwiniętych też jest ona różna. Nawet tam ubezpieczenie nie jest stawiane przez ludzi na pierwszym miejscu na liście potrzeb. Świadomość ubezpieczeniowa jest większa w dużych firmach. Zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie. Pojawiło się w nich stanowisko risk managera - osoby odpowiedzialnej za ochronę przed różnymi ryzykami, zagrażającymi firmie, w tym za ochronę ubezpieczeniową. W polskich firmach rośnie obecnie zainteresowanie tego typu działalnością.

Odmiennie jest w firmach małych i średnich, które nie przejawiają zbyt dużego zainteresowania rzetelnym ubezpieczeniem swojej działalności. Myślę, że z czasem się to poprawi. Rynek ubezpieczeniowy w Polsce jest bowiem bardzo młody. Potrzebna jest także większa niż dotychczas edukacja wszystkich jego uczestników.

A jaka rolę odgrywa stowarzyszenie, którym pan kieruje?

Jest to organizacja samorządowa o dobrowolnym charakterze, skupiająca obecnie 530 osób fizycznych. Dzięki uczestnictwu w niej brokerzy mają szanse wyartykułować swoje potrzeby, wypracować wspólne stanowisko w różnych, ważnych dla środowiska sprawach, np. w zakresie legislacji czy zasad działania.

Jest pan członkiem Komitetu Zarządzającego BIPAR. Jakie korzyści płyną z uczestnictwa polskiego stowarzyszenia brokerów w tej europejskiej organizacji?

Jesteśmy bliżej Europy, bliżej tego co dzieje się na światowym rynku brokerskim. W ramach BIPAR uczestniczę w pracach nad nowa dyrektywą, która ureguluje sprawy pośrednictwa ubezpieczeniowego. Zarówno tamto stowarzyszenie, jak i nasze zajmuje się także promocją zawodu brokera. Chcemy, żeby mówiono o nas dobrze...


Dziękuję za rozmowę.

Grażyna Garlińska
"NOWE ŻYCIE GOSPODARCZE"
13 sierpnia 2000