| |
Zdrowotne w przyszłości
W trakcie tegorocznego Kongresu Brokerów było widać, jaką wagę przywiązują towarzystwa do ubezpieczeń zdrowotnych. Swoje prezentacje temu tematowi poświęciła Nordea, PZU i Signal Iduna. Wszystkie firmy zachęcały brokerów do sprzedaży tych ubezpieczeń.
W przypadku Signal Iduna to zachęcanie miało jednak bardziej odległą perspektywę. Firma nie zaprezentowała jeszcze produktów, zapowiadając tylko stopniowe pojawianie się tego typu ubezpieczeń. Zaproszony przez firmę ekspert z Niemiec, Joerg ter Schmitten podkreślał, że za pośrednictwem brokerów i multiagentów zawieranych jest na rynku niemieckim 26% nowych ubezpieczeń zdrowotnych. Wskazywał też, że cały czas rośnie ich udział w przypisie składki w skali całego rynku.
Według danych na koniec 2003 roku ubezpieczenia majątkowe przyniosły niemieckim towarzystwom 37,9% składki przypisanej, na życie 45,9%, a zdrowotne 16,2%. Jednocześnie podkreślał, że system niemiecki jest w fazie przebudowy i coraz węższy będzie zakres opieki medycznej, gwarantowanej w ramach państwowego ubezpieczenia, któremu podlega 90% społeczeństwa. W Niemczech składka na powszechne ubezpieczenie zdrowotne wynosi obecnie 14,3% zarobków. Osoby zarabiające miesięcznie powyżej 3862,5 euro brutto mogą wystąpić z powszechnego ubezpieczenia i samemu opłacać sobie składkę indywidualną. W ich przypadku składka na "państwowe" ubezpieczenie wynosiłaby ponad 552 euro.
Tymczasem, jak podawał Joerg ter Schmitten, pełne prywatne ubezpieczenie zdrowotne dla trzydziestolatka kosztuje od 150 euro w wersji podstawowej, do 400 euro w wersji luksusowej. Nic dziwnego, że około 10% obywateli ma wykupione pełne prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Jednocześnie około 25% członków ubezpieczonych w niemieckich kasach chorych ma dodatkową polisę zdrowotną.
Na razie jednak ubezpieczenia zdrowotne u nas raczkują. Jak podawał Stanisław Borkowski, odpowiadający w grupie PZU za projekt ubezpieczeń zdrowotnych, spółka życiowa sprzedała od początku roku ponad 5 tys. polis ubezpieczenia Opieka Medyczna, z czego połowa przypisu pochodziła z ubezpieczeń indywidualnych, indywidualnych druga część z grupowych. Firma liczy jednak na wzrost sprzedaży po planowanej na jesieni kampanii, promującej produkt.
Wydawałoby się, że po ostatnich zmianach w prawie, tego typu polisy, oferowane w formie grupowej, powinny sprzedawać się jak świeże bułeczki. Jak przypominał Paweł Miller, prezes Nordea Życie, w czasie prezentacji swojego produktu Nordea Falck Zdrowie, od początku roku zmieniły się przepisy podatkowe. Zgodnie z nimi, pracodawca kupujący pracownikowi tzw. "abonament" nie może sobie tego wydatku wliczyć w koszty uzyskania przychodu. Takie prawo ma tylko wtedy, gdy realizowane badania mają miejsce w ramach tzw. medycyny pracy. Prawo do zaliczenia wydatków na ochronę zdrowia pracowników w koszty uzyskania przychodu mają tylko ci przedsiębiorcy, który zawarli umowę ubezpieczenia.
Wydaje się więc, że rzeczywiście brokerzy mają duże pole do popisu, jeśli chodzi o przekonywanie odpowiednich osób w ubezpieczanych firmach,do rezygnacji z abonamentu, a rzecz polisy. Według Pawła Millera rynek prywatnych usług medycznych można obecnie oszacować na około 500 mln zł. Jest więc o co walczyć.
Not. MAJ
* * *

|
|