include "_header1.html"; ?>
Rozmowa z Tomaszem Mintoft-Czyżem, prezesem Stowarzyszenia Polskich
Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, na temat reperkusji ataku
terrorystycznego w USA na rynek finansowy, w tym sektor ubezpieczeniowy.
Na czym polega reasekuracja ?
Reasekuracja to sposób rozproszenia ryzyka. Mówiąc prosto, jest to ubezpieczenie dla ubezpieczycieli, które pomaga towarzystwom przyjmować ryzyka przekraczajšce ich możliwości finansowe. Są dwa sposoby reasekuracji - traktatowy, kiedy ubezpiecza się cały portfel produktów i fakultatywny, gdzie ochroną są objęte poszczególne ryzyka, które albo nie mieszczą się w "traktatach" z uwagi na wysokość sumy ubezpieczenia, albo są to nietypowe ryzyka.
Nadal najczęstszym sposobem ochrony jest traktatowa reasekuracja, która pozwala firmom przyjmować określone klasy ryzyk, do ustalonych limitów. Reasekuracja jest najbardziej skuteczną formą ochrony interesów finansowych ubezpieczycieli.
Kto może zostać reasekuratorem ?
Reasekuratorem może zostać towarzystwo, które ma odpowiednią licencję. Każdy zakład ubezpieczeń powinien zajmować się reasekuracją bierną, tzn. cedować ryzyka na inne towarzystwa tak, aby bezpiecznie udzielać ochrony swoim klientom. Niektóre mogą, jeśli chcą, przyjmować ryzyka od innych zakładów i to nazywamy reasekuracją czynną. W dobie globalizacji i wielu zagrożeń wszystkie większe zakłady są również reasekuratorami, np. Allianz, AIG, Metropolitan Life, Zurich, PZU czy WARTA.
Największą firmą, która zajmuje się wyłącznie reasekuracją, jest Monachijskie Towarzystwo Reasekuracyjne (Munich Re), znaczącą rolę odgrywa również Swiss Re i wiele innych firm reasekuracyjnych, zarówno europejskich, jak i spoza naszego kontynentu. Jest również rynek londyński - Lloyd's, który należy wymienić osobno, ponieważ ma duży udział w przejmowaniu ryzyk morskich, awiacji i innych, bardziej "niszowych".
Jakie ryzyka są ubezpieczane ?
Wszystko, co można ubezpieczyć, nadaje się również do reasekurowania. Najczęściej jest to portfel, składający się z wielu ryzyk. Może być tak, że z określonego portfela są wykluczone pewne ryzyka, definiowane rodzajem lub wysokością sumy ubezpieczenia, potencjalnej szkody itp. Ale zależy to od polityki, prowadzonej przez danego reasekuratora. Na przykład wspomniany Lloyd's specjalizuje się w określonych klasach ryzyk i mniej chętnie przyjmuje inne, które nie mieszczą się w jego strategii. Są również firmy specjalizujące się w ubezpieczaniu bardzo wyselekcjonowanych, specjalistycznych ryzyk (np. budowlano-montażowych, lotniczych itp.).
Standardowo są wykluczane ryzyka wojny i ataków terrorystycznych. Można je ubezpieczyć pod warunkiem dodatkowego oszacowania i odrębnego zgłoszenia. Podlegają one zupełnie innym regułom. Na przykład ryzyka wojenne można wypowiedzieć z bardzo krótkim okresem - 48 godzin.
Po ataku terrorystycznym na USA prezydent George W. Bush powiedział, że Ameryka znalazła się w stanie wojny. Takie stwierdzenie spowodowało pewne zaniepokojenie wśród ubezpieczycieli i poszkodowanych.
Definicja wojny nie zmieniła się, mimo oświadczenia prezydenta USA, że Ameryka znalazła się w stanie wojny. Na pewno tego, co zdarzyło się w Nowym Jorku, mimo że było przerażające, nie można zakwalifikować do działań wojennych.
Którzy reasekuratorzy i jakie towarzystwa najbardziej odczują finansowe skutki wydarzeń z 11 września ?
Są już dostępne, w miarę przybliżone dane, według których ubezpieczone straty szacuje się na 41 miliardów dolarów. Wiadomo, jaki jest podział tych szkód. Mówi się, że straty rzeczowe bezpośrednie - WTC i FC oraz otaczające budynki, a także cztery rozbite samoloty - zostały ocenione na 6 miliardów. Zniszczoną zawartość budynków oszacowano na 9 miliardów, do tego należy doliczyć przerwę w działalności firm (business interruption). Te szkody wstępnie oceniono na, mniej więcej, 10 miliardów dolarów.
Są również bardzo poważne straty związane z odpowiedzialnością cywilną - 5 miliardów, oraz 3 miliardy za OC, poniesione przez linie lotnicze. Mamy już przybliżone dane dotyczące odpowiedzialności za życie i zdrowie ludzkie - obowiązkowe ubezpieczenia pracowników przez pracodawców, które ocenia się na 3 miliardy, oraz odszkodowania z tytułu indywidualnych polis - około 5 miliardów.
Podano do wiadomości, jaka część tych kwot przypadnie do wypłacenia poszczególnym firmom. "Liderem" wśród ubezpieczycieli, który wypłaci najwyższe odszkodowanie, jest Allianz AG - 900 milionów dolarów. Jeśli chodzi o reasekuratorów, to najwięcej odszkodowań wypłaci brytyjska firma Berkshire Hathaway - 2,2 miliarda, Munich Re - 2 miliardy, Swiss Re - 1,25 miliarda, XL Capital - 700 milionów, Employers Re - 600 milionów dolarów.
Można powiedzieć, że żaden z poważnych reasekuratorów nie uniknie zaangażowania i wypłaci odszkodowania z powodu ataku terrorystycznego, jaki miał miejsce w USA. Są również nieliczne firmy w Polsce, które partycypują w tych kosztach.
Jakie ?
Zachowam to w tajemnicy. Są to relatywnie niewielkie kwoty, rzędu kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Ponieważ współczesna reasekuracja jest zjawiskiem wielopoziomowym (ubezpieczyciel się reasekuruje, dalej reasekurator się reasekuruje), w każdą większą katastrofę jest zaangażowany globalny rynek ubezpieczeniowy. Ale dotarcie do tego, kto i na ile ponosi odpowiedzialność, jest z reguły dłuższym procesem.
Czy wypłacone odszkodowania mogą zachwiać kondycją finansową jakiegoś reasekuratora lub ubezpieczyciela ?
Gdy chodzi o aspekt finansowy, to z całą pewnością nie zachwieje, dlatego, że reasekuratorzy przyjmują ryzyko w sposób odpowiedzialny. Każda z tych firm ma najwyższy, lub jeden z najwyższych ratingów, który przyznaje się nie tylko za kondycję finansową, ale również za stopień odpowiedzialności przy ocenie ryzyka. Wypłacenie odszkodowań za straty poniesione w wyniku ataku terrorystycznego może (do pewnego stopnia) zaważyć jednak na wyniku finansowym firm.
Drugi aspekt tego ataku - to jego wpływ na rynki finansowe. Zaistniała sytuacja jest dużym szokiem dla ekonomii amerykańskiej. A kiedy Ameryka kicha, to cały świat ma katar. I ten efekt jest dużo groźniejszy, gdyż akcje spółek ubezpieczeniowych, w ciągu krótkiego czasu, bardzo straciły na wartości. A ten sektor jest postrzegany jako integralna część rynku. Towarzystwa nie zbankrutują, ich kondycja finansowa nie zostanie w znaczący sposób naruszona, ale ich zdolność wypłaty dywidend akcjonariuszom, w obecnej sytuacji, może być zmniejszona.
A gdy chodzi o straty niewymierne - kadry, utrata bazy danych ?
Najboleśniejsze straty, jakie poniosły firmy, to utrata znacznej części personelu. W dwóch wieżowcach WTC, tak jak na całym dolnym Manhattanie, nie produkuje się materialnych dóbr w ujęciu rzeczowym. Tam mieszczą się, liczące się w świecie, instytucje sektora finansowego, które "produkują" wartości intelektualne. Wśród zaginionych blisko 6 tysięcy osób, znaczące grono stanowili specjaliści usług finansowych. Tam mieściły się biura dwóch największych brokerów światowych - Marsh i Aon. Każda z tych firm straciła po kilkaset osób.
Jeśli chodzi o utratę danych, przypuszczam, że są one nieznaczne. Wszystkie szanujące się firmy, a tylko takie miały swoje siedziby w WTC, mają bardzo rygorystyczne procedury ochrony danych, których przestrzegają. Spółki przechowują dane nie w jednym, ale w kilku miejscach.
Jednym z takich skarbców przechowywania danych jest, znajdująca się w pobliżu Nowego Jorku tzw. "Góra Żelazna". Jest to schron przeciwatomowy, w którym informacje zarejestrowane na nośnikach elektronicznych są niezniszczalne, nawet podczas bezpośredniego ataku atomowego. Tam przechowują swoje bazy danych wszystkie duże korporacje.
Czy dzisiaj można już ocenić wpływ wrześniowych wydarzeń na światowy rynek ubezpieczeniowy ?
Atak terrorystyczny na USA nastąpił w momencie, gdy gospodarka USA znajdowała się na progu recesji. I to, co się wydarzyło, może spowodować, że stanie się ona faktem. A wtedy recesja amerykańska pociągnie za sobą ekonomię niemal całego świata. Jest to o tyle groźne, że było spowodowane przez tzw. czynnik ludzki, który okazał się nieprzewidywalny.
Nadal istnieje możliwość eskalacji aktów terrorystycznych. Zatem nie sama kwota 41 miliardów dolarów jest największym ciężarem, ale stan zagrożenia. Nie tyle to, co się już wydarzyło, ale to, co się może wydarzyć na skutek zamierzonych działań ludzkich. A to jest znacznie groźniejsze, nawet od najbardziej potężnego żywiołu natury.
Gdy chodzi o rynek ubezpieczeniowy, to charakteryzuje go pewna cykliczność - porusza się po linii sinusoidy. Światowy i polski rynek były we wznoszącej się części krzywej, dlatego reakcje są tak ostre, co nam, brokerom, przysparza wiele trudności, a naszym klientom - kosztów.
Czy ubezpieczyciele okazali się solidarni w obliczu tragedii, jaka dotknęła Amerykanów ?
Nie tylko ubezpieczyciele. Wszyscy wykazują niezwykłą w dziejach Ameryki solidarność. Obywatele tego kraju pokazali, że w czasach kryzysu potrafią być razem. Generalnie to społeczeństwo, mimo tak ogromnych strat, uchroniło się przed nienawiścią, przed emocjonalną degradacją, w przeciwieństwie do animatorów tych tragicznych zdarzeń. I tutaj widzimy, że mamy dwa zupełnie inne światy. Świat cywilizowany, przeciwny aktom terroru i świat zapiekłej nienawiści, przeciwny wszystkim wartościom tego pierwszego.
Dziękuję za rozmowę. include "_footer1.html"; ?>