ZYSKI Z ODZYSKU


Marcin Zieliński               „GAZETA WYBORCZA”  -  październik 2001.
 

Nawet najlepsze ubezpieczenie majątkowe nie zagwarantuje przedsiębiorcy, że po nieszczęśliwym wypadku w jego firmie – np. pożarze, zalaniu czy wybuchu – zakład szybko stanie na nogi i uniknie bankructwa. Pełną ochronę dają dopiero ubezpieczenia typu business interruption (BI).

Choć odsetek polskich firm, które decydują się na wykupienie polisy ubezpieczeniowej, wciąż jest zastraszająco niski w porównaniu z krajami rozwiniętymi, to zdaniem ekspertów popularność ubezpieczeń korporacyjnych z każdym rokiem nieznacznie wzrasta. Prawdopodobnie skutki zamachów terrorystycznych w USA i groźba kolejnych skłoni większą część przedsiębiorców do zabezpieczenia się przed ryzykiem nieszczęśliwych zdarzeń, które mogą nawiedzić ich firmy.

Flexa, czyli abecadło

Podstawą ubezpieczenia firmy jest polisa majątkowa chroniąca przed konsekwencjami pożaru, kradzieży czy zalania – czyli ryzyka opartego na standardzie flexa  (z ang. ogień, piorun, wybuch i upadek statku powietrznego). Przy pewnym uproszczeniu można ją porównać do polisy życiowej, ubezpieczającej tylko następstwa nieszczęśliwych wypadków (NNW).

Po pożarze, wybuchu lub włamaniu ( które wchodzi w zakres rozszerzonego standardu flexa) polisa tego typu pozwala uzyskać odszkodowanie za zniszczone maszyny, zapasy czy hale produkcyjne.

Zwykłe ubezpieczenie majątkowe nie daje jednak wystarczającej gwarancji, że np. po pożarze zakład stanie na nogi i uniknie bankructwa. Dlaczego ?  Wyobraźmy sobie, że w wyniku żywiołu przedsiębiorstwo traci maszynę, stanowiącą kluczowe ogniwo w procesie produkcyjnym. Ubezpieczyciel co prawda wypłaci pieniądze z polisy majątkowej, ale zamówienie nowej maszyny, jej sprowadzenie, konieczne testy i montaż pochłaniają bezcenny czas. Firma nie produkuje, nie sprzedaje, nie ma przychodu i nie zarabia. Taka sytuacja może potrwać kilka miesięcy, ale może też ciągnąć się nawet rok.

Co trzeci przetrwa

Jeśli firma nie ma wysokiego kapitału, który zamortyzuje przerwę w działalności, to przestój oznacza dla niej wyrok śmierci. Żaden bank nie zdecyduje się bowiem w tym czasie kredytować firmy bez przychodów. Poza tym wypadnięcie z rynku wymaga na nowo poszukiwania rynków zbytu, kontrahentów itd.

Z badań francuskich, przeprowadzonych na początku lat 80. z udziałem firm, które otrzymały odszkodowanie tylko z podstawowych polis majątkowych wynika, że po poważnej szkodzie majątkowej jedna trzecia firm bankrutuje prawie od razu (to jest po pół roku), jedna trzecia pada w okresie trzech lat po zdarzeniu i tylko co trzeciej udaje się wyjść na prostą.

BI – koło ratunkowe

Aby firma przetrwała krytyczny moment, potrzebna jest jej polisa business interruption
(BI – z ang. przerwanie działalności), bardziej znana jako ubezpieczenie od utraty zysku przedsiębiorstwa. Towarzystwo, które sprzedaje taką polisę, zobowiązuje się pokrywać straty tzw. ubezpieczeniowego zysku brutto.

Jest ona szczególnie ważna z punktu widzenia inwestora lub właściciela firmy, ponieważ gwarantuje ciągłość funkcjonowania przedsiębiorstwa i chroni zysk, gdy wydarzy się szkoda. Brokerzy ubezpieczeniowi podkreślają, że te polisy są szczególnie ważne dla firm, które już przebiły się na rynku, zdobyły pozycję, której powinny bronić.

Przedsiębiorstwa startujące powinny raczej myśleć o ochronie ubezpieczeniowej w zakresie podstawowym, choć wykupienie BI świadczy o dalekowzroczności władz spółki. Obecnie wartość wykupionych przez polskie przedsiębiorstwa polis typu business interruption nie przekracza 1 procenta przypisu składki w ubezpieczeniach majątkowych (około 70 mln zł).

Zysk pod ochroną

Do zakresu ochrony w polisie BI wchodzą obciążenia, wynikające z obowiązku regulowania przez firm kosztów stałych jej działalności (m.inn. umowy z partnerami handlowymi, dzierżawy) oraz zysk operacyjny z działalności, który mógłby osiągnąć zakład, gdyby nie zniszczenie maszyny przez żywioł. Wyznaczenie sumy ubezpieczenia, czyli kwotowego limitu odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń leży po stronie klienta. Firma, w oparciu o pełną księgowość (polisy BI są na razie dostępne tylko dla spółek z o.o. oraz akcyjnych) wyznacza poziom prognozowanego na rok naprzód zysku i dodaje koszty stałe.

Zbigniew Jęksa, kierownik w departamencie ubezpieczeń przemysłowych w towarzystwie ubezpieczeniowym Allianz Polska wyjaśnia, że sumę ubezpieczenia wylicza się na podstawie danych za ostatni zamknięty rok obrachunkowy poprzez pomniejszenie obrotu netto (bez VAT i akcyzy) o wielkość kosztów zmiennych i odpowiednie skorygowanie otrzymanej wielkości o oczekiwany trend rozwojowy. W przypadku firm nierentownych (które także mogą wykupić polisę BI) od uzyskanej w ten sposób kwoty odejmuje się stratę netto.

Ubezpieczeniowe dylematy – suma, okres, zakres...

Jak podpowiadają specjaliści, klient powinien zawrzeć polisę na czas całego roku obrachunkowego (najczęściej 1 stycznia – 31 grudnia) i ustalić tzw. maksymalny okres odszkodowawczy. W praktyce długość tego okresu określa maksymalny czas, przez który ubezpieczony jest w stanie zlikwidować szkodę.

Odpowiedzialność z polisy BI trwa aż do momentu wyeliminowania negatywnego wpływu szkody na wyniki ekonomiczne firmy, ale tylko w ramach okresu odszkodowawczego. Jeżeli szkoda trwa dłużej, to straty powstałe po wygaśnięciu tego okresu nie obciążają towarzystwa.

Dlatego właściwe określenie maksymalnego okresu odszkodowawczego jest, obok poprawnego wyliczenia sumy ubezpieczenia i wyboru zakresu ryzyka, najważniejszym elementem decydującym o tym, czy ubezpieczenie w razie szkody spełni swoją funkcję – wyjaśnia Jęksa.

Najczęściej zakłady ubezpieczeń rekompensują straty w zysku przez rok, ale można zawrzeć umowę, w której okres odszkodowawczy trwa pół roku, albo dwa, trzy, a nawet pięć. Zwykle bywa tak, że od momentu zaistnienia szkody aż do chwili, kiedy firma stanie na nogi, ubezpieczyciel przekazuje co miesiąc odpowiednio skalkulowaną część odszkodowania. Dwie metodologie liczenia przedstawiamy w tabeli.

Ile to kosztuje ?

Długość okresu odszkodowawczego jest też jednym z głównych kryteriów, określających wysokość składki, jaką zapłaci klient za polisę BI.  Im dłuższy okres, tym wyższa składka, która standardowo wynosi 0,5 – 5 promili sumy ubezpieczenia. Ile przedsiębiorca zapłaci za ochronę utraty zysku, zależy też od procesu produkcji.

Jeśli mamy do czynienia z „taśmociągiem”, gdzie wyeliminowanie jednej maszyny oznacza zahamowanie całej produkcji, składka będzie wyższa. Jeżeli wypadnięcie maszyny z łańcucha produkcji oznacza jedynie nadwerężenie mocy produkcyjnych, zapłacimy naszemu ubezpieczycielowi niższą składkę. Istotna jest też branża, w której działa firma. Przemysł chemiczny, papierniczy czy energetyka są bardziej narażone na pożary i eksplozje – czyli główne źródła potencjalnego przestoju. A to oznacza wyższą składkę.

Dobrze pomyśl, co ci grozi

Polisy BI mogą być oparte na standardowym katalogu ryzyk (flexa) i wtedy składka będzie niższa. Mogą być także budowane według schematu „all risk”. Wtedy ubezpieczyciel bierze odpowiedzialność za wszystkie możliwe niebezpieczeństwa, które mogły doprowadzić do zastopowania produkcji. Wyjątek stanowią jednak te zagrożenia, które znalazły się w tzw. wyłączeniach (listę niebezpieczeństw, które nie obligują asekuratora do ponoszenia odpowiedzialności).

Ponieważ polisy BI należą do skomplikowanych produktów ubezpieczeniowych, klient może negocjować szereg rozszerzeń, które mają znaczenie ze względu na profil działalności. Jeśli produkcja zależy od dostaw głównego partnera, warto do polisy  BI dołączyć opcję ubezpieczającą okoliczność przestojów na skutek szkody majątkowej u dostawcy. To samo zresztą odnosi się do problemu, który może pojawić się w związku z wypadnięciem z rynku głównego odbiorcy.

Niemiecki patent

Zdaniem Marcina Brody, specjalisty od konsultingu ubezpieczeniowego z firmy Ogma, przy zawieraniu polisy BI najważniejszy jest wybór towarzystwa. Dobre towarzystwo powinno pomóc klientowi oszacować odpowiedni zakres ubezpieczenia, choć to zadanie można też powierzyć solidnemu, niezależnemu brokerowi. Firma asekuracyjna powinna mieć doświadczenie w likwidacji szkód z polis BI.

Specjalistami w ochronie ryzyka utraty zysku są Niemcy, którzy w XIX wieku zaczęli oferować to ubezpieczenie, jako dodatek do polis ogniowych. W Polsce na początku lat 90. wprowadziły te rozwiązania AIG i francuski AGF, przejęty później przez Allianz.

Obecnie w polskiej czołówce business interruption znajdują się : Allianz, Ergo Hestia i Warta. Pierwszy z nich od stycznia 2002 roku wprowadzi polisy BI dla małych przedsiębiorstw.
Zaletą Ergo Hestii jest możliwość skorzystania z usług spółki Hestia Loss Control, która pomaga przy analizach na potrzeby ubezpieczeń majątkowych firm, w tym BI.
Warta z kolei systematycznie wzbogaca ofertę dla małych i średnich przedsiębiorstw.
 

*     *     *

ALLIANZ


WARTA


COMMERCIAL UNION TUO