"GAZETA UBEZPIECZENIOWA"
styczeń 2003

WBREW PRAWU I ETYCE?...

Wydarzenia, opisane w liście otwartym opublikowanym w 43. numerze Gazety Ubezpieczeniowej z dnia 22 października br., budzą niepokój i trwogę. Jak to możliwe, żeby w kraju, było nie było, cywilizowanym, zagraniczna firma stosuje wobec swoich współpracowników bezwzględny wyzysk, jako żywo przypominający XIX-wieczne, kolonialne praktyki? Wprawdzie w liście nie wymieniono nazwy wiodącego towarzystwa ubezpieczeń na życie oraz powszechnego towarzystwa emerytalnego należącego do tej samej grupy kapitałowej, ale zawarte w nim informacje pozwalają bez trudu rozszyfrować tę zagadkę.

Trudniej, o ile to w ogóle możliwe, znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego renomowane firmy zachowują się na rynku w sposób nie licujący z dobrymi obyczajami i kupiecką rzetelnością?

[...] (Opuściliśmy fragmenty tekstu, naszym zdaniem nazbyt drastyczne w sformułowaniach, red.) Wspomniane w liście powszechne towarzystwo emerytalne od samego początku funkcjonowania II filara prowadzi w mediach [...] autoreklamę [...]. Jedno trzeba przyznać. Tak towarzystwo ubezpieczeniowe, jak i PTE potrafią dbać o interesy swoich akcjonariuszy. A że dzieje się to kosztem akwizytorów OFE i agentów ubezpieczeniowych? To już inna sprawa. Osoby zarządzające tym wielkim folwarkiem finansowo-ubezpieczeniowym są na swój sposób po prostu genialne! Jakie to proste zachęcić do współpracy liczne rzesze naiwnych agentów, obiecać im złote góry, by w odpowiednim momencie wypowiedzieć umowę, wstrzymać wypłatę prowizji, a tym samym w znaczący sposób poprawić wyniki finansowe własnego przedsiębiorstwa. [...]

Drogie Koleżanki i Koledzy współpracujący z towarzystwem X! Strzeżcie się! Nie znacie dnia ani godziny!

Jeśli Wasza sprzedaż będzie niższa od narzuconych limitów, pozbędzie się ono Was bezwzględnie i bez litości. Jeśli natomiast sprzedajecie dużo i dobrze, jesteście w jeszcze gorszej sytuacji! Towarzystwo będzie Was chwaliło, hołubiło, a nawet nagradzało... do czasu. Do czasu, aż wypłacane Wam prowizje staną się dla niego zbyt łakomym kąskiem. A wtedy? Cóż, czeka Was los autorów Listu otwartego... Z dnia na dzień, pod byle pretekstem, albo zgoła bez pretekstu zostaniecie pozbawieni całego Waszego dorobku i należnych wam pieniędzy. Kto wie, może już jesteście przeznaczeni na odstrzał? Szczegółowe warunki umów agencyjnych zawieranych z towarzystwem X roją się od kruczków prawnych, które sprawiają, że w sprawach spornych agent jest niemal zupełnie bezbronny wobec swojego partnera w biznesie. Tę tezę w całej rozciągłości potwierdzają wydarzenia opisane w liście. [...]

Jakie wnioski z tej ponurej crime story płyną dla środowisk ubezpieczeniowych? Pierwszy i najważniejszy AGENCI WSZYSTKICH TOWARZYSTW, ŁĄCZCIE SIĘ! Wielka szkoda, że Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych nie powstała co najmniej rok lub dwa lata wcześniej. Łatwiej byłoby egzekwować od towarzystw przestrzeganie uczciwych reguł gry.

Łatwiej wspólnymi siłami bronić interesów pośredników ubezpieczeniowych. Niestety, sytuacja opisana w liście nie stanowi wyjątku na naszym ryku ubezpieczeniowym. W tym kontekście akces do Izby przestaje być zbędnym luksusem czy wręcz fanaberią, a staje się przejawem elementarnej, życiowej zapobiegliwości. Banalna prawda, że w jedności siła, ma przecież swoje złowieszcze przeciwieństwo w rozbiciu słabość.

  1. Ostatnio mówi się wiele i pisze na temat konieczności opublikowania czarnej listy agentów ubezpieczeniowych. To oczywiste, że powinniśmy eliminować spośród naszego grona oszustów i naciągaczy, którzy doprowadzili do sytuacji, że wielu rodaków ma alergię na ubezpieczenia w ogóle, a agentów w szczególności. Czy jednak nie należałoby również opracować czarnej listy towarzystw i zakładów ubezpieczeniowych, zawierającej katalog nadużyć, takich jak te opisane w liście? Publikowanej ku przestrodze zarówno współpracowników takich firm, jak również, a może przede wszystkim, dla ich potencjalnych klientów. Każdy z nich po lekturze takiego dossier powinien się zastanowić, czy towarzystwo, które oszukuje i okrada agentów, będzie inaczej postępowało ze swoimi klientami?

  2. Pośrednicy ubezpieczeniowi nie mogą zgadzać się na traktowanie ich przez towarzystwa z pozycji siły. Najwyższy czas przypomnieć Panom Prezesom i Dyrektorom, że to my, agenci i brokerzy, decydujemy o ich sukcesach lub porażkach. Bez nas, bez naszej pracy Oni w swych centralach i gabinetach, z sekretarkami, komórkami i samochodami służbowymi są po prostu niczym.

  3. O zaistniałej sytuacji należałoby poinformować jak najwięcej urzędów i instytucji, i to nie tylko ubezpieczeniowych, prosząc je o interwencję. A może by tak wystąpić z petycją do ministra finansów, aby zbadał, czy działania Towarzystwa nie stanowią przesłanki do odebrania mu zezwolenia na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej na terenie RP? Wprawdzie Pan Minister ma zapewne wiele ważniejszych spraw na głowie, ale biorąc pod uwagę jego polityczny rodowód i skłonność do nieszablonowych działań, być może skorzystałby z okazji, by napiętnować skandaliczne praktyki obcego kapitału mającego za nic polskie prawo i polskich kontrahentów. Groźba utraty licencji byłaby dla bossów towarzystwa przysłowiowym kubłem zimnej wody i kto wie, może wymusiłaby elementarny szacunek na nich dla prawa i etyki.

* * *
Pomarzyć dobra rzecz...

Bez względu jednak na to jaki będzie finał tej historii, trzeba życzyć pokrzywdzonym wytrwałości, konsekwencji i uporu w ich - co tu dużo mówić walce. Wprawdzie jak dotąd przypomina ona zmagania don Kichota z wiatrakami, ale warto pamiętać, że wielki, zarozumiały i pewny siebie Goliat został w końcu pokonany przez skromnego i niepozornego Dawida.

Agent Y
(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)