| |
| |
Mariusz Apelski "Dziennik Ubezpieczeniowy" Nr 139 (1537) 2006-07-21
|
W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy List otwarty Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. W kolejnych numerach "Dziennika Ubezpieczeniowego" zamieszczaliśmy opinie brokerów i innych uczestników rynku odnośnie zamierzeń SPBUiR. Poniżej kolejny komentarz.
W duchu expose
W tej chwili ani w Izbie, ani w Stowarzyszeniu nie jest optymalnie rozwiązany problem reprezentacji. To jest fundamentem problemu braku zaangażowania znacznej części środowiska w prace samorządu. Jeśli angażują się tylko ci, którzy na Walnym dysponują wieloma głosami, a ktoś, kto ma pomysły, ale dysponuje tylko jednym głosem nie ma siły przebicia, to ten zapał szybko zamiera. - uważa Mariusz Apelski, prezes zarządu Ogólnopolska Grupa Brokerska Sp. z o.o.
Można żartobliwie napisać, że list Jacka Kliszcza jest w duchu expose. Jeśliby go odczytywać w oderwaniu od historii 15 lat Stowarzyszenia, to trzeba by się pod nim podpisać w 100%. Jednak patrząc na tę historię trzeba powiedzieć, że cele stawiane na najbliższy rok są takie same jak wcześniej. Nie ma też zmiany narzędzi, które mogłyby posłużyć do realizacji tych celów.
Ja sam jestem za jednością środowiska, za silną reprezentacją. Ale by to osiągnąć, potrzebna jest przede wszystkim zmiana statutu Stowarzyszenia. Mówiło się o schemacie skandynawskim, gdzie prawa miałyby zagwarantowane i małe firmy brokerskie, i średnie, i duże. W tej chwili ani w Izbie, ani w Stowarzyszeniu nie jest optymalnie rozwiązany problem reprezentacji. To jest fundamentem problemu braku zaangażowania znacznej części środowiska w prace samorządu. Jeśli angażują się tylko ci, którzy na Walnym dysponują wieloma głosami, a ktoś, kto ma pomysły, ale dysponuje tylko jednym głosem nie ma siły przebicia, to ten zapał szybko zamiera.
| Jeśli wykorzystać doświadczenia architektów, czy prawników, to mamy tam do czynienia z izbami a nie stowarzyszeniami. |
Jest to też ważne, bo w tej chwili ani członkowie Stowarzyszenia, ani członkowie Izby nie są de facto uprawnieni do reprezentowania całego środowiska. Znam, co najmniej kilka dużych firm brokerskich, które ani w jednej, ani w drugiej organizacji nie uczestniczą. Być może celem nadrzędnym nad wymienionymi 10 punktami powinno być właśnie wciągnięcie tych nieobecnych w krąg działań środowiska.
Potrzebna jest też silna osoba - prezes, dyrektor zarządzający. Nazwa nie ma tu znaczenia. Powinna to być jednak osoba etatowa, bo przy pracy społecznej trudno oczekiwać pełnego poświęcenia. Praca społeczna nie jest zresztą wdzięczną pracą. Na ogół mało kto za nią dziękuje, a częściej wielu ma pretensje.
Zarząd proponuje już zmiany statutu. To dobrze, bo jesteśmy chyba w momencie przesilenia, gdzie ludzie czują, że potrzebne są jakieś zmiany. Ważne, by nie rozmieniło się to na drobne i byśmy za trzy lata nie stanęli w tym samym miejscu. Zmiany te muszą też oddawać prawa wszystkich.
10 punktów programu proponowanych przez zarząd Stowarzyszenia to bardzo dużo. Nie znam podziału tych problemów pomiędzy poszczególnych członków zarządu, ale i tak wydaje mi się, że w wielu miejscach nie tylko trudno liczyć na zakończenie spraw, ale i na wyraźny ich postęp.
Nie można jedynie w mojej ocenie zamykać w tej chwili Izby Brokerów. Taki krok - jeśli w ogóle - powinien być poprzedzony bardzo szeroką dyskusją środowiska. Także z udziałem tych, którzy dziś nie są uczestnikami ani Izby, ani Stowarzyszenia. Myślałem, że zdarzy się to na Kongresie, myślałem, że zdarzy się to na walnym. Tak niestety nie było.
Osobiście uważam zresztą, że to Izba oferuje lepszy model działania. Jeśli wykorzystać doświadczenia architektów, czy prawników, to mamy tam do czynienia z izbami a nie stowarzyszeniami. Też po coś to zrobili szczególnie, że łatwiej jest założyć stowarzyszenie niż izbę. Widocznie izba ma konkretne narzędzia, które dla stowarzyszenia nie są dostępne.
Mariusz Apelski
Not. MaB
* * *

|
|