Dawid Tokarz
"PULS BIZNESU"
22. 09. 2000

CZY AGENCI BĘDĄ MOGLI DORADZAĆ?

DOBRA PODSTAWA:

Zdaniem Jerzego Wysockiego, prezesa Polskiej Izby Ubezpieczeń, będące w trakcie powstawania kapitałowe grupy bankowo - ubezpieczeniowe będą czynnikiem sprzyjającym wykształceniu profesji niezależnego doradcy finansowego.

PUNU ODRZUCA NAZWĘ - DORADCA FINANSOWY

Rosnące w siłę kapitałowe grupy bankowo - ubezpieczeniowe są, zdaniem prezesów polskich zakładów ubezpieczeń, dodatkowym bodźcem, który zbliży agentów ubezpieczeniowych do uzyskania statusu doradców finansowych. Jednak zdaniem nadzoru ubezpieczeniowego, w dzisiejszym stanie prawnym jest to niemożliwe.

Według polskiego prawa ubezpieczeniowego istnieją dwie kategorie pośredników ubezpieczeniowych: agenci, działający na rzecz zakładów ubezpieczeń na podstawie umowy agencyjnej, oraz brokerzy, którzy nie pozostają w stosunku umowy z ubezpieczycielem, ale działają na rzecz ubezpieczających się. Natomiast nie funkcjonuje w Polsce profesja niezależnego doradcy finansowego (tzw. independent financial advisor), który nie tylko przedstawia klientowi ofertę, ale też dopasowuje ją do jego potrzeb.

Grupy są dobrą podstawą

W powstaniu takiej profesji może, zdaniem przedstawicieli branży ubezpieczeniowej, pomóc proces powstawania w Polsce silnych grup kapitałowych, tworzonych wokół banków lub ubezpieczycieli.

  • Dzięki istnieniu takich grup pośrednicy mogą oferować klientom bardziej kompleksowe usługi. Jednocześnie mogą rozwijać się zawodowo i uzyskać dodatkowe źródło dochodu - mówi Jarosław Myjak, prezes grupy CGNU w Polsce.

    Jego zdaniem, takie funkcjonowanie agentów ubezpieczeniowych pozwoli im na uzyskanie statusu doradców finansowych, na wzór np. krajów anglosaskich.
    Podobnie widzi tę kwestię Tomasz Mintoft-Czyż, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Według niego, rosnące w siłę grupy kapitałowe to krok, zbliżający nasz system ubezpieczeniowy do zachodnich.

  • W krajach anglosaskich profesja doradcy ma długą tradycję. Tam on nie tylko może, ale musi doradzać. Ma bowiem wiedzę, którą może spożytkować, dopasowując ofertę pod konkretnego klienta - mówi prezes Mintoft-Czyż.

    PUNU nie jest przekonany

    Nieco inaczej sprawę tę widzi Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń. Zakazał ubezpieczycielom m. in. w ogłoszeniach prasowych nazywać swoich agentów doradcami finansowymi.

  • Nazewnictwo musi być zgodne z obowiązującym prawem ubezpieczeniowym, a ono wyraźnie mówi o dwóch kategoriach pośredników - agentach i brokerach - zaznacza Danuta Wałcerz, prezes PUNU.

    Jej zdaniem nie jest to jednak tylko kwestia semantyki.

  • Nazywanie agentów ubezpieczeniowych doradcami finansowymi jest bardzo mylące. W polskim prawie cywilnym istnieje już bowiem taka profesja. Poza tym w zaleceniach Ministerstwa Finansów do szkoleń, które muszą przejść agenci, by otrzymać licencję, nie mówi się nic o doradztwie finansowym - przekonuje Danuta Wałcerz.

    Według niej, powstanie zawodu doradcy finansowego jest możliwe na bazie obecnie funkcjonujących brokerów, ale nie agentów.

  • Brokerzy są niezależni i reprezentują interesy klienta. Tego samego nie można powiedzieć o agentach. Poprzez umowę agencyjną są oni bowiem zależni od firm ubezpieczeniowych - wyjaśnia.

    Agent, broker czy doradca

    Nieco inaczej widzą to przedstawiciele branży pośredników ubezpieczeniowych. Twierdzą oni, że we współczesnych, rozwiniętych systemach ubezpieczeń zaciera się granica między agentem a brokerem.

  • Najnowsze dyrektywy Unii Europejskiej określają działalność wszystkich pośredników coraz bardziej jako oferowanie kompleksowych usług, z doradztwem finansowym na czele. Tymczasem nasze prawo rozróżnia te dwie grupy pośredników - mówi Tomasz Mintoft-Czyż.

    Jego zdaniem, mimo że to są dyrektywy zalecające, a nie obligatoryjne, to ta różnica może stanowić pewien problem.

    Dawid Tokarz
    "PULS BIZNESU"
    22. 09. 2000





  •