| |
 |
Sławomir Dąblewski "GAZETA UBEZPIECZENIOWA" wrzesień 2005
|
TECHNIKA W SŁUŻBIE AGENTA ?
Korzystanie z nowości technicznych
Stawiam przewrotnie takie pytanie, ponieważ z jednej strony obserwuję poszerzającą się grupę pośredników ubezpieczeniowych, coraz skuteczniej sięgających po zdobycze techniki, zaś z drugiej nie malejącą grupę ignorantów, dla których nawet wysłanie dokumentu za pośrednictwem urządzenia, zwanego telefaksem, stanowi nie lada wyzwanie, a często jest powodem stresu.
Dla tych drugich komputer to diabelskie urządzenie, które wymyślił nie wiadomo kto, dla pogrążenia szarego człowieka. A agent to przecież szary człowiek, zaprzątnięty na co dzień zwykłymi problemami - własnymi, oraz klientów. A im więcej problemów mają klienci, tym większe są zmartwienia agenta. Jak zatem w takiej sytuacji znaleźć czas na edukację w zakresie znajomości nowych urządzeń, technologii, oprogramowania, obsługi komputera (jeśli w ogóle jest)?
Jakiś miesiąc temu miałem przyjemność prowadzić ożywiony dialog z jednym z dyrektorów oddziału poważnej firmy ubezpieczeniowej, na temat stosowania przez agentów komputerów przenośnych w codziennej pracy. Zapytałem, jak wielu z nich korzysta z pomocy komputera, w tym przenośnego? Odpowiedź była wymijająca. W każdym razie na palcach jednej ręki można było podać przykłady agentów, korzystających ze stacjonarnego komputera w domu, a już problemem było podanie przykładu agenta posiadającego i korzystającego z laptopa!
Czy to może dziwić? Chyba nie, wszak w tym towarzystwie liczenie składek powszechnie odbywa się z zastosowaniem metody per pedes. Ołówek i tabelki noszone w agencyjnych teczkach, to reguła. Czyżby przygotowanie oprogramowania i przeszkolenie agentów w zakresie jego używania przekraczało możliwości towarzystwa, tego czy innego? Zapewne nie, ale skoro można działać tak, jak działało się przez wiele lat z niezłym skutkiem, to czy zmiany są konieczne? Pytanie jest retoryczne.
Najczęściej boimy się tego, czego bliżej nie znamy. Każda nowa technologia, każde nowe urządzenie, które wymyślił człowiek dla uczynienia swego życia wygodniejszym, często niesie ze sobą strach potencjalnego użytkownika. Znam to uczucie, wszak po raz pierwszy miałem wątpliwą przyjemność dostąpić zaszczytu obsługi komputera w 1993 r., gdy objąłem funkcję kierownika działu marketingu w lokalnym wydawnictwie prasowym. Wówczas wszystko było dla mnie czarną magią. Nie wiedziałem, gdzie się włącza to piekielne urządzenie, nie miałem zielonego pojęcia o tym, co należy przedsięwziąć, by zacząć korzystać z jego zasobów i możliwości.
Miałem wdzięcznego pomocnika, którym był kolega zatrudniony w redakcji - Anglik polskiego pochodzenia, dla którego komputer nie stanowił żadnych tajemnic. On po prostu miał okazję znacznie wcześniej zapoznać się z nim, oprogramowaniem i jego możliwościami. W tym czasie niewielu Polaków miało swój komputer, popularnie zwany pecetem, a i nieliczni mieli doń dostęp na stanowiskach pracy, u zatrudniających ich pracodawców. Do tej pory jestem wdzięczny swojemu koledze za to, że miał tak wiele cierpliwości dla mnie, wszak w tej dziedzinie byłem czysty, jak tabula rasa. To właśnie dzięki niemu rozwinąłem swoje umiejętności obsługi komputera i nauczyłem się korzystania z poszczególnych programów komputerowych. Na pewno nie jestem w tym mistrzem, ale jak na samouka, radzę sobie całkiem nieźle.
Od tego czasu postęp w rozwoju nowych komputerów, zwiększanie ich technicznych możliwości, wprowadzanie coraz to doskonalszego oprogramowania komputerowego odbywa się w postępie geometrycznym. Dzisiaj komputer nikogo nie dziwi. Wszedł do codzienności tak, jak weszły telefoniczne aparaty komórkowe, jak telewizja satelitarna i szereg innych rozwiązań technicznych. Ta kategoria urządzeń przyspiesza rozwój cywilizacyjny na obszarach, o których do niedawna można było pomarzyć, jak o powszechnym i nieograniczonym dostępie do informacji. A informacja to podstawa wszelkiego rodzaju działań, nie tylko biznesowych.
Dziś urządzenia techniczne najnowszych generacji umożliwiają powszechne komunikowanie się bez granic. Ułatwiają też pracę i zwiększają zawodowe możliwości. Niosą ze sobą również negatywne zjawiska, jak uzależnienie od komputera i Internetu, ale to już temat na zupełnie inne opracowanie. Z tych powodów nie da się dłużej ich nie dostrzegać, a dalsze ignorowanie może grozić zawodowym ostracyzmem. Dlatego warto jest poświęcić trochę czasu na opanowanie pracy na komputerze i poznanie podstawowych programów komputerowych.
Jeśli brakuje nam wystarczającej motywacji, to niech za jeden z jej istotnych elementów posłuży komunikacja z klientami za pośrednictwem poczty elektronicznej - szybka, tania i niezwykle wygodna dla obydwu stron. Do tego programy kalkulacyjne i ilustracyjne, ukazujące możliwy przebieg ubezpieczenia w czasie, informacje branżowe dostępne w Internecie i szereg innych możliwych zastosowań komputera.
Od roku korzystam z łączności internetowej za pośrednictwem modemu GPRS, zainstalowanego w komputerze przenośnym. To niezwykle przydatna technologia i niezwykłe urządzenie. Umożliwia mi dostęp do zasobów Internetu w dowolnym miejscu i czasie. Dzięki temu mogę prowadzić korespondencję elektroniczną bez względu na dostęp do gniazdka telefonicznego, nie narażając równocześnie klienta na dodatkowe koszty, gdy chcę zademonstrować mu aktualne notowania ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych tego, lub innego towarzystwa życiowego, bieżący ranking funduszy emerytalnych stworzony przez niezależną firmę, zainteresować poszczególnymi produktami ubezpieczeniowymi i finansowymi.
Jest już nowsza technologia dostępu do Internetu, zwana Edge, znacznie szybsza. Z tego medium korzysta coraz więcej Polaków, więc nie ma powodu, by się odeń izolować. Nowe technologie, nowe urządzenia techniczne, wymagają naszego otwarcia na nie. Nie możemy tkwić w skansenie i nie dostrzegać potrzeby kształcenia się - choćby w podstawowym zakresie - w obsłudze urządzeń, które - chcemy czy nie - i tak wdzierają się w nasze życie.
Tworzymy swoje jednoosobowe firmy. To od naszego nastawienia, również i w tym zakresie zależy, czy przetrwamy, czy będziemy się rozwijać, dochowując kroku postępującym zmianom. Niedawno przeczytałem słowa jakiegoś guru, iż firmy, które dziś nie zauważają możliwości Internetu, albo je bagatelizują, za lat pięć przestaną istnieć. Prawda to, czy fałsz? Na sprawdzenie pozostaje nam niewiele czasu, bo tylko pięć lat, a może i mniej.
Nowinek technicznych pojawia się tak wiele, że każda z nich wymaga odrębnego, obszernego opracowania. Nie czas i miejsce na to, by poświęcić im więcej uwagi. Skupię się zatem na tym, co w naszych krajowych warunkach będzie nabierać coraz większego znaczenia.
Nie od dziś wiadomo, że Tepsa nie jest moim pupilkiem, już choćby z racji zachowań monopolistycznych, blokujących rozwój szybkiej i taniej łączności. Póki co, państwo chroni ten monopol, więc wpływu na jego poczynania nie mamy. Ale oto okazuje się, że monopol może pozostać na spalonej pozycji, gdy nowa technologia i ambitne firmy postarają się go obejść.
Przed kilkoma dniami kilka czasopism zamieściło informacje na temat nowej, bezprzewodowej technologii WiMAX. Wielu z nas, korzystających na co dzień ze zdobyczy Internetu, może ją kojarzyć ze znaną wcześniej technologią WiFi. Jednakże pomiędzy tymi technologiami różnice są niezwykle istotne. I jedna i druga umożliwiają bezprzewodowy, szerokopasmowy dostęp do Internetu, a to oznacza, że możemy mieć do niego dostęp bez udziału gniazdka telefonicznego.
Ma to szczególne znaczenie w przypadku zawodów, które muszą wykazywać mobilność, a przecież zawód pośrednika ubezpieczeniowego do takich należy. WiMAX wiąże się z niskim kosztami infrastruktury, a więc nie wymaga ogromnych nakładów, jak choćby te, ponoszone w przypadku budowy sieci komórkowych i stwarza szeroką, powszechną dostępność, głównie na terenach miejskich, ale nie ma też przeszkód, by z jego dobrodziejstw korzystali użytkownicy zamieszkujący tereny słabo zaludnione. Dzięki niej Internet, za pośrednictwem komputera, będzie dostępny wszędzie.
Zatem nie trać czasu, agencie ubezpieczeniowy - komputer to pestka, a Internet potęgą jest! Weź technikę za łeb, zanim ona Ciebie nie weźmie.
Z początkiem sierpnia br. uruchomiono w Bielsku-Białej pierwszą w Polsce komercyjną sieć bezprzewodową w technologii WiMAX. Swoim zasięgiem pokrywa całe miasto, a z jej dobrodziejstwa mogą korzystać wszyscy użytkownicy, zamieszkujący w promieniu 30 km od nadajnika (już zazdroszczę wszystkim agentom ubezpieczeniowym na tamtym terenie). Do odbioru wystarcza niewielkie urządzenie końcowe, montowane w domu użytkownika. To dopiero początek.
W tym miejscu wypada mi przypomnieć, iż niedawno pisałem na temat taniej łączności internetowej z zastosowaniem oprogramowania typu Skype. Takie technologie umożliwią nam również obniżenie kosztów działalności, wszak telefony pożerają nam znaczącą część dochodów. Przed nami technologia komórkowa UMTS i zapewne wiele innych, obecnie pozostających w fazie doświadczeń. Korzystajmy z już dostępnych rozwiązań, przygotowujmy się na kolejne, nie bójmy się włączać komputera i korzystać z jego możliwości.
Sławomir Dąblewski
* * *

|
|