Okrągły Stół pośredników?
Mogłaby nazywać się na przykład tak: Krajowa Rada Agentów i Brokerów (KRAB); albo jeszcze inaczej: Polska Rada Pośredników Ubezpieczeniowych (PRPU); albo... Nieważne. Jedno jest pewne: zakończone niedawno prace Sejmowej Komisji Finansów Publicznych nad pakietem ustaw ubezpieczeniowych ukazały rozdarcie środowiska pośredników. Ta pewna bezradność była tym bardziej widoczna na tle skonsolidowanych w Polskiej Izbie Ubezpieczeń ubezpieczycieli.
A było to tak.
Artykuł po artykule rozpatrywano projekt ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym. Wszystko właściwie szło gładko. Nawet ''przysparzanie korzyści'' nie rozogniło posłów, bowiem załatwiono to wcześniej w ustawie o działalności ubezpieczeniowej. Aż doszło do art. 20.
Niby nic - chodzi w nim o sprawę funkcjonującą od dawna, czyli o ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej brokerów (o wykreśleniu ustępu 2 dotyczącego doskonalenia umiejętności zawodowych pisałam w numerze poprzednim i swą opinię wyraziłam). Nie wzbudzały sprzeciwów kompetencje stosownego ministra co do wydania aktu wykonawczego, czyli rozporządzenia, określającego szczegółowy zakres ubezpieczenia obowiązkowego OC, termin powstania tego obowiązku oraz minimalna suma gwarancyjna.
Rzecz poszła o to, czyjej opinii ten minister powinien zasięgać.
W ustępie 3 napisano, że ''ogólnopolskiej organizacji brokerów i Polskiej Izby Ubezpieczeń''.
Z PIU sprawa prosta: jest i to jedna; na dodatek obowiązkowa, bowiem próbę zniesienia obligatoryjności członkostwa w PIU jej prezes Jerzy Wysocki skutecznie przyblokował i stosowne zapisy posłowie przyklepali już wcześniej.
Ale czym jest ''ogólnopolska organizacja brokerów''? Niektórzy posłowie, członkowie Sejmowej Komisji Finansów Publicznych sprawiali wrażenie, że poza prezesem Tomaszem Mintoftem-Czyżem w ogóle na oczy żywego brokera nie wiedzieli, a cóż mówić o wydeklamowanie tak długiej i skomplikowanej nazwy jak:
- Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, oraz
- Izba Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.
Sama ''Gazeta Ubezpieczeniowa'' pokręciła kiedyś w tych nazwach i trzeba było odszczekiwać pod stołem... Ale to nic w porównaniu z organizacjami zrzeszającymi agentów ubezpieczeniowych.
RAZEM DO EUROPY!
Proces legislacyjny pakietu ustaw ubezpieczeniowych zaszedł już zbyt daleko, aby wzorem Polskiej Izby Ubezpieczeń do ustawy o pośrednictwie wpisać stosowną(e) nazwę(y) organizacji zrzeszających pośredników. Konsolidacja tego środowiska musi jednak nastąpić i niewątpliwie tak się stanie. Pytanie: ile lat po wejściu Polski do Unii Europejskiej?
Wróćmy tymczasem na salę obrad Sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Kiedy doszło do ogólnopolskiej organizacji brokerów, z żadnej strony nie padła logiczna propozycja, aby - analogicznie jak PIU - do art. 20 ust. 3 wpisać Izbę Polskich Brokerów. Ustęp ten zaczynałby się wówczas następująco: Minister właściwy do spraw instytucji finansowych, po zasięgnięciu opinii Izby Polskich Brokerów i Polskiej Izby Ubezpieczeń, określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowy zakres ubezpieczenia obowiązkowego, o którym mowa w ust. 1, termin powstania obowiązku ubezpieczenia oraz minimalną sumę gwarancyjną, biorąc w szczególności pod uwagę specyfikę zawodu brokera ubezpieczeniowego oraz zakres realizowanych zdań.
Mogę się tylko domyślać, dlaczego stało się tak, jak się stało.
Otóż pierwszą organizacją, zrzeszającą polskich brokerów, która w roku ubiegłym obchodziła 10-lecie istnienia, było Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Po wielu dyskusjach i sporach wewnętrznych ze Stowarzyszenia narodziła się Izba Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Zrodziła się jednak niedawno - na V Kongresie w Mikołajkach w maju ub. r., a zarejestrowana została dopiero w listopadzie. Trwają intensywne próby rozdzielenia kompetencji obu tych ciał, o czym pisałam niedawno w rozmowie w prezesem Izby, Sławomirem Banym (GU nr 3/03), nie tak jednak intensywne, aby wspólnie przeforsować stosowny zapis w ustawie o pośrednictwie ubezpieczeniowym.
Nie przypuszczam, aby posłowie z Komisji Finansów zdawali sobie do końca sprawę z tych wszystkich niuansów, ale wrażenie, że ''coś jest nie tak'', mieli.
Jeszcze gorzej zaś było, gdy doszło do przedstawicieli agentow.
***
W pewnym momencie jeden z posłów rzucił przytomnie, że skoro tyle się mówi o Polskiej Izbie Ubezpieczeń, z którą prawodawca każe ministrowi finansów konsultować tyle kwestii szczegółowych, to - analogicznie - należałoby wpisać do ustawy Polską Izbę Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych. Sęk w tym, że jak Filip z konopi, poseł rzucił tę absolutnie zdrową myśl nie w tym momencie, co trzeba. Wychwyciła to natychmiast czujna jak zawsze wiceprzewodnicząca komisji Zyta Gilowska, mówiąc (słusznie), że dyskutuje się akurat o brokerach, więc nie ma sensu wrzucać do jednego garnka agentów.
Problem w tym, że dyskusję nad ewentualnym wpisaniem Izby (czy jednej - o tym dalej) należało podjąć wcześniej, przy rozpatrywaniu Rozdz. 1 art. 11 ust. 8.
W wersji przyjętej przez Komisję Finansów zapis brzmi obecnie następująco: Minister właściwy do spraw instytucji finansowych, po zasięgnięciu opinii Polskiej Izby Ubezpieczeń, określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowy zakres ubezpieczenia obowiązkowego, o którym mowa w ust. 3, termin powstania obowiązku ubezpieczenia oraz minimalną sumę gwarancyjną, biorąc w szczególności pod uwagę specyfikę wykonywanej działalności oraz zakres realizowanych działań.
Jest to zatem zapis analogiczny do tego, który dotyczy brokerów, w tym przypadku jednak nie ma mowy o zasięganiu opinii ż a d n e j organizacji agentów.
Dlaczego? Sprawa jest prosta: otóż ogólnopolskie organizacje, w tym dwie izby - pośredników, to najmłodsze dziecko rynku ubezpieczeniowego, które, między Bogiem a prawdą, jeszcze nie wyszło z pieluszek.
Najszybciej zorganizowała się Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych. Jest już kilka miesięcy po rejestracji i jako druga (po Stowarzyszeniu Polskich Brokerów) została przyjęta do BIPAR - Europejskiej Federacji Pośredników Ubezpieczeniowych. Z kolei Polska Izba Ubezpieczeń i Obsługi Ryzyka, będąca w trakcie rejestracji, ma także wśród swych założycieli pośredników, aczkolwiek w sumie nie dominują. W ubiegłym roku powstało także Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych, od lat zaś istnieje już - choć wyłącznie na papierze - Stowarzyszenie Ubezpieczeniowców Polskich, o czym wspomniał w trakcie posiedzenia Komisji prezes PIU Jerzy Wysocki. Sens jego wypowiedzi był jasny : tyle tego, a jego Izba - jedna!
Jest oczywiste, że posłowie nie wpisali i nie wpiszą do ustawy o pośrednictwie pięciu czy sześciu organizacji! Niezależnie od ich statusu i żywotności. Będzie więc tak, że polscy pośrednicy ubezpieczeniowi wkroczą do Unii Europejskiej rozbici organizacyjnie.
A tymczasem jak jest w samej Unii?
Stoją naprzeciwko siebie dwa silne przedstawicielstwa: CEA - Comite Europeen des Assurances, zrzeszająca europejskich ubezpieczycieli, oraz BIPAR - jednocząca europejskich pośredników. Najnowsza Dyrektywa Parlamentu i Rady Europejskiej, którą wydrukowaliśmy w całości, a obecnie publikujemy - ku pamięci - w odcinkach na str. 5, w ogóle odchodzi od podmiotowego rozróżniania agentów i brokerów, mówiąc ogólnie o pośrednikach.
***
Moim zdaniem przyszłość tego segmentu rynku ubezpieczeniowego rysuje się dość wyraziście: należy dążyć do konsolidacji reprezentacji pośredników w jakieś jedno ciało (jak się zapewne Państwo domyślają, mój KRAB był swego rodzaju intelektualną prowokacją), tak, aby kiedyś, przy nowelizacji ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, obok PIU znalazło się silne przedstawicielstwo pośredników.
Początek został już zrobiony. Na majowy Kongres Brokerów zaproszono przedstawicieli Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych, a roboczy tytuł Kongresu brzmi:
RAZEM DO EUROPY!