| |

Marcin Jaworski "Prawo Przedsiębiorcy" luty 2001 r.
PRODUKTY NIEBEZPIECZNE
Gdy trzeba wycofać
Popularne w krajach zachodnich recall insurance, czyli ubezpieczenie wycofania produktu z rynku, u nas na razie raczkuje.
Tymczasem ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów obowiązek nakłada na producentów produktów niebezpiecznych
szereg obowiązków, których wypełnianie nadzoruje prezes Urzędu Ochrony Konkurenci i Konsumentów. Po czterech
miesiącach od wejścia w życie ustawy są już pierwsze nakazy wycofania produktów, a kilka spraw jest w toku.
Niewielką popularność ubezpieczeniem wycofania produktu z rynku należy tłumaczyć nie przygotowaniem obu stron.
Samo ubezpieczenie OC produktu ma już każde towarzystwo prowadzące ubezpieczenia dla firm, a nawet jest ono
częścią pakietów dla małych i średnich przedsiębiorstw. Natomiast ubezpieczenie wycofania produktu z rynku można
zawrzeć na razie tylko w dwóch towarzystwach: Gerling i AIG.
Ze strony przedsiębiorców podstawowym problemem, jest sporządzenie planu ściągnięcia produktu z rynku.
To podstawowy wymóg towarzystwa przy negocjowaniu umowy, a mniejsze firmy nie mogą sobie pozwolić
na taki wydatek. Tym bardziej, że im szerszy zakres ochrony tym ten program jest rozleglejszy i kosztowny.
Co producent musi
Ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów przewiduje, że jeżeli produkt wprowadzony do obrotu nie spełnia wymagań bezpieczeństwa prezes UOKiK może:
- zażądać od producenta informacji o zagrożeniach związanych z produktem oraz środkach ostrożności niezbędnych do odwrócenia grożącego niebezpieczeństwa,
- zobowiązać producenta do poddania produktu badaniu we właściwym akredytowanym laboratorium, określając przedmiot, termin przeprowadzenia badania oraz podmiot obciążony kosztami badania,
- nakazać producentowi podanie odpowiednich ostrzeżeń, do publicznej wiadomości w określony sposób,
- określić szczegółowe obowiązki producenta dotyczące udzielania konsumentom odpowiednich informacji o produkcie,
- nakazać producentowi zapewnienie zgodności produktu z wymaganiami bezpieczeństwa,
- nakazać producentowi wycofanie produktu z obrotu lub podjęcie działań zmierzających do odkupienia produktu od osób, które faktycznie nim władają,
- nakazać producentowi zniszczenie produktu, gdy stanowi ono jedyny środek zapewniający usunięcie niebezpieczeństwa.
Mała produkcja, krótki plan
Ubezpieczenie może obejmować wszystkie czynności, jakie mogą być wymagane od producenta produktu niebezpiecznego przez prezesa UOKiK.
Problem w tym, że we wspomnianym planie wycofania trzeba uwzględnić wszystkie te ewentualności i oszacować koszty operacji.
Mniejszy problem będzie miał producent obrabiarek, który dostarcza kilkadziesiąt sztuk towaru do określonych odbiorców.
Wtedy, ani plan nie będzie długi, ani koszty wysokie. Po prostu producent albo wyśle mechanika, który naprawi wadę, albo
po prostu wycofa maszynę zastępując ją nową. Niestety towarzystwo zwróci producentowi za wadliwy produkt, który nie
tylko trzeba odebrać od konsumentów, ale dodatkowo zniszczyć. Ubezpieczenie pokrywa tylko koszty samej operacji
odebrania towaru od klienta i potem jego utylizacji, jeśli jest to konieczne.
Uwaga na kominy
Przed takim problemem mogą stanąć producenci instalacji kominowych. Prezes Konfederacji Kominiarzy Polskich zasygnalizował, że wprowadzane
są do obrotu wyrobów kominowych instalacje nie spełniające ustanowionych wymagań technicznych, np. produkowane ze stali o nieodpowiednich
parametrach. Często są to urządzenia importowane, które w instrukcji obsługi mają podane błędne parametry techniczne, uniemożliwiające
prawidłowy dobór instalacji spalinowej. Prezes UOKiK zlecił Inspekcji Handlowej kontrolę rynku wyrobów kominiarskich i zapowiedział podjęcie
przewidzianych ustawą działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa obrotu wyrobów kominowych.
Importer jak producent
Jeśli kontrola rzeczywiście wykaże błędy, to producentów może czekać nawet nakaz demontażu zainstalowanych już kominów i płacenie
odszkodowań, jeśli wada stała się na przykład przyczyną pożaru. Przy okazji warto podkreślić, że ustawa bardzo szeroko definiuje pojęcie producenta.
Przez producenta rozumie się nie tylko przedsiębiorcę który wytwarza i wprowadza do obrotu produkt. Za producenta będzie uznany
również przedstawiciel wytwórcy, importer, a także każdy kto umieszcza na wyrobie swoje nazwisko, znak towarowy, nazwę
czy inne odróżniające oznaczenie.
W tej sytuacji importer wadliwych kominów będzie odpowiadał jak wytwórca, jeśli nie będzie potrafił wskazać jego siedziby.
W interesie importera są więc kontakty wyłącznie ze znanymi firmami, które nie znikają tuż po dostarczeniu towarów.
Większa firma, większy problem
W przypadku firm produkujących wyroby trafiające do masowego odbiorcy zadanie będzie dużo trudniejsze i bardziej kosztowne.
Konsumentów trudno zidentyfikować, stąd producent może zostać zmuszony do podania do publicznej wiadomości informacji o wadliwym produkcie.
W zależności od jego rodzaju wybiera się medium przez które informacja ma dotrzeć. Na przykład w ostatnim czasie UOKiK otrzymał informację
o stwarzających zagrożenie dla konsumentów wadliwych wlewach do paliwa w samochodach Kia Sephia z nadwoziem Compact Sedan
wyprodukowanych w latach 1998 - 1999. W związku z tym wezwał firmę Kia Motors Polska do przesłania informacji na temat ilości
samochodów z ww. wadą występujących na polskim rynku oraz zagrożeniach związanych z ich użytkowaniem a także środkach
strożności podjętych w celu odwrócenia grożącego niebezpieczeństwa. Zażądał również ogłoszenia w prasie branżowej ostrzeżeń
o grożących niebezpieczeństwach związanych z tym produktem.
Przyjdź na bezpłatną wymianę
W podobnej sytuacji znalazł się też przedstawiciel producenta opon Firestone, który działając zgodnie z nałożonym na niego ustawą
obowiązkiem informowania organu nadzoru o zagrożeniach powodowanych przez swój produkt - powiadomił Urząd o odkrytym
i potwierdzonym badaniami zagrożeniu. W niektórych oponach mógł odklejać się pasek bieżnika, co było przyczyną wypadków,
wskutek utraty przez kierowcę kontroli nad pojazdem. Generalnie samochody z niebezpiecznymi oponami nie były oferowane
polskim konsumentom w sprzedaży w salonach. Jednak kilka pojazdów sprowadzono na indywidualne zamówienia. Niestety
nie wszystkich klientów zdołano zidentyfikować.
Producent poinformował Urząd o podjętych działaniach: publikacji ogłoszeń informujących o bezpłatnej wymianie wadliwych opon na nowe i dokonanej
wymianie opon w pojazdach konsumentów, którzy zgłosili się po lekturze ogłoszeń. Jednak Urząd uznał, że w ogłoszeniach tych zabrakło
najistotniejszej informacji - o przyczynie wymiany, czyli zagrożeniu bezpieczeństwa użytkowania. Mimo, że można przypuszczać,
że użytkownicy Fordów zdają sobie sprawę z istnienia niebezpieczeństwa (głośno było przecież o wypadkach w USA i innych krajach),
Urząd wezwał producenta do publikacji dodatkowych ogłoszeń w branżowej prasie, z wyraźną informacją o przyczynie i pilnej
potrzebie dokonania nieodpłatnej wymiany opon.
Ważna czytelna instrukcja
Naczelnym obowiązkiem producenta przewidzianym przez ustawę jest wprowadzanie do obrotu produktów bezpiecznych.
Środkiem do osiągnięcia tego celu ma być min. dostarczanie konsumentom i sprzedawcom właściwej i pełnej informacji
o produkcie umożliwiającą im ocenę zagrożeń związanych z produktem w czasie normalnego lub możliwego do przewidzenia
sposobu i okresu jego używania. Musi on tak sformułować instrukcję obsługi czy użytkowania, aby produkt nie stał się
niebezpieczny. Poza tym, musi poinformować konsumentów o sposobach przeciwdziałania zagrożeniu, nawet jeśli instrukcja
jest szczegółowa i wyklucza możliwość powstania szkody w wypadku jej stosowania. Na przykład producent środków ochrony
roślin, mimo że w instrukcji wyraźnie pisze, że przy rozpylaniu należy stosować maskę musi dodatkowo napisać jakie mogą
być objawy zatrucia i jak postępować w takich przypadkach.
To oczywiście implikuje konieczność dokonania wcześniejszych badań i testów, co również nakazuje ustawa. We własnym interesie
wytwórca powinien zadbać aby jego wyroby były oznaczone w sposób umożliwiający ich identyfikację. W ten sposób po zgłoszeniu
przez klienta szkody może łatwo określić z jakiego okresu pochodzi towar i na przykład z jakich komponentów w tym czasie korzystano.
Konsument zaś musi znaleźć na produkcie pełną informację umożliwiającą identyfikację producenta (adres, firma, znak towarowy) i to
wszystko w języku polskim.
Niedbała instrukcja - wycofać
O powyższych zasadach zapomniał producent środka czyszczącego do rur. UOKiK został zawiadomiony przez Inspekcję Handlową
w Katowicach o przypadku poparzenia twarzy i oka u kobiety, stosującej środek czyszczący do rur ("Super spec do rur"). Według
inspektorów był to efekt niewłaściwych oznaczeń na etykiecie, niezgodnych z ustawą o substancjach trujących.
IH wystąpiła do producenta środka żądaniem natychmiastowego wycofania z obrotu handlowego wadliwie oznaczonych produktów.
Z kolei UOKiK zażądał informacji o potencjalnym zagrożeniu związanym z produktem, danych o zmodyfikowaniu etykiety na
opakowaniu preparatu oraz informacji o środkach ostrożności niezbędnych do odwrócenia grożącego niebezpieczeństwa.
Jednocześnie zlecił IH przeprowadzenie kontroli u producenta wykonania zarządzenia natychmiastowego wycofania produktu z handlu.
Wadliwy - można poprawić
Nie zawsze Urząd jest tak surowy. W październiku rozpatrywał sprawę, w której przyczyną poparzenia dwóch osób był niedrożny
gwizdek, który nie zasygnalizował wrzenia wody i w efekcie wydobywania się wrzątku na zewnątrz. Inspekcja przeprowadziła
kontrolę w hurtowni oferującej czajniki. Stwierdzono, iż jeden ze znajdujących się w hurtowni czajników posiada tę samą wadę.
W takiej sytuacji Urząd wezwał producenta i sprzedawcę do przedstawienia wyjaśnień i nakazał producentowi zapewnienie
zgodności produktu z wymogami bezpieczeństwa. Tu sprawa zakończyła się polubownie. Kolejna kontrola przeprowadzona
przez IH nie wykazała kolejnych uchybień, a producent zadeklarował poszkodowanym wynagrodzenie poniesionych przez nich szkód.
Kara za nieposłuszeństwo
Co się dzieje, jeśli producent nie zastosuje się do zalecenia. Wtedy Urząd może przeprowadzić żądaną akcję na własny koszt.
Nie oznacza to, że wytwórca będzie miał problem z głowy. Po pierwsze, Urząd i tak obciąży go jej kosztami, domagając się tego
na drodze sądowej. Po drugie, władze firmy mogą zostać ukarane grzywną. Oczywiście od tej decyzji można się odwołać do
Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Dalszy brak współpracy ze strony producenta i odmowa podjęcia jakichkolwiek działań na rzecz ograniczenia niebezpieczeństwa,
może skończyć się w sądzie. Ten z kolei może orzec przepadek przedmiotów stwarzających zagrożenie dla życia, zdrowia lub
bezpieczeństwa konsumentów, a w ostateczności ich zniszczenie. W ten sposób producent traci nie tylko renomę i klientów,
ale też szansę na pokrycie choć części strat np. przez wykorzystanie dobrych elementów, które składają się na wadliwą całość.
Będzie polubownie
Nie należy się spodziewać, że Urząd zbyt często będzie musiał stosować takie sankcje. Konkurencja wymusi na producentach
stosowanie się do zaleceń Urzędu i szybkie załatwienie sprawy. Po co generować dodatkowe koszty związane z późniejszą
akcją odzyskania rynku. Takie rozwiązania będą sugerowali też ubezpieczyciele. Na zasadzie klauzul dodatkowych można
bowiem objąć ubezpieczeniem również koszty akcji public relations mającej zapobiec utracie pozycji marki, wydatki na
przywrócenie poziomu sprzedaży, a nawet utracone zyski.
Jeśli więc dojdzie do szkody, a prawnicy towarzystwa orzekną, że jednak Urząd ma rację, to nie będzie chciał pokrywać rosnących
z dnia na dzień kosztów. Takie klauzule są jednak dostępne tylko dla dużych podmiotów. Nie oznacza to wcale, że koszty takiego
ubezpieczenia nie będą obciążały również mniejszych producentów.
Ja ubezpieczam, ty płać
Ubezpieczenie recall nie musi być bowiem zawierane bezpośrednio przez małych producentów. Najczęściej stosowane jest takie rozwiązanie,
że umowę ubezpieczenia zawiera duży producent, a częścią kosztów składki obciąża swoich kooperantów. Tak jest na przykład w branży
lotniczej czy motoryzacyjnej.
Nie oznacza to, że producent hamulców do samochodów, będzie musiał płacić składkę w takiej samej wysokości jak fabryka samochodów.
Odpowiada on przecież tylko za szkody wynikające z wadliwego działania wyprodukowanych przez niego podzespołów. Poza tym koszt
ubezpieczenia zależy przede wszystkim od obrotu, podstawa wymiaru składki będzie różna przy tej samej sumie ubezpieczenia. Polisa
dla producenta hamulców i producenta samochodów opiewająca na taką samą sumę ubezpieczenia, będzie więc dla tego pierwszego
znacznie tańsza.
Skąd informacje
Skąd Urząd czerpie informacje o niebezpiecznych produktach? Przede wszystkim od Inspekcji Handlowej, do której konsumenci kierują swoje
skargi. Pomocni są też inni producenci, którzy chętnie informują o potknięciach konkurencji. Poza tym, jak już wspomniałem, zarówno
producent jak i sprzedawca są zobowiązani informować UOKiK o wszelkich zagrożeniach jakie może nieść za sobą użytkowanie produktu
wprowadzonego przez nich do obrotu.
Urząd po potwierdzeniu szkodliwości produktu, będzie umieszczał go na liście Krajowego Systemu Informowania o Produktach
Niebezpiecznych. Znajdzie się on tam bez względu na to czy problem bezpieczeństwa jego użytkowania jest ograniczony do
wąskiej grupy klientów, czy dotyczy szerokiej rzeszy konsumentów indywidualnych.
Dlatego też system będzie ważnym źródłem informacji dla konsumentów, ubezpieczycieli i producentów. Konsumenci będą wiedzieli jakich
wyrobów nie kupować. Ubezpieczyciele szybko sprawdzą czy producent chcący się ubezpieczyć od odpowiedzialności za produkt i na
wypadek jego wycofania, nie miał już wcześniej podobnych problemów. Z kolei producenci (w tym sprzedawcy, importerzy) będą
wiedzieli jakich produktów nie wprowadzać na rynek. KSIPN będzie połączony z europejskich Systemem Wczesnego Ostrzegania
(Rapid Alert System), nazywanym też RAPEX (Rapid Exchange Information System). Będzie można więc znaleźć tam informacje
o produktach, które okazały się niebezpieczne i nie sprowadzać ich czy kupować licencji na produkcję.
Namiastka już działa
Na razie działa tylko TRAPEX, czyli Systemu Szybkiej Wymiany Informacji o Produktach Niebezpiecznych dla Krajów Europy Centralnej.
Dzięki uzyskanym z niego informacjom wykryto i usunięto z polskiego rynku m.in.:
- zestaw "Boxing" - zabawkę składającą się z rękawic i worka. Ze względu na wysoką zawartość w barwnikach nitrobenzenu mogła podrażniać skórę i drogi oddechowe,
- piłki grzechoczące "Pony Toys Collection'" - zostały przekroczenie dopuszczalnych wartości wskaźnika użytkowego odporności wybarwień na pot, w kilku kolorach welurowego materiału z którego zabawki były produkowane,
- czołg model 005 - zabawka produkcji chińskiej nie spełniała wymogów bezpieczeństwa zabawek, z uwagi na ostre, mogące powodować skaleczenia elementy
- pistolet z amunicją Zhen Yuan, który stwarzał zagrożenie zranienie z uwagi na zbyt dużą siłę wyrzutu pocisków.
Łącznie, w wyniku wspólnych działań Inspekcji Handlowej i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, powziętych na skutek informacji uzyskanych
w ramach TRAPEX, wycofano z obrotu około 2,5 tysiąca sztuk artykułów przemysłowych stwarzających zagrożenie dla zdrowia konsumentów.
Ponadto w wyniku interwencji w Urzędzie Celnym na teren Polski nie wpuszczono prawie 5 tys. "Zestawów Boxing".
Ubezpieczenie wycofania produktu z rynku nie pokrywa wartości samego produktu. Towarzystwo może zapłacić jedynie
za jego transport, utylizację czy pokryć koszty akcji informacyjnej.
Za producenta może być uznany każdy kto wprowadza rzecz do obrotu. Może to być również przedstawiciel wytwórcy, importer,
a także każdy kto umieszcza na wyrobie swoje nazwisko, znak towarowy, nazwę czy inne odróżniające oznaczenie.
źródła:
- ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów z dnia 22 stycznia 2000 r. (Dz. U. Nr 15, poz. 179)
- Ustawa o substancjach trujących z dnia 21 maja 1963 r. (Dz. U. nr 22, poz. 116 )
- ustawa o Inspekcji Handlowej z dnia 25 lutego 1958 r. ( Dz. U. z 1999 r. nr 105, poz. 1205)
Marcin Jaworski "Prawo Przedsiębiorcy" luty 2001 r.

|
|