DORZUCIĆ POLISĘ DO KOSZYKA

VII Forum kapitałowe „Twoje Pieniądze”

Małgorzata Dygas         „GAZETA UBEZPIECZENIOWA”  - październik 2001  

Zwiększona rezygnacja z ubezpieczeń na życie to nie tylko efekt zubożenia części społeczeństwa, ale także brak odpowiedniej wiedzy na temat produktów ubezpieczeniowych, oraz troskliwej opieki klientów ze strony agentów.

Podczas VII Forum Kapitałowo – Finansowego „Twoje Pieniądze” wiele uwagi poświęcono polskiemu rynkowi ubezpieczeniowemu. Jednym z tematów, na które zabrali głos przedstawiciele towarzystw, było umarzanie polis na życie : przyczyny i sposób zapobiegania temu zjawisku.

Od początku 2001 roku, w niektórych zakładach daje się zauważyć rosnącą tendencję do zrywania umów ubezpieczeniowych. Zjawisko to jest o tyle niepokojące, że w niektórych towarzystwach umarzane polisy wynoszą nawet do 30% ogólnej ich liczby. Sprzedaż nowych ubezpieczeń nie jest w stanie tego zrównoważyć, przypis składki brutto za I półrocze wzrósł o 11% w porównaniu z II kwartałem ubiegłego roku.

Klienci rezygnują przede wszystkim z ubezpieczeń z funduszem inwestycyjnym. Wynika to z kilku powodów. Ubożejąca część społeczeństwa w tego typu decyzjach upatruje możliwość podreperowania własnego budżetu. Nie stać jej na kontynuowanie takich polis z powodu redukcji wydatków.

Druga przyczyna, na jaką zwracali uwagę przedstawiciele towarzystw, to brak wiedzy i rozczarowanie wielu klientów do wyników inwestycyjnych, osiągniętych z pieniędzy wpłacanych na polisy z funduszem inwestycyjnym.

Ubezpieczeni mają na indywidualnym koncie po np. 5 latach trwania umowy mniej pieniędzy, niż gdyby te pieniądze wpłacili na konto w banku. Kupując taki produkt wielu z nich uwierzyło agentowi, że kapitał powierzony ubezpieczycielowi będzie szybciej przyrastać, niż na koncie bankowym. A do tego, jak obiecywał agent, klient ma zapewnioną ochronę nie tylko na wypadek śmierci, ale w wielu przypadkach również w razie nieszczęśliwego wypadku, śmierci wskutek nieszczęśliwego wypadku itd.  Klienci umarzający obecnie polisy zapomnieli, lub nie chcieli przyjąć do wiadomości, że za ochronę oraz zarządzanie pieniędzmi muszą zapłacić w pierwszych latach trwania polisy czasami znaczną część wpłacanej składki.

Niektórzy ubezpieczyciele uważają, że gdyby zapewniono klientom profesjonalną obsługę ze strony agentów, to w wielu przypadkach nie zrezygnowaliby z już posiadanej polisy. Mirosław Kowalski, prezes Zurich TU na Życie uważa, że wiele zła na rynku ubezpieczeniowym powodują przenoszący się z towarzystwa do towarzystwa agenci, którzy porzucają swoich dawnych klientów lub nakłaniają ich do zmiany ubezpieczyciela, a tym samym i zerwania dotychczasowej umowy.

Aby temu zapobiec, Mirosław Kowalski postuluje wprowadzenie rejestru agentów ubezpieczeniowych i zaopatrzenie każdego z nich w osobną metryczkę, z której można by dowiedzieć się o karierze zawodowej danego pośrednika, a także o tym, czy rozliczył się ze wszystkich zobowiązań finansowych z poprzednim zakładem.

Zwiększona migracja agentów między towarzystwami jest wynikiem pewnych działań ubezpieczycieli. Niektórzy, aby zdobyć klienta, są gotowi płacić agentowi nawet 120% rocznej prowizji, wpłacanej przez klienta.

Migrujący agenci nie są zainteresowani wieloletnim serwisowaniem swoich poprzednich klientów, ponieważ liczą na nowe polisy, które przynoszą im godziwe zyski, szczególnie 
w pierwszym roku trwania umowy. Przez większość towarzystw obsługa klienta jest wynagradzana marginalnie, co ma ujemne skutki dla ubezpieczonych, którzy są skłonni podjąć decyzję o rezygnacji z już posiadanej polisy, na rzecz nabycia nowej.

Tomasz Mintoft-Czyż, prezes zarządu Stowarzyszenia Polskich Brokerów uważa, że jedną z przyczyn rezygnacji z polis jest niezadowolenie z produktu, wysokiej ceny ubezpieczeń oraz braku fachowej i stałej obsługi klienta. Według niego, po dziesięciu latach funkcjonowania  rynku ubezpieczeń Polacy potrzebują bardziej nowoczesnych produktów np. ubezpieczenia długotrwałej niezdolności do pracy.

A co do ceny, to np. klasyczne ubezpieczenia terminowe, oferowane w naszym kraju są znacznie droższe od tego typu produktów, sprzedawanych np. w USA. Za ubezpieczenie terminowe na życie 35 letni mężczyzna, podpisując umowę na 10 lat z SU 250 000 USD, zapłaci niewiele ponad 100 USD rocznie. Za ubezpieczenie o SU w wysokości 1 miliona złotych, na 5 lat, mężczyzna w tym samym wieku zapłaci, w jednym z wiodących zakładów działających w Polsce, ponad 9 tysięcy złotych rocznie.

Taki, a nie inny stosunek do ubezpieczeń wynika z tego, że Polacy nie mają nawyku długoterminowego oszczędzania. Nieważne, ile zarabiamy, ale ile oszczędzamy, w tym również na ubezpieczenia, gdyż posiadanie ochrony powinno być podstawową potrzebą każdego człowieka – twierdzi Paweł Dangel, prezes zarządu  TU Allianz Życie Polska. 

Wzmożona rezygnacja z posiadanych polis dotyczy również grupowych ubezpieczeń na życie. Zamykanie wielu zakładów pracy, restrukturyzacja części przedsiębiorstw, powodująca masowe redukcje, spowodowały upadek wielu grupowych ubezpieczeń. Zwalniani pracownicy, często uzyskujący status bezrobotnego z zasiłkiem, nie są w stanie opłacać nawet kilkunastu czy kilkudziesi.ęciu złotych miesięcznie na kontynuowanie polisy na indywidualnych warunkach. Jak podkreślano podczas debaty poświęconej umarzaniu polis, zawsze ubezpieczenie przegrywa z opłatą czynszu czy zakupem książek dla dzieci.

Dlatego tak ważne jest wprowadzenie przez państwo zachęt ekonomicznych, popierających długoletnie oszczędzanie, z przeznaczeniem zgromadzonych środków na czas po zakończeniu aktywności zawodowej.

Muszą zaistnieć ustawowe warunki do tego, aby długoterminowe oszczędzanie stało się opłacalne. W ramach stowarzyszenia jest przygotowywany m. inn. projekt nowelizacji ustawy o PPE, aby dzięki III filarowi ludzie mogli oszczędzać na przyszłe emerytury. Także ulgami podatkowymi powinny być objęte oszczędności, gromadzone w ramach indywidualnych i grupowych polis  -  powiedział podczas targów Adam Gwara, prezes Stowarzyszenia na rzecz Bezpieczeństwa Finansowego Obywateli Rzeczpospolitej Polskiej.

Dla ożywienia rynku ubezpieczeń będzie miało znaczenie – według towarzystw – oprocentowanie zysków od lokat bankowych. Według Bogusława Skuzy, prezesa zarządu Skandia Życie, wprowadzenie tego projektu w życie powinno wpłynąć na większe zainteresowanie ubezpieczeniami z funduszem inwestycyjnym. I tę sytuację ubezpieczyciele zamierzają wykorzystać do celów marketingowych.

Obecnie Polacy na kontach bankowych mają zgromadzonych 64% swoich oszczędności. Zaledwie 14% jest ulokowane w ubezpieczeniach. Zatem jest duże pole manewru do tego, aby część tych pieniędzy trafiła do ubezpieczycieli. A wprowadzenie dodatkowych zachęt podatkowych dla długoterminowych oszczędności również przyczyniłoby się do ożywienia sprzedaży polis życiowych.

Przedstawiciele towarzystw liczą na to, że dzięki profesjonalnej obsłudze ich agentów, na co kładą obecnie duży nacisk, oraz zmianom proponowanym przez ministra finansów, w koszyku niejednego Polaka znajdzie się niebawem polisa również na życie.