"GAZETA UBEZPIECZENIOWA"
1. 11. 2000

Podpis elektroniczny ZA DWA LATA ?

Jeśli do końca roku do Sejmu nie trafi projekt ustawy o podpisie elektronicznym, to na jej uchwalenie poczekamy przynajmniej dwa lata. Na razie banki i giełda opracowały własne rozwiązania obrotu elektronicznego, a ubezpieczyciele szukają zysków w tańszym kontakcie z klientami i szybszym przepływie informacji.

W trakcie Forum Gospodarczego, organizowanego przez SAS Polska, poseł Tadeusz Syryjczyk przypomniał, że w przypadku giełdy późne jej otwarcie pozwoliło na uniknięcie obrotu akcjami w formie papierowej, na rzecz ich zapisu w formie elektronicznej. W wypadku obrotu elektronicznego, gdzie dla poważniejszych transakcji (w Polsce o wartości powyżej 2 tys. złotych) wymagane jest potwierdzenie zawarcia umowy podpisem, nie możemy pozwolić sobie na zwłokę.

Co na to Sejm ?

Tymczasem jeśli do końca roku ukaże się projekt ustawy o podpisie elektronicznym, to w związku z wyborami parlamentarnymi wejście w życie ustawy może się odwlec o dwa lata. Na razie nad projektem pracuje rząd. Jedyną szansą szybkiego przedstawienia go Sejmowi jest, zgodnie z propozycją posła Waldemara Pawlaka, wprowadzenie projektu na tzw. europejską ścieżkę legislacyjną, na którą trafiają wszystkie projekty związane z procesem dostosowania naszego prawa do norm unijnych.

Jest to możliwe o tyle, że nasze uregulowania są wzorowane na przyjętej w grudniu 1999 dyrektywie UE o podpisie elektronicznym. Byłby to duży sukces, ponieważ bylibyśmy drugim krajem w Europie (po Niemczech), który takie uregulowanie wprowadził u siebie.

Co na to banki ?

Na razie świat finansów radzi sobie, tworząc własne rozwiązania. Na przykład bankowcy zawarli umowy cywilnoprawne, które umożliwiają składanie podpisu elektronicznego i dzięki temu cały obrót międzybankowy odbywa się drogą elektroniczną. Poza tym już wprowadzone w 1997 roku prawo bankowe dopuszcza składanie oświadczeń woli w formie elektronicznej, na równi z formą pisemną. W efekcie - jak podał Jacek Markowski z BRE Banku - aż 87% płatności w jego firmie realizuje się w formie elektronicznej, a na płatności przypada 83-85% obrotu banku. Podobne rozwiązania wprowadzono też w prawie o publicznym obrocie papierami wartościowymi, co umożliwiło składanie zleceń drogą elektroniczną.

Co na to ubezpieczyciele ?

Wiceprezes PTE Skarbiec-Emerytura Romana Rucińska zauważyła, że zysk dla funduszy mógłby płynąć z oszczędności na korespondencji. Wysyłanie pocztą elektroniczną zawiadomień do członków OFE byłoby średnio o 80% tańsze, niż wysyłanie ich listem poleconym, jak wymaga tego UNFE.

Z kolei PZU wykorzystuje możliwość szybkiego zebrania informacji ze swoich placówek terenowych i możliwości ich analizy. Wdrożona w firmie hurtownia danych została już wykorzystana w pracach nad taryfami i składkami w ubezpieczeniach komunikacyjnych, gdyż pozwala na dokładne i szybkie określenie np. poziomu szkodowości w danym regionie. Firma pracuje nad udostępnianiem niektórych danych ( na przykład o przebiegu ubezpieczenia klienta) swoim agentom, za pośrednictwem telefonu komórkowego, wyposażonego w WAP.

Co na to rynek ?

Dane o dostępności i wykorzystaniu Internetu nie pozostawiają złudzeń. Tylko 16% Polaków ma dostęp do komputerów, a znacznie mniej (z ostrożnych szacunków wynika, że około 70 tys. osób) było klientami jakiegoś elektronicznego sklepu, a więc aktywnymi uczestnikami obrotu w Internecie. Oznacza to, że rynek dopiero powstaje. Taką sytuację ma zmienić program Interkl@sa, który ma oswoić młodych ludzi z Internetem. Jego inicjatorką jest posłanka Grażyna Staniszewska, według której już teraz we wszystkich gimnazjach są sale komputerowe z łączem internetowym. W 2002 roku takie sale mają być we wszystkich szkołach średnich, a trzy lata później we wszystkich podstawówkach. Tani dostęp do sieci ma zapewnić projekt połączenia gmin siecią światłowodową, realizowany we współpracy z Komitetem Badań Naukowych.

maj



"GAZETA UBEZPIECZENIOWA"
1. 11. 2000