Tomasz Brzeziński
"PARKIET"
lipiec 2002

PŁACE STANĘŁY W MIEJSCU

Firmy ubezpieczeniowe redukują koszty

Towarzystwa ubezpieczeniowe, podobnie jak banki, uchodziły dotychczas za hojnych pracodawców. Systematyczny i wysoki wzrost liczby zakładów w ostatnich latach powodował, że wchodzące firmy, chcąc pozyskać z rynku wysokiej klasy specjalistów, oferowały im coraz wyższe apanaże. Spirala kosztowa nakręcała się w oszałamiającym tempie. Jak się okazuje - do czasu. Wygląda na to, że w związku z załamaniem się sprzedaży nowych polis, rokowania dla pracowników branży nie są już tak dobre.

Załamanie koniunktury w ubezpieczeniach spowodowało, że w miejsce panującego jeszcze rok, dwa temu powszechnego optymizmu na rynku ubezpieczeniowym (przejawiającego się m. inn. ekspansywnym rozwojem sieci sprzedaży) zaczynają pojawiać się głosy o konieczności zwiększenia efektywności działania stworzonych już struktur.

Trudno dzisiaj znaleźć firmę, która zamierza w krótkim czasie otworzyć kilkadziesiąt oddziałów w całej Polsce, wybudować nową, okazałą siedzibę i zatrudnić kilkudziesięciu nowych pracowników. Wygląda na to, że w związku z nie najlepszymi prognozami na ten rok, a pewnie i przyszłe lata, hasło optymalizacji kosztów działalności na trwale zagości w języku polskich ubezpieczycieli.

Czas ograniczania kosztów

Mimo, iż coraz więcej krajowych zakładów ubezpieczeń zaczyna przynosić zyski, to ich poziom nadal pozostawia wiele do życzenia. Zdaniem analityków, osiągnięta poprawa wyników finansowych jest przede wszystkim efektem wdrożenia procesów restrukturyzacyjnych. To jednak dopiero początek drogi. Wygląda, że zarządy będą zmuszone do podjęcia bardziej radykalnych działań, osiągana bowiem obecnie rentowność, w okolicach zera, nie znajdzie raczej w dłuższym okresie uznania inwestorów.

Zdaniem analityków, redukcje będą dotyczyć prawie wszystkich pozycji kosztowych, w tym płac. Według zweryfikowanych danych KNUiFE za 2000 rok - udział wynagrodzeń w kosztach administracyjnych wyniósł 44,9%. Jeśli uwzględnimy dodatkowo część z wydatków (28% kosztów administracyjnych) na tzw. usługi obce (część firm wypłaca w ten sposób pensje pracownikom, uciekając od obowiązkowych narzutów na wynagrodzenia), to okaże się, że koszty osobowe przekraczają 50% wydatków administracyjnych. Pod tą pozycją kryją się bowiem wydatki na czynsze, reklamy i materiały promocyjne, szkolenia agentów, a więc koszty szczególnie wrażliwe w sytuacji kurczenia się rynku.

Przykład idzie z góry

Sektor ubezpieczeniowy, inaczej niż bankowy, na razie uchronił się przed poważniejszymi redukcjami zatrudnienia, także wynagrodzenia rosły szybciej, niż inflacja. Nie oznacza to jednak, że pracownicy mogą spokojnie patrzeć w przyszłość. Dotyczy to zarówno kadry zarządzającej, jak i personelu firm ubezpieczeniowych.

Właściciele, a za nimi zarządy, stawiają sprawę jasno : alternatywą dla zwolnień może być wyłącznie zwiększenie efektywności. W tych trudnych czasach nie ma co liczyć na zbiorowe podwyżki płac, jeśli już, to najwyżej na indeksację. Tendencję do ograniczania wzrostu wynagrodzeń w firmach ubezpieczeniowych można było zresztą zaobserwować już w 2001 roku.

Według danych KNUiFE, średnie podstawowe wynagrodzenie brutto (po odjęciu składek na ubezpieczenie społeczne obciążające pracowników) w zakładach ogółem wzrosło o 10,8% - do sumy 2.685,2 zł. Jeśli uwzględnimy premie i inne dodatki, wynagrodzenie będzie oczywiście wyższe 5.158 zł), jednak wzrost płac będzie już zdecydowanie niższy i wyniesie tylko 2,4%.

Wygląda na to, że przykład do samoograniczania apetytów płacowych idzie z samej góry. W 2001 roku średnie miesięczne, podstawowe wynagrodzenie członków zarządu wyniosło 21.676 zł i było wyższe o 3,3%, niż rok wcześniej. Co ciekawe, ze statystyk nadzoru wynika, że sytuacja prezesów firm jest nie do pozazdroszczenia. Wygląda na to, że wraz z pogarszającą się sytuacją rynkową, rady nadzorcze nie są już tak hojne w przyznawaniu premii i dodatków motywacyjnych.

Wprawdzie są one ciągle wysokie (średnio 9.600 miesięcznie), ale zmniejszyły się blisko o 30% w porównaniu z rokiem 2000. Oznacza to, że w ciągu ostatniego roku portfele członków zarządów skurczyły się nominalnie o 9,4% ( a gdzie inflacja ?).

Doceniane kadry

Całkiem nieźle na tym tle rysuje się sytuacja finansowa kadry kierowniczej i doradców zarządów, a także osób pracujących na niższych stanowiskach. W 2001 roku średnie podstawowe, miesięczne wynagrodzenie brutto osób ze średniego szczebla zarządzającego wzrosło o 18%, do 6.220 zł brutto. Razem z premiami i dodatkami było to 9.214 zł brutto miesięcznie.

Jeszcze bardziej spektakularny wzrost zarobków podstawowych dotyczy grupy doradców. Ich miesięczne uposażenie brutto wzrosło w ciągu ubiegłego roku o 45%, do sumy 8.745 zł. Najwyraźniej zarządy firm ubezpieczeniowych doszły do wniosku, że w coraz trudniejszych warunkach rynkowych, osoby pracujące na kluczowych stanowiskach są zbyt cenne, aby z tak błahego powodu, jak niskie zarobki, pozwolić na ich podkupienie przez konkurentów.

Nieco rozczarowani powinni czuć się aktuariusze, choć nadal pozostają najlepiej wynagradzaną, po członkach zarządów, grupą zawodową w sektorze ubezpieczeniowym. Podstawowe miesięczne wynagrodzenie brutto matematyków ubezpieczeniowych wzrosło zaledwie 0 1,5%, do sumy 7.713 zł. Na dodatek ich premie były niższe o około 1.000 zł miesięcznie. Oznacza to, że w porównaniu z rokiem 2000 ich zarobki były nominalnie niższe o 12,7%. Sytuacja jest dość dziwna zważywszy, że firmy jeszcze rok, dwa temu narzekały na brak wysoko wykwalifikowanych aktuariuszy. Być może rynek się nasycił, ale także firmy są bardzie powściągliwe we wprowadzaniu nowych produktów.

Pensje tzw. pozostałych pracowników są już ponad dwa razy niższe, niż kadry kierowniczej. Podstawowe wynagrodzenie miesięczne brutto tej kategorii personelu wzrosło o 10,8%, do sumy 2.125 zł, a uwzględniając premie i dodatki o 6%, do 3.324 zł. Oznacza to, że wzrost zarobków nieznacznie przekroczył wskaźnik inflacji (średnioroczna inflacja wyniosła 5,5%).

W zdecydowanie najgorszej sytuacji są agenci na etatach, których średnie podstawowe, wynagrodzenie miesięczne wzrosło co prawda o 9,3%, do sumy 1.664 zł, lecz zakłady zaprzestały właściwie wypłacania im jakichkolwiek premii (niecałe 8 zł miesięcznie w roku 2001, wobec 3.849 zł rok wcześniej).

ILE KOSZTUJE DZIAŁALNOŚĆ UBEZPIECZENIOWA

Wynagrodzenia dla pracowników i pośredników ubezpieczeniowych stanowią istotne obciążenie dla budżetów firm ubezpieczeniowych. Według danych KNUiFE , opracowanych na podstawie zweryfikowanych sprawozdań finansowych zakładów ubezpieczeń, koszty administracyjne całego sektora wyniosły w 2000 roku sumę 3,68 mld zł (dane za 2001 rok będą dostępne dopiero na przełomie października i listopada 2002).

Największy udział w tych kosztach miały wynagrodzenia, wraz z narzutami (42%), co w ujęciu nominalnym daje kwotę ponad 1,5 mld zł. Kolejną pozycją są tzw. usługi obce (28%), na które zakłady ubezpieczeń wydały nieco ponad 1 mld zł. Trzecim, co do wielkości, rodzajem kosztów są tzw. inne koszty administracyjne, które pochłonęły blisko 0,6 mld zł. Udział pozostałych kosztów wahał się od 0,51% do 7,41%. Największą pozycję stanowi amortyzacja (0,27 mld zł), zużycie materiałów (0,14 mld zł), oraz świadczenia na rzecz pracowników (0,12 mld zł).

Z kolei koszty akwizycji zakładów ubezpieczeń wyniosły w 2000 roku sumę 2,3 mld zł. Największą pozycję stanowiły prowizje, wypłacone pośrednikom ubezpieczeniowym (w sumie 1,81 mld zł). Agenci otrzymali blisko 1,5 mld zł, zaś brokerzy 0,31 mld zł. Prowizje wypłacone tym pośrednikom stanowiły odpowiednio 65% i 13% łącznych kosztów akwizycji, jakie poniosły towarzystwa ubezpieczeń.

Osobną kategorią są tzw. wynagrodzenia, zaliczane do kosztów akwizycji. W 2000 roku wyniosły one 0,28 mld zł i stanowiły 11% wydatków zakładów ubezpieczeń.

Dla porównania - koszty nadzoru ubezpieczeniowego w 2000 roku wyniosły 0,02 mld zł (20,6 mln zł).

* * *

Tomasz Brzeziński
"PARKIET"
lipiec 2002