Komentarz do artykułu Pośredniku, najpierw ubezpiecz siebie, opublikowanego w Rzeczpospolitej.
Odnoszę wrażenie, że prasa ponownie podchwyciła temat wietrząc sensację. Tymczasem jest on znany od lat i znalazł już wcześniej wyraz w przeróżnych publikacjach i w dyskusjach, dotyczących projektu polskiej ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym.
Wymogi odnośnie wysokości sum gwarancyjnych ubezpieczenia OC pośredników i równoległe do nich wymogi, dotyczące zabezpieczenia kwot pieniężnych (składek wpłaconych przez klientów, lub odszkodowań przekazanych przez zakłady ubezpieczeń celem ich dalszego przelania na konta klientów), znajdujących się w posiadaniu pośredników, były anonsowane wielokrotnie w publikacjach prasowych . Sumy gwarancyjne OC, określone na 1 mln euro na każdą szkodę i 1.5 mln w rocznym agregacie, pojawiły się już w pierwszej wersji projektu najnowszej Dyrektywy o pośrednictwie ubezpieczeniowym (wersja ta była opublikowana w Polsce w 1999 r.) i pozostały niezmienione w ostatecznej wersji redakcyjnej, przyjętej przez Komisję Europejską i Radę w dniu 30 września 2002 roku.
Wymogi odnośnie do gwarancji były początkowo, tj. w pierwszych wersjach redakcyjnych projektu Dyrektywy, znacznie surowsze i jedynie za sprawą argumentacji BIPAR otrzymały obecną postać. Warto podkreślić, że przewidują kilka opcji, z których utworzenie wyodrębnionego konta bankowego wydaje się najłatwiejsze do spełnienia (jest to wymóg przyjęty od szeregu lat w Wielkiej Brytanii. W Polsce co bardziej świadome firmy brokerskie stosują tę praktykę, mimo braku nakazu w przepisach prawa).
Istotnie, limity odpowiedzialności OC pośredników, określone w Dyrektywie, są wysokie nie tylko dla polskich agentów i brokerów, lecz także w oczach pośredników większości krajów członkowskich Unii. Z tego względu BIPAR powołał zespół roboczy, którego zadaniem jest opracowanie dobrych warunków ubezpieczenia pośredników i znalezienie grupy zakładów ubezpieczeń, skłonnych do przyjęcia ryzyka w skali unijnej.
Można zasadnie oczekiwać, że powszechność takiego programu ubezpieczeń w skali Unii Europejskiej, która do tego czasu zostanie poszerzona o dalszych 10 krajów członkowskich, przyniesie atrakcyjne i możliwe do przyjęcia, nawet dla mniejszych pośredników, warunki cenowe. Temat winien znaleźć rozwiązanie do czasu, w którym wszystkie kraje UE będą musiały dostosować własne ustawy krajowe do przepisów Dyrektywy. Termin ten przypada na dzień 15 stycznia 2005 roku.
Sądzę więc, że nie ma dziś powodu do paniki, a raczej należy włączyć się do prac podjętych przez Europejską Federację Pośredników Ubezpieczeniowych (BIPAR).
Można snuć przypuszczenia co do efektu, jaki na rynki pośrednictwa ubezpieczeniowego w krajach Unii mogą wymusić wysokie limity ubezpieczenia OC zawodowej. Najbardziej prawdopodobne będzie przyspieszenie konsolidacji pośredników niezależnych, zarówno agentów jak brokerów. Wpłynie to na powstanie mniejszej, niż obecna, liczby podmiotów, ale za to większych. W sumie zmiana pozytywna, bo zapewniająca lepszą kondycję finansową firm świadczących usługi pośrednictwa, co pozwala mieć nadzieję, że również lepiej przygotowanych do walki konkurencyjnej na jednolitym europejskim rynku ubezpieczeń.
Na marginesie tych uwag pragnę ponownie zwrócić uwagę na ułomność projektowanych zapisów proponowanej przez Rząd ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym. Mam na myśli podstawową dla jej konstrukcji podmiotową definicję pośrednictwa. Nie pozwala ona na objęcie działaniem ustawy podmiotów, które nie uczestniczą w zawieraniu umów ubezpieczenia, ale wykonują inne czynności pośrednictwa, w szczególności doradcze, określone w definicji przyjętej w Dyrektywie.
W rezultacie podmioty nie nazywające się ani "brokerami" ani "agentami", lecz na przykład "konsultantami" lub "doradcami", czy firmy oferujące ubezpieczenia "na odległość", nie będą związane przepisami prawa, określającymi obowiązki pośredników w zakresie kwalifikacji zawodowych, ubezpieczenia OC, gwarancji finansowych, rejestracji, czy też w zakresie treści i formy informacji, przekazywanych klientom.
Tak więc, z jednej strony, na naszych oczach i w pełnym majestacie prawa, będzie się rozwijać cała rzesza konkurentów "legalnych" pośredników, nie podlegających rygorom ustawowym, regulującym wykonywanie usług pośrednictwa, a z drugiej, konsumenci usług takich podmiotów nie znajdą gwarancji i formalnych zapewnień, jakich mogą i powinni oczekiwać od przepisów prawa!
Na dodatek, zakładając, że Polska przystąpi do Unii Europejskiej w wyznaczonym terminie, konieczne będzie, na łapu-capu, nowelizowanie przepisów nowej ustawy o pośrednictwie, celem dostosowania jej do wymagań Dyrektywy.
A przecież nasza nowa ustawa jeszcze jest dyskutowana w Sejmie!
* * *