Tomasz Mintoft-Czyż
"GAZETA UBEZPIECZENIOWA"
luty 2004

NORDYCKA ZARAZA

Sesja BIPAR w Sztokholmie

Podczas zimowej sesji BIPAR w Sztokholmie, (5 -6 luty br.) delegaci europejskich organizacji brokerów i agentów zapoznali się z nowymi działaniami, podejmowanymi przez Unię Europejską, w kontekście nowelizacji Dyrektywy o Usługach Inwestycyjnych (ISD). Ocenia się, że do połowy roku 2005 Komisja będzie musiała rozpatrzyć, czy rozwiązania przyjęte w przedmiocie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej doradców finansowych są właściwe i w jakim stopniu są one skoordynowane z analogicznymi przepisami Dyrektywy o pośrednictwie ubezpieczeniowym (IMD).

Nadarza się sposobność, dla pośredników ubezpieczeniowych w krajach Wspólnoty, do ponownego zgłoszenia do Komisji Europejskiej naszych obaw i problemów, związanych z zapisami dyrektywy o pośrednictwie, w zakresie ubezpieczenia OC.

Celem przygotowania gruntu dla dokonania analizy postanowień dyrektywy o usługach inwestycyjnych (ISD), przedstawiciele ministerstw finansów wszystkich krajów członkowskich EU spotkają się w dniu 11 marca 2004r. w Londynie.

Spotkanie organizuje Brytyjska Agencja Usług Finansowych (UK Financial Services Authority - FSA). Sprawą najważniejszą podczas spotkania będzie zagadnienie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej pośredników. (Jak informowaliśmy wcześniej, 70% niezależnych pośredników z krajów Unii Europejskiej wyraża niepokój z powodu kosztu i trudności w pozyskaniu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zawodowej, przy narzuconych przez nową dyrektywę wysokich limitach 1 mln. / 1.5 mln. euro).

Po uzyskaniu wiadomości o planowanej w marcu konferencji w Londynie, zarządy polskich organizacji zawodowych brokerów i agentów wystąpiły wspólnie do Ministra Finansów o wzięcie udziału w tym spotkaniu, celem zapoznania się z trudnościami, jakich doświadczają rynki pośrednictwa w krajach Unii i zgłoszenia postulatów zmiany odnośnych zapisów dyrektyw UE tak, aby nie powodowały one zakłóceń w funkcjonowaniu tych rynków.

Ciekawa dyskusja wywiązała się na temat interpretacji art. 4 ust. 4 nowej dyrektywy o pośrednictwie. Przepis ten dotyczy szczególnych wymogów, stawianych pośrednikom ubezpieczeniowym, dla zabezpieczenia interesów klienta w sytuacjach, gdy pośrednik znajduje się w posiadaniu pieniędzy wpłaconych przez klienta tytułem składki, należnej za ubezpieczenie, lub otrzymanych od zakładu ubezpieczeń jako odszkodowanie należne ubezpieczonemu - zanim pieniądze takie zostały przekazane właściwemu podmiotowi.

Podkreślano, że cztery możliwości wymienione w dyrektywie należy rozumieć jako możliwość przyjęcia w przepisach krajowych jednego, lub kilku rozwiązań, przy czym preferowane jest stworzenie w prawie krajowym kilku możliwości, do wyboru przez pośredników.

Warto zwrócić uwagę, że w nowej polskiej ustawie o pośrednictwie ubezpieczeniowym nie znalazł się przepis korespondujący z Art. 4 ust. 4 dyrektywy, co powoduje konieczność powrotu do zagadnienia przez naszego ustawodawcę, jeszcze przed datą 15 stycznia 2005 r.

Sprawy związane z implementacją przepisów dyrektywy o pośrednictwie ubezpieczeniowym ( z 9 grudnia 2002) i pojawiająca się sposobność do wznowienia dyskusji na temat ubezpieczenia OC pośredników w krajach Wspólnoty, nie były jednak głównym celem spotkania w Sztokholmie.

Delegaci organizacji brokerów i agentów ubezpieczeniowych, zrzeszonych w BIPAR, zebrali się w najzimniejszej stolicy zjednoczonej Europy w środku zimy głównie po to, aby zmierzyć się oko w oko z przedstawicielami organizacji, zarówno państwowych (nadzory ubezpieczeniowe), jak ze świata ubezpieczeń (firmy asekuracyjne), które odpowiedzialne są za szerzenie się w czterech krajach Europy Północnej tzw. "nordyckiej zarazy" (nordic disease).

Zaraza ta ogarnęła, na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy, Danię, Norwegię, Finlandię i Szwecję. Objawia się ona bardziej, lub mniej stanowczym działaniem wiodących w tych krajach zakładów ubezpieczeń, zmierzającym do pozbawienia brokerów możliwości otrzymywania wynagrodzeń prowizyjnych od ubezpieczycieli, na rzecz wynagrodzeń płatnych przez klientów.

Analiza sytuacji, istniejącej w czterech krajach Północy, prowadzi do niepokojących wniosków:

Po pierwsze, w krajach tych brokerzy są stosunkowo niedawnym zjawiskiem, pojawili się bowiem dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku. Do tego czasu były to rynki "bezpośrednie", funkcjonujące bez udziału brokerów.

Po wtóre, we wszystkich czterech krajach mamy do czynienia z niespotykaną, w większości krajów Europy (i świata), koncentracją składki w ręku kilku - trzech lub czterech - zakładów ubezpieczeń (np. w Finlandii 3 wiodące zakłady ubezpieczeń majątkowych zbierają ponad 90% składki, podobnie jest w Norwegii, gdzie 4 wiodące zakłady zbierają ponad 85% składki).

Analogia jest uderzająca. W państwach dawnego "bloku" mamy do dziś koncentrację składki w ręku nielicznych zakładów (w Polsce 5 czołowych zakładów non-life zebrało w 2002r. 82% całej składki, w tym jednak, dwa czołowe zakłady zebrały blisko 70% całej składki non-life!). Nie trzeba dodawać, że brokerzy pojawili się w naszej części Europy dopiero po przemianach systemowych z 1989 r.

Czy można się więc dziwić, ze w toku dyskusji nad projektami ustaw o pośrednictwie ubezpieczeniowym na Węgrzech, w Czechach i w Polsce pojawiły się takie same objawy nordyckiej zarazy?

BIPAR jednoznacznie postrzega takie działania, inspirowane przez nieliczną grupę dominujących na rynku podmiotów, jako działania o charakterze kartelowym. Do rządów państw, w których takie działania się pojawiły, skierowane zostały przez BIPAR ostre protesty, a równolegle podjęte zostały w odpowiednich instancjach Unii Europejskiej działania prawne, oparte na przepisach anty-kartelowych, obowiązujących we Wspólnocie.

Z innych interesujących tematów, poruszanych w Sztokholmie, warto wymienić dyskusję prowadzoną podczas spotkania Komisji Brokerskiej BIPAR, poświęconą zagadnieniom promocji zawodu brokera.
W prezentacji przedstawiciela brokerów belgijskich (należy dodać - małych brokerów belgijskich) uderzający był nacisk, położony na promocję zawodu w szkołach średnich i wyższych. Działania takie, podjęte w ubiegłym roku przez organizację belgijskich brokerów, mają za swój główny cel przyciągnięcie do naszej profesji młodych absolwentów tych szkół. Ewidentnie zawód brokera nie jest w Belgii najbardziej popularny i odczuwany jest tam brak rąk (i głów) do pracy!

* * *