"Dziennik Ubezpieczeniowy" Nr 138 (1536)
2006-07-20

Nie tędy droga

Taki list, jaki do brokerów wystosował prezes Stowarzyszenia, można byłoby napisać w 25 czy 30 roku stabilnego rozwoju Stowarzyszenia. - mówi Broker z Warszawy.

Taki list, jaki do brokerów wystosował prezes Stowarzyszenia, można byłoby napisać w 25 czy 30 roku stabilnego rozwoju Stowarzyszenia. Nie jest to z pewnością głos prezesa wybranego na to stanowisko w najbardziej krytycznym dla Stowarzyszenia momencie. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, kiedy Stowarzyszenie jest prawie bankrutem, a wielu brokerów zastanawia się czy nie wystąpić z tej organizacji. Dalsza integracja środowiska, działania na rzecz poprawienia świadomości ubezpieczeniowej, czy uczestnictwo w organach europejskich, o których pisze prezes, jest ważne, ale z pewnością Stowarzyszenie ma o wiele poważniejsze problemy.

Dziś w głosowaniach liczą się wyłącznie posiadacze "wachlarzy".

W liście nie poruszono podstawowych problemów. Dopóki środowisko, w którym większość stanowią mali i średni brokerzy, nie będzie czuło w Stowarzyszeniu reprezentacji swoich interesów, nie będzie dobrze. Dziś w głosowaniach liczą się wyłącznie posiadacze "wachlarzy", tzn. przedstawiciele dużych firm brokerskich, posiadający np. 40 pełnomocnictw swoich pracowników. Oznacza to nie tylko ewidentną, wręcz demonstracyjną nierówności, lecz co istotniejsze, osoby nieuczestniczące w walnych, są wyłączone z aktywnej działalności jako członkowie Stowarzyszenia. Nie chodzi nawet o zarzut, iż niemożliwym jest, aby w takiej grupie wszyscy mieli takie samo zdanie jak prezes, lecz co najważniejsze, poprzez zbiorowe oddawanie swoich mandatów pracownicy ci sami eliminują się z pracy w stowarzyszeniu.

Drugi poważny problem to pogłębiający się rozdźwięk między Stowarzyszeniem a Izbą. Na chwilę obecną Izba jest wierzycielem Stowarzyszenia, udzielając ok. 90 tys. zł pożyczki na spłatę zadłużenia wobec Skarbu Państwa. Dążenie do zlikwidowania Izby i przejęcia jej majątku przez Stowarzyszenie nabiera podwójnego znaczenia.

Stowarzyszenie w jakiejś formie pewnie przetrwa, bo nie ma osób zdeterminowanych, aby Stowarzyszenie rozwiązać. Jednak dość powszechne opinie mówią, że Stowarzyszenie się coraz mniej liczy. I to trzeba zmienić - w opublikowanym liście otwartym nie znalazłem żadnych konkretnych propozycji.

Broker z Warszawy

* * *