Danuta Wałcerz
"GAZETA UBEZPIECZENIOWA"
luty 2003

PONADCZASOWA MISJA UBEZPIECZYCIELI

Wiele problemów polskiego rynku finansowego wynika z tego, że w naszym kraju za szybko stworzono, na wzór państw Unii Europejskiej, pewne dziedziny liberalnego rynku. Takich zmian nie da się przeprowadzić szybciej niż w tempie, w jakim podąża cała gospodarka. Niestety, w sektorze ubezpieczeniowym rozwój powinien odbywać się szybciej, co oznacza, że mogą zostać popełnione pewne błędy.

Rynek ubezpieczeń życiowych jest w Polsce generalnie bardziej zrównoważony, niż sektor ubezpieczeń majątkowych. W tym pierwszym mamy dominującą pozycję jednego towarzystwa, który swój znaczący udział w rynku zawdzięcza grupowym ubezpieczeniom pracowniczym. PZU Życie powoli oddaje udział w rynku, a dzieje się tak m.in. dlatego, że młode towarzystwa zaczęły również doceniać ubezpieczenia grupowe. Zakłady przekonały się, że pracownicy wielu polskich firm są nadal zainteresowani takimi produktami, często przy pewnej ich modyfikacji.

Obserwując obecnie sektor ubezpieczeniowy wydaje się, że zarówno I, jak i II Dział ubezpieczeń potrzebuje konsolidacji. W Polsce działa siedemdziesiąt kilka firm, z czego 10 towarzystw ma około 86% udziału w rynku, a tylko 14% obsługuje ponad sześćdziesiąt spółek. Taka asymetria, przy małym zainteresowaniu ubezpieczeniami (wynikającymi z określonej sytuacji gospodarczej, poziomu świadomości ubezpieczeniowej) nie pozwala na szybszy rozwój małych towarzystw. Jedynym rozsądnym wyjściem z tej sytuacji jest konsolidacja rynku ubezpieczeniowego. Wprawdzie nie tworzy ona nowego kapitału, ale stwarza nowy potencjał, lepszą konkurencję, czego naturalnym efektem będzie obniżka kosztów ubezpieczeń, co powinno po jakimś czasie zwiększyć popyt na tego typu produkty.

Poza procesami konsolidacji w obecnej sytuacji towarzystwa powinny zdecydować się na większą troskę o już pozyskanych klientów - na ponowne kontakty z tymi, którzy już mają polisy. Agenci wspólnie z posiadaczami ubezpieczeń powinni przeanalizować, czy polisa, jaką ma klient, w pełni odpowiednia jego obecnym potrzebom. Takie rozmowy miałyby na celu także edukację, oraz podniesienie świadomości ubezpieczeniowej ponad 4 milionów klientów, mających wykupione indywidualne produkty. Znam takie osoby, które rezygnują z posiadanej polisy tylko dlatego, że decydując się na kupno, nie widzieli różnicy pomiędzy indywidualnym ubezpieczeniem na życie z funduszem inwestycyjnym, a lokatą bankową.

Nie można powiedzieć, że likwidacja ubezpieczeń na życie jest spowodowana wyłącznie ubożeniem społeczeństwa. W lapsach jest wiele polis, które mogłyby dalej być kontynuowane, ponieważ ich posiadacze nie rezygnują z ubezpieczeń z powodu braku pieniędzy, ale dlatego, że zdali sobie po latach sprawę, że zakupili niewłaściwy produkt. Trzeba pamiętać, że sam wzrost koniunktury gospodarczej bez wzrostu świadomości ubezpieczeniowej nie spowoduje zwiększonej sprzedaży. Dlatego działania towarzystw muszą być wieloaspektowe, perspektywiczne, nastawione na rzeczywiste potrzeby klientów danego rynku.

Wyjściem z obecnej stagnacji rynku ubezpieczeniowego jest, po pierwsze: przyspieszona konsolidacja małych towarzystw, co spowoduje ich większą konkurencyjność, m. in. z powodu obniżenia kosztów ubezpieczeń, które staną się bardziej opłacalne dla klientów.

Po drugie, zakłady ubezpieczeń działające w Polsce muszą zweryfikować swoje strategie, które były przygotowane dla rynku dynamicznie rosnącego. W obecnej fazie jest potrzebne zgoła inne podejście do ubezpieczeń i klientów. Jeżeli jakaś firma nadal preferuje strategię szybkiego rozwoju i wycofania zysków, to albo zmieni podejście do biznesu, albo będzie musiała prędzej lub później wycofać się z naszego rynku. Jeżeli towarzystwa nie mają strategii dopasowanej do polskich realiów, a weszły na nasz rynek jedynie z tym, co nie sprawdziło się w Europie, to są prędzej czy później skazane na brak sukcesu.

Ubezpieczyciele, którzy chcieli wprowadzić w Polsce nietrafione w innych krajach pomysły, popsuli opinię o rynku ubezpieczeniowym. Pewne ich działania rzutują także na obecny odbiór całego sektora, np. zbytnie nagłośnienie i promocja ubezpieczeń na życie z funduszem inwestycyjnym, co spowodowało pewne skrzywienie rynku. Tak naprawdę, to agresywność sprzedaży tego produktu osłabiła zainteresowanie ubezpieczeniami na życie. Według mnie, społeczeństwo polskie na obecnym etapie świadomości ubezpieczeniowej i kondycji finansowej nie jest masowo zainteresowane produktami unit linked. Ubezpieczenia z funduszem inwestycyjnym są dobrym rozwiązaniem dla obywateli ustabilizowanych gospodarek. To nie znaczy, że w Polsce w ogóle nie mają one racji bytu - mają, ale nie jako dominujące, lecz jako uzupełnienie polis ochronnych - na życie, dożycie.

W batalii o dynamiczną sprzedaż ubezpieczeń zupełnie zapomniano o podstawowej funkcji, jaką one spełniają - o ochronie: życia, zdrowia... Niby polskie społeczeństwo dłużej żyje, a jeden na dwunastu mężczyzn nie dożywa do ukończenia 45 lat. Natomiast co piąty Polak umiera przed ukończeniem 60. lat I choćby z tego względu ubezpieczyciele powinni pamiętać o swojej ponadczasowej misji - zapewnić bezpieczeństwo rozwoju jednostce, rodzinie, firmie.

Danuta Wałcerz

Notka biograficzna
Danuta Wałcerz - absolwentka Wydziału Finansów i Statystyki SGH oraz studiów podyplomowych z zakresu finansów i przetwarzania danych.
Od 1991 r. członek zarządu PZU S.A., a następnie wiceprezes tej spółki.
Od 1995 r. piastowała funkcję prezesa PZU Życie S.A. Przez ponad 6 lat - od 1 lutego 1996 r. - prezes PUNU. W tym czasie przez 5 lat była członkiem Komitetu Wykonawczego Międzynarodowego Stowarzyszenia Nadzoru Ubezpieczeń (IAIS). Obecnie, od 1 października 2002 r., pracownik naukowy Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i Bankowości w Warszawie.