| |
Joanna Królikowska-Bocheńczyk, Adler Brokers Group Sp. z o.o. "GAZETA UBEZPIECZENIOWA" czerwiec 2002 - wrzesień 2003
OWU BEZ INTERPRETACJI UBEZPIECZENIE OD OGNIA I INNYCH ZDARZEŃ LOSOWYCH
18. KOSZTY USUNIĘCIA POZOSTAŁOŚCI PO SZKODZIE
W przypadku wydarzenia się szkody, często znacznym wydatkiem mogą okazać się koszty usunięcia pozostałości po szkodzie. I podobnie jak w przypadku kosztów ratownictwa, towarzystwa w różny sposób podchodzą do omawianej kwestii. Część towarzystw ustala określone limity na usunięcie pozostałości po szkodzie, część wymaga, aby ubezpieczający z góry sam określił ich poziom. W tym drugim przypadku, jeśli nie zostanie wprowadzony limit, poniesione koszty na usunięcie pozostałości po szkodzie nie zostaną zwrócone.
Limity
Przed rozpoczęciem omawiania kwestii kosztów usunięcia pozostałości po szkodzie warto zastanowić się nad słusznością ograniczania ich zwrotu. W wielu OWU znajdziemy zapis, iż towarzystwo dodatkowo pokrywa koszty usunięcia pozostałości po szkodzie do jakiegoś limitu. Słowo "dodatkowo" sugeruje, że jest to niejako gratis od towarzystwa, coś co towarzystwo "daje samo z siebie" i w dodatku nie żąda za to dodatkowej składki. A przecież w większości OWU znajdziemy sformułowanie, iż ubezpieczyciel odpowiada za szkody w wyniku/w następstwie ubezpieczonego zdarzenia. Jeśli zatem ubezpieczający poniesie szkodę w wyniku ubezpieczonego zdarzenia, to następstwem tej szkody jest konieczność usunięcia pozostałości po szkodzie.
Wychodząc z takiego założenia, wprowadzanie limitów na usunięcie pozostałości po szkodzie należy raczej rozpatrywać jako ograniczenie odpowiedzialności, a nie gratis od towarzystwa. Tym bardziej sytuację, w której ubezpieczający musi sam określić limit na usunięcie pozostałości ( a brak limitu oznacza brak zwrotu poniesionych kosztów ) należy traktować jako wyłączenie odpowiedzialności. Oczywiście towarzystwa mogą bronić się stwierdzeniem, że suma ubezpieczenia odpowiadać powinna kosztom odtworzenia ( przy wartości odtworzeniowej ) i przy jej ustalaniu ubezpieczający nie jest zobowiązany uwzględnić ewentualnych kosztów na usunięcie pozostałości. Biorąc jednak pod uwagę, że przy ustalaniu sumy ubezpieczenia ubezpieczający również nie bierze pod uwagę kosztów ratownictwa, a przecież ( przynajmniej w większości towarzystw, o czym pisałam w poprzednim artykule ) koszty te zwracane są ( a przynajmniej powinny ) w pełni - a przynajmniej do wysokości sumy ubezpieczenia. Dlatego też, nic nie powinno stać na przeszkodzie, aby koszty usunięcia pozostałości traktować tak samo, jak koszty ratownictwa. Niestety, najczęściej jest inaczej...
Jednym z nielicznych towarzystw, które nie wprowadza limitu na koszty uprzątnięcia pozostałości po szkodzie jest PZU. Tak jak to już opisywałam w artykule dotyczącym kosztów ratownictwa, koszty uprzątnięcia pozostałości po szkodzie, razem z kosztami akcji ratowniczej, PZU zalicza do kosztów zabezpieczenia przed szkodą lub zmniejszenia rozmiaru szkody, które to zwracane są w pełnej wysokości. Można jednak zarzucić PZU pewne niedopatrzenie, gdyż koszty zabezpieczenia przed szkodą/zmniejszenia rozmiaru szkody ( czyli w tym koszty usunięcia pozostałości po szkodzie) wraz z odszkodowaniem nie mogą przekroczyć "sumy ubezpieczenia dla bezpośrednio zagrożonych zniszczeniem ( objętych akcją ratowniczą ) składników mienia". I teraz można by zadać pytanie, a do jakiej sumy ubezpieczenia zwracane są koszty usunięcia pozostałości po szkodzie, jeśli nie było akcji ratowniczej, czyli nie można mówić o mieniu objętym akcją ratowniczą?
Pozostałe omawiane towarzystwa albo same wprowadzają określone limity na koszty usunięcia pozostałości po szkodzie albo wymagają, żeby limit ubezpieczający ustalił sam. Generali na omawiane koszty wyznacza limit w wysokości 5% ustalonej szkody, Warta i Ergo Hestia mówią o 10%, przy czym Warta i Generali sugerują, że ubezpieczający może wprowadzić inny limit. Należy jednak pamiętać, że niektóre towarzystwa pobierają dodatkową składkę od dodatkowych limitów. Czy limit 5% lub 10% wartości szkody jest wystarczający - ubezpieczający musi ocenić sam. Takie limity mogą się okazać niewystarczające np. w przypadku dużych gabarytowo przedmiotów o stosunkowo niskiej wartości ( np. koszt wywózki zniszczonych rzeczy może okazać się bardzo wysoki ).
Oczywiście wprowadzenie jakiekolwiek limitu z możliwością jego zwiększenia jest lepszym rozwiązaniem, niż pozostawienie tej kwestii tylko w gestii ubezpieczającego, aczkolwiek moje uwagi na wstępie są jak najbardziej aktualne. Z omawianych towarzystw konieczność wprowadzenia limitu przez samego ubezpieczającego wprowadzają: Gerling, Commercial Union i Allianz. Dosyć niejasne stanowisko w omawianej kwestii zajmuje AIG, które rozszerza ubezpieczenie na: "Koszty usunięcia pozostałości po szkodzie (usunięcie gruzów, rumowiska). Odpowiedzialność Ubezpieczyciela za szkody i straty włączając te koszty i wydatki nie przekroczy Sumy Ubezpieczenia zadeklarowanej przez Ubezpieczającego i wskazanej w Cedule do niniejszej Polisy". I teraz powstaje wątpliwość, czy chodzi o sumę ubezpieczenia zadeklarowaną przez ubezpieczającego, która dotyczy całości ubezpieczonego mienia ( wtedy automatycznie koszty te byłyby objęte ochroną ), czy chodzi o sumę ubezpieczenia, którą musi ubezpieczający wskazać na koszty usunięcia pozostałości po szkodzie ( oznacza to konieczność wprowadzenia odrębnego limitu ).
Jakie koszty są zwracane?
Niektóre towarzystwa np. Ergo Hestia podają ogólnie, iż zwracane są koszty usunięcia pozostałości po szkodzie. Warta i PZU dodają, że koszty te należy rozumieć włącznie z kosztami rozbiórki i demontażu części niezdatnych do użytku. Bardziej szczegółową definicję kosztów uprzątnięcia pozostałości po szkodzie stosuje Generali, a mianowicie są to:
- usunięcie i wywóz gruzu i innych pozostałości po szkodzie,
- rozmontowanie i/lub wyburzenie uszkodzonego ubezpieczonego mienia,
- oczyszczenie kanałów i ścieków,
- oczyszczania z sadzy, mułu i innych osadów
Gerling do omawianych kosztów dodaje także koszty:
zabezpieczenia podporami lub innymi środkami uszkodzonego ubezpieczonego mienia
koszty użycia substancji w trakcie akcji ratowniczej.
Natomiast Allianz za koszty usunięcia pozostałości uważa koszty związane z pracami porządkowymi w miejscu wystąpienia szkody, łącznie z rozbiórką pozostałości po szkodzie, wywozem gruzu oraz pozostałości na najbliższe możliwe składowisko, jak również składowaniem i niszczeniem. Allianz jako odrębny rodzaj kosztów ( na który należy wprowadzić również odrębny limit ) uważa koszty związane "ze zmianami budowlanymi jak również demontażem i ponownym montażem pozostałego nieuszkodzonego ubezpieczonego mienia, wykonanymi w celu odzyskania lub naprawy mienia dotkniętego szkodą oraz składowaniem tego mienia".
Koszty usunięcia pozostałości czy koszty ratownictwa?
W przypadku Gerlinga można się zacząć zastanawiać, czy koszty użycia substancji w trakcie akcji ratowniczej, czy zabezpieczenia podporami lub innymi środkami, nie należałoby zakwalifikować raczej do kosztów ratownictwa,niż do oczyszczania. Biorąc pod uwagę, że na koszty ratownictwa Gerling z góry wprowadza limit 10% łącznej sumy ubezpieczenia, zaś limit na koszty oczyszczania powinien zostać odrębnie wprowadzony, zakwalifikowanie pewnych kosztów do kosztów oczyszczania,zamiast do kosztów ratownictwa powoduje, że jeśli ubezpieczający nie wprowadzi limitu na koszty usunięcia pozostałości, to część kosztów np. użycia substancji w trakcie akcji ratowniczej, może nie zostać zwrócona. W innych towarzystwach koszty te mogłyby zostać zakwalifikowane do kosztów ratownictwa i zostać w pełni zwrócone. Podobnie w przypadku Allianza można zadać sobie pytanie, czy koszty poniesione na montaż i demontaż mienia w celu odzyskania mienia można traktować odrębnie, a nie zakwalifikować raczej do kosztów ratownictwa. Allianz koszty ratownictwa pokrywa w ramach podstawowej ochrony, zaś na inny rodzaj kosztów trzeba wprowadzać odrębne limity. Jeżeli by się okazało, że ubezpieczający nie wprowadził limitu na koszty demontażu/ponownego montażu (lub wprowadził za mały limit ), to będzie mu się bardziej opłacało nie demontować mienia celem naprawy, tylko zgłosić pełną utratę mienia ( w tym drugim przypadku odszkodowanie z utraty mienia dostałby pełne, zaś koszty ratowania mienia - tutaj montażu/demontażu celem odzyskania mienia - musiałby pokryć sam ). Jeżeli likwidator szkody kazałby naprawiać mienie, które należałoby najpierw zdemontować, to mógłby powstać spór, czy koszty poniesione na demontaż nie powinny zostać zwrócone w ramach głównego limitu polisy.
Drobne szczegóły
W zapisach towarzystw warto zwrócić uwagę na szczegóły, które mogą wpłynąć na wysokość zwracanych kosztów. Wiele towarzystw, m.in. Generali, mówi o kosztach rozmontowania i/lub wyburzenia uszkodzonego ubezpieczonego mienia. I tutaj pojawia się pytanie, jeśli ubezpieczającemu na skutek huraganu czy powodzi zostało zniszczone mienia i aby usunąć pozostałości po szkodzie musi rozmontować/wyburzyć mienie należące np. do sąsiada, to kto ma ponieść te koszty ? Przecież nie można w przypadku mienia sąsiada mówić o mieniu ubezpieczonym (tzn. ubezpieczonym w danej polisie ). A jeśli sąsiad nie miał ubezpieczonego mienia własną polisą, to kto ma ponieść te koszty ? Można oczywiście odpowiedzieć, że sąsiad, tylko że usunięcie pozostałości po szkodzie leży w interesie zarówno sąsiada poszkodowanego, jak i samego poszkodowanego...
Podobne wątpliwości można mieć w przypadku sformułowania stosowanego przez towarzystwa, iż chodzi o rozbiórkę i demontaż części niezdatnych do użytku. Może się przecież wydarzyć sytuacja, w której trzeba będzie najpierw zdemontować części zdatne do użytku, aby móc usunąć np. gruz, a następnie zmontować ponownie zdatne do użytku części. Jeśli taką sytuację potraktujemy jako koszty ratownictwa, to omawiane sformułowanie jest jak najbardziej sensowne. Jeśli natomiast demontaż mienia zdatnego do użytku nie zostanie zakwalifikowany do kosztów ratownictwa ( casus Allianza ), to można mieć wątpliwości.
* * *
Joanna Królikowska-Bocheńczyk, Adler Brokers Group Sp. z o.o. "GAZETA UBEZPIECZENIOWA" czerwiec 2002 - wrzesień 2003

|
|