| |
| |
Bożena M. Dołęgowska-Wysocka "GAZETA UBEZPIECZENIOWA" wrzesień 2006
|
IZBA BROKERÓW POZOSTANIE
Rozmowa z Małgorzatą Kaniewską, prezesem zarządu Polskiej Izby Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, oraz Tomaszem Maracewiczem, wiceprezesem Izby.
Bożena M. Dołęgowska-Wysocka: Szanowni Państwo, w sierpniu br. ukazała się na łamach "Gazety Ubezpieczeniowej" rozmowa z nowym szefostwem Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, panem Jackiem Kliszczem i Rafałem Kaszubowskim, prezesem i wiceprezesem Stowarzyszenia. Była tam mowa także o reprezentowanej przez Państwa Izbie Brokerów. Padły sugestie, że środowisku polskich brokerów lepiej służyłaby jedna, nie dwie organizacje, ze wskazaniem na Stowarzyszenie. Co Państwo na to?
Małgorzata Kaniewska: Rzeczywiście, obecnie środowisko polskich brokerów reprezentują dwie organizacje - Stowarzyszenie oraz Izba. Chcemy, aby to było dobre przedstawicielstwo, niezależnie od formalnej przynależności. Jesteśmy przekonani, że Izba będzie istniała nadal, choćby dlatego, że przyjęliśmy do realizacji kilka zadań, które dla dobra naszego środowiska musimy wykonać. Chodzi mi m.in. o dobrowolną certyfikację członków Izby oraz program ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności brokerskiej.
Tomasz Maracewicz: Myślę, że do szczegółów naszych zadań przejdziemy później, teraz chciałbym skomentować kilka kwestii, które padły we wspomnianym przez Panią wywiadzie. Od pewnego czasu prowadzimy w środowisku brokerów dyskusję, czy dla jedności tegoż środowiska nie jest szkodliwym fakt, że reprezentują go dwie organizacje.
Przypomnę, że poprzedni prezes Stowarzyszenia Tomasz Mintoft-Czyż także uważał, że powinna to być jedna organizacja, ze wskazaniem na Stowarzyszenie.
MK - Owszem, ale do tego stanowiska doszedł teraz. Przedtem wypowiadał się za dwiema organizacjami. Wszak to za jego kadencji założyliśmy Izbę Brokerską...
TM - ... to po pierwsze. Po drugie - absolutnie ta sytuacja nie rozbija naszego środowiska. Wszak obydwoje z Małgorzatą jesteśmy w zarządzie Stowarzyszania Brokerów. Gdy wybierano nas do zarządu nikogo nie dziwiło, że odpowiadamy także za Izbę. Mało tego. Trzeba pamiętać, że wszyscy członkowie Izby są jednocześnie członkami Stowarzyszenia i jeśli to im w niczym nie przeszkadza, płacą składki i tu, i tam, to w czym tkwi problem?
No właśnie, w czym?
TM - Padła sugestia, że może w wewnętrznej konkurencji. My od dawna podnosiliśmy kwestię, że zupełnie czym innym jest organizacja skupiająca ludzi wykonujących jakiś konkretny zawód, jest to kwestia z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych czy z wszelkimi zagadnieniami związanymi z legislacją, natomiast czym innym jest organizacja skupiająca przedsiębiorców. W wielu przypadkach interesy pracodawców i pracobiorców są rozbieżne, a potrzeby - inne.
Czy mówiąc wprost, można mówić o konflikcie interesów między dużymi i małymi przedsiębiorcami, brokerami?
TM - W pewnej mierze tak. My jesteśmy przedstawicielami brokerów małych i średnich, i dosyć często spotykaliśmy się z sytuacją, że działalność Stowarzyszenia nie była w stanie zaspokoić potrzeb tego właśnie środowiska. W Stowarzyszeniu nb. zawsze dominowali przedstawiciele dużych firm brokerskich, co jest dość oczywiste, bo mają one ogromny udział w rynku, a poprzez powiązania międzynarodowe - dysponują unikalnym know-how. To jasne także, że przedstawiciele legislatorów chętniej rozmawiają z reprezentantami dużych firm, a nie brokerskiej "drobnicy".
No tak, ale małych i średnich z kolei jest dużo. To chyba ma jakieś znaczenie, na pewno przy głosowaniach, tak myślę...
TM - Do tego wrócę. Przedstawiciele dużych firm brokerskich nie mają żadnego problemu z prowadzeniem działalności gospodarczej. To są duże organizmy, zatrudniające swoich radców prawnych, księgowych, czy odrębne biura rachunkowe. Podmioty małe i średnie same muszą tę wiedzę uzyskać, ona nie została im po prostu dana. Zadaniem Izby było więc i jest nadal prowadzenie takich działań, które tę wiedzę brokerów, jako przedsiębiorców, podnoszą.
MK - Jedni i drudzy są sobie bezwzględnie potrzebni. Nie ma mowy o tym, żeby duże firmy pozostały bez mniejszych. Duże firmy brokerskie mają siłę w przypisie składki, mają dużą część rynku, natomiast mali - tak jak pani to zauważyła - mają siłę, która bierze się z ich ilości. W Polsce jest, podobnie jak w Europie - większość firm brokerskich to firmy małe lub średnie, zatrudniające kilku pracowników.
A jednoosobowe?
MK - Niedawno zrobiliśmy analizę składu Izby. Zdecydowana większość naszych członków to firmy zatrudniające od kilku do kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu osób, są też oczywiście brokerzy wykonujący działalność jednoosobowo.
Ilu macie członków, konkretnie.
MK - Na chwilę obecną mamy 110 członków.
TM - Dodajmy, że jako konkretne podmioty gospodarcze zatrudniają one ponad 400 osób
Co im daje lub może dać Izba, czego nie jest w stanie dać Stowarzyszenie?
MK - Izba jest organizacją zrzeszającą firmy prowadzące działalność brokerską, a Stowarzyszenie zrzesza osoby które wykonują zawód brokera, a niekoniecznie są przedsiębiorcami. Już z samej definicji wynika różnica ról , które obie organizacje pełnią. Zarówno jedna organizacja jak i druga intensywnie pracują na rzecz całego środowiska brokerskiego, ale mają inne priorytety.
TM - A ja powiem o sprawach bardziej praktycznych. Weźmy przykład. Od samego początku, czyli od lat kilkunastu, nasze środowisko próbowało zmierzyć się z kwestią certyfikacji, czyli poświadczenia jakości pracy.
Dziwne, nigdy ten problem na łamy "Gazety Ubezpieczeniowej" nie dotarł. Może to uznano za całkowicie wewnętrzną sprawę środowiska...
TM - Kwestia ta jednak nigdy nie nabrała konkretnego kształtu.
Dlaczego?
TM - Być może dlatego, że koledzy z dużych firm brokerskich, którzy nadają ton środowisku, z powodów oczywistych czegoś takiego nie potrzebują.
Bo oni, czy ich duże, znane firmy, mają już markę, a małe - nie.
TM - W tym rzecz. I dlatego właśnie moim zdaniem problem certyfikacji brokerów nie wyszedł poza fazę pomysłów czy też deklaracji. A my opracowaliśmy w izbie
r e a l n y p r o g r a m wprowadzenia takich certyfikatów.
Kto najbardziej przyczynił się do tego?
TM - Pani Prezes, czyli Małgorzata Kaniewska, więc nie będę odbierał jej chleba, niech sama opowie o konkretach.
To może najpierw dokończmy poprzedni wątek naszej rozmowy.
TM - Zgoda. Cóż, Stowarzyszenie nie mogło załatwić kwestii certyfikacji również dlatego, że nie wiadomo, komu w stowarzyszeniu dawać takie certyfikaty? Jego członkom? To przecież byłoby bez sensu. Certyfikaty są ważne dla firm, nie poszczególnych brokerów. Drugi przykład, ubezpieczenie OC brokera.
Coś z OC jest nie tak?
TM - OC do tej pory było u nas robione przez przedstawicieli dużych firm, być może na ich miarę. Efekt taki, że odsetek brokerów, wykupujących ubezpieczenie w tym programie, jest niewielki.
Dlaczego?
TM - To proste, bowiem to "izbowe" ubezpieczenie jest zdecydowanie za drogie dla małych i średnich firm brokerskich a - paradoksalnie - duże firmy też nie wykupują tego właśnie ubezpieczenia, bo mają swoje sposoby na ubezpieczenie się od odpowiedzialności cywilnej - zawierają te umowy samodzielnie. Mamy zatem program, który umiera na naszych rękach, z tego powodu, że absolutnie nie jest dostosowany do potrzeb przeważającej części naszego środowiska.
Co zatem zamierzacie robić z tym fantem?
TM - Podejmujemy negocjacje z zupełnie innej strony, dążąc między innymi do tego, aby dać możliwość wyboru przez brokera węższego pokrycia za niższą cenę, przy zachowaniu wszystkich rygorów ustawowych.
Jest to możliwe?
TM - Tak. Nasi koledzy już mają takie ubezpieczenie, tyle tylko, że wychodzili je sobie sami w konkretnym zakładzie ubezpieczeń.
A co z brokerem jako wolnym zawodem, o czym była mowa w wywiadzie z prezesami Stowarzyszenia?
TM - Moim zdaniem jest to absolutnie nie do przeprowadzenia, by zawód brokera uzyskał w pełni status wolnego zawodu. Choćby dlatego, że jest to wbrew tendencjom unijnym. Wprawdzie zapisy kodeksu spółek handlowych zaliczają brokerów do grupy wolnych zawodów, ale poza tym nic z tego zapisu prawnego nie wynika.
MK - Ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym nie uwzględnia tego uregulowania.
TM - Dla nas nie ma kwestii "walki", aby broker nazywał się wolnym zawodem, póki za tym nie idą konkrety. Dla mnie ważniejsze jest co innego, co wiąże się z przywołanym zapisem kodeksu spółek handlowych. Najlepszym rozwiązaniem dla małych, chcących się łączyć brokerów są spółki partnerskie. Chcielibyśmy, aby brokerskie spółki partnerskie mogły w pełni korzystać ze swego statusu.
Można prosić o szczegóły?
TM - Rozwiązanie to przewidziane jest w kodeksie spółek handlowych. Mamy już firmy brokerskie pracujące w tej właśnie formie. Na świecie małe spółki doradcze tak właśnie działają.
MK - Dodam, że nie tylko małe. Także duże, międzynarodowe kancelarie, głównie prawne, wykorzystują tę formę do prowadzenia działalności.
TM - Problem polega na tym, że zgodnie z naszym ustawodawstwem, a konkretnie rzecz biorąc - ustawą o pośrednictwie ubezpieczeniowym, brokerzy nie mogą w pełni korzystać ze statusu spółki partnerskiej, np. przez to, że wspólnicy takiej spółki ubezpieczają się od OC każdy oddzielnie, znika tym samym efekt synergii.
MK - Jeśli jesteśmy spółką, chcielibyśmy pracować pod jedną marką, mieć wspólne zezwolenie, jedno OC. W tej chwili prawo, czyli konkretnie ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym nam to uniemożliwia, przewiduje tylko działalność gospodarczą jako osoba fizyczna, albo działalność w formie spółki kapitałowej.
TM - To właśnie jest kolejna kwestia, którego rozwiązaniem Stowarzyszenie się nie zajmie, my jako Izba natomiast - tak!
Jednym słowem, nie ma powodów do rozwiązania Izby Brokerów?
TM - Wręcz przeciwnie, jest mnóstwo powodów, dla których dalsze jej istnienie jest niezbędne dla naszego środowiska. Poza tym członkowie izby wyrazili swoją wolę na ostatnim Walnym Zgromadzeniu. To nas zobowiązuje do konkretnych działań, o których wspominaliśmy, i których rozwiązanie jest istotne dla lepszego funkcjonowania całego środowiska. Ale też, z drugiej strony, członkowie Izby zobowiązali Zarząd do ścisłej współpracy ze Stowarzyszeniem i to jest gwarancja utrzymania jednolitej reprezentacji środowiska.
Może Państwu zależy na funkcjach? prezesa i wiceprezesa Izby - było nie było...
MK - Piastowanie tych funkcji, proszę mi wierzyć, nie jest łatwe . Jest to przyjęcie zobowiązań , które chcielibyśmy wykonać najlepiej jak umiemy, poprzez pokazanie naszym członkom i całemu środowisku wymiernych efektów . Ktoś takie funkcje musi pełnić, a że tym razem zaszczyt przypadł nam,staramy się stanąć na wysokości zadania.
TM - Ja byłbym bardziej wstrzemięźliwy. Sam odczuwam, że jest mi prościej rozmawiać w zakładzie ubezpieczeń jako wiceszef Izby Brokerów, niż jako zwykły broker, ale to się dzieje niejako "przy okazji". Na pewno nie ma najmniejszego sensu angażować się w działalność ciała tego typu, licząc na jakieś szczególne profity w biznesie.
Proszę wybaczyć, musiałam to powiedzieć, to takie potoczne myślenie: prezesowi zawsze lepiej się wiedzie a przynajmniej powinno...
Pozwolą Państwo, że tak ważną dla środowiska kwestię certyfikacji odłożymy albo na następną rozmowę, albo zapraszam na łamy "Gazety Ubezpieczeniowej'.
Z przyjemnością opublikujemy materiały przez Państwa przygotowane. Także nasza współpraca przy dalszym rozwoju strony internetowej gazety www.gu.com.pl byłaby jak najbardziej korzystna.
MK - Postawimy Pani propozycje na najbliższym zebraniu Zarządu Polskiej Izby Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.
Dziękuję za rozmowę
Bożena M. Dołęgowska-Wysocka
* * *

|
|