| |
Paweł Sukiennik "MIESIĘCZNIK UBEZPIECZENIOWY" luty 2005
I PO CO NAM TO BYŁO? (OC zawodowe)
Ostatnie zamieszanie wokół winy umyślnej i prawa do regresu przyniosło taki skutek, że zainteresowane grupy zawodowe ponoszą niesłusznie zwiększone wydatki na obowiązkowe polisy, a ubezpieczyciele i tak nie będą mogli wykorzystać w praktyce iluzorycznego prawa regresu.
Tematyka winy umyślnej ubezpieczonego w kontekście ubezpieczeń OC sama w sobie nie budzi raczej emocji w doktrynie. Świadczy o tym znikoma liczba publikacji na ten temat. Jeszcze mniej interesowała ona praktyków. Jak się okazało, do czasu. Przy okazji "walki o regres" w ubezpieczeniu OC pośredników ubezpieczeniowych okazało się bowiem, że temat ten traktowany jest przez ustawodawcę priorytetowo, a regulacja art. 9 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych nie wzięła się znikąd, lecz jest świadomą zmianą systemową.
Dla przypomnienia - przepis ten ustanawia zasadę objęcia obowiązkowym ubezpieczeniem OC wszystkich postaci winy ubezpieczonego, z zastrzeżeniem wyjątków określonych w ustawie lub umowie międzynarodowej. Przy okazji wypada też przypomnieć, że zasada ta została wprowadzona łącznie z ustanowioną w poprzedzającym przepisie zasadą objęcia obowiązkowym ubezpieczeniem OC wszystkich źródeł odpowiedzialności ubezpieczonego (delikt, kontrakt i - chyba - quasi-delikt).
Awangarda czy błąd ?
W tym momencie większość ubezpieczeniowców odkryła priorytety ustawodawcy na nowo. Wielu też zaczęło się zastanawiać, czy już tak bardzo oderwało się od "ducha czasu", czy być może nasz ustawodawca wykazał się wprost awangardowym podejściem do tej tematyki. Przyznam się, że w pierwszej chwili zaliczyłem siebie do pierwszej grupy. Tymczasem nerwowe ruchy ustawodawcy i błyskawiczna procedura nowelizacyjna tego przepisu kazały mi przemyśleć całą sprawę od nowa.
Bo o czym świadczy tak nagła zmiana podejścia do tematu przez legislację ? Czy przypadkiem nie o tym, że po prostu pierwotna regulacja nie była przemyślana, a jej twórcom zabrakło wyobraźni ? Jak wiemy, awangardowe podejście do omawianej tematyki kosztowało środowisko brokerskie i multiagencyjne prawdziwe morze nerwów i podniesienie składki o co najmniej 20%. Nie pomogło ekspresowe uchwalenie stosownej nowelizacji omawianych przepisów, składki pozostały na zawyżonym poziomie.
Potrzebne inne podejście
Tymczasem wydaje mi się, że aby w ogóle zbliżyć się do sedna sprawy, należy na kwestię winy umyślnej spojrzeć z zupełnie innej strony, niż to zazwyczaj czynią ubezpieczeniowcy i cywiliści. Trzeba mianowicie "rozebrać" to pojęcie kategoriami karnoprawnymi, a nie cywilnoprawnymi, zaczynając od rozróżnienia pojęcia "niedbalstwo" od pojęcia "zamiar".
Chodzi o to, że tak naprawdę ubezpieczalność każdego ryzyka (nie tylko OC) kończy się tam, gdzie zaczyna się zamiar wyrządzenia szkody przez ubezpieczonego. Dla uniknięcia zamglenia komentarza, pomińmy na razie rozróżnienie pojęcia "zamiar bezpośredni" od pojęcia "zamiar ewentualny" (chociaż to, swoją drogą, pasjonujący temat).
Oznacza to, że granica ubezpieczalności nie przebiega pomiędzy taką, czy inną postacią niedbalstwa, ale pomiędzy brakiem, a istnieniem zamiaru po stronie ubezpieczonego sprawcy szkody.
Dopiero kiedy przyjmiemy takie założenie, zaczyna być jasne, dlaczego ogólne, enigmatyczne wyłączenie "cywilistycznej" winy umyślnej pozostaje martwe (pomijając ostatnią ożywioną dyskusję na ten temat), a "pracują" wyłączenia wskazujące na zamiar - czyli sprzeniewierzenie, oszustwo, defraudacja, bezprawne dążenie do osiągnięcia osobistych korzyści itp.
Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem pokrycia każdej postaci niedbalstwa, o ile ubezpieczonemu nie można przypisać zamiaru bezpośredniego.
Nieobecny na lekcji
Jeżeli zatem zaczniemy myśleć interdyscyplinarnie, jasne stanie się, że wyłączenia "branżowych oszustw i nadużyć" muszą być zawarte w polisach OC, ale żadnego ze stopni niedbalstwa (także rażącego) już nie. Sięgnijmy do pierwszych z brzegu "wordingów" D&O (directors and officers), czy PI (professional indemnity) - czy jest przypadkiem, że zamiar sprawcy (ubezpieczonego) wyłączony jest w kilku, czy nawet kilkunastu konkretnych punktach polisy (libel, slander etc.), a ogólnie pojęta wina umyślna, jako ryzyko nieubezpieczalne, ginie pod tą masą ? Niestety, lekcji tej nie odrobił ani projektodawca ustawy, ani jej nowelizacji, wrzucając do "jednego worka" każdą winę umyślną.
Należy także z całą mocą podkreślić, że w ubezpieczeniu OC podmiotów gospodarczych (zbiorowych) powinien być sankcjonowany wyłącznie zamiar bezpośredni osób reprezentujących dany podmiot i jego właścicieli (sprawstwo kierownicze), a nie bezpośredniego sprawcy.
Chwała tym ubezpieczycielom (Gerling, Allianz, AIG) którzy to rozumieją i bez problemów włączają do polis OC klauzulę reprezentantów...
Niepotrzebne zamieszanie
Wróćmy na chwilę do ogólnych kwestii teoretycznych, związanych z kluczową dla niniejszych rozważań problematyką postaci niedbalstwa ubezpieczającego w ubezpieczeniach OC. Omawianie jej wyłącznie w ramach pojęć cywilistycznych, a przy tym w oderwaniu od charakteru danego ryzyka, oraz konkretnych stanów faktycznych, jest zajęciem dość jałowym, a przy tym trąci swoistym prawniczym masochizmem.
Jak tu bowiem pisać o ubezpieczalności, czy nieubezpieczalności którejś z postaci niedbalstwa, jeżeli to właśnie niedbalstwo (wina) jest przedmiotem ubezpieczenia...
Zauważył to nasz "dawny" ustawodawca dokładnie dwadzieścia lat temu, wprowadzając właśnie dla ubezpieczeń OC do art. 827 k.c. (ust.2) wyjątek od zasady nieubezpieczalności winy umyślnej ubezpieczonego.
Zauważył to też nasz "współczesny" ustawodawca, twórczo i ochoczo podążając dalej w tym kierunku - można powiedzieć "po całości". W efekcie staliśmy się jedynym państwem na świecie, w którym wina umyślna jest we wszystkich obowiązkowych ubezpieczeniach OC ubezpieczona, żadne z wyłączeń dotyczących zamiaru ubezpieczonego sprawcy szkody nie figuruje w tych polisach, a ubezpieczyciel nie ma do niego prawa regresu, nawet jeżeli wyrządził on szkodę w zamiarze bezpośrednim. Wydaje się, że zamieszanie to, które przekroczyło nasze granice państwowe, nie było nam potrzebne.
Najlepiej konkretnie
Jak zatem należy omawiać zagadnienie winy umyślnej i jej ubezpieczalności w ubezpieczeniach ? Odpowiedź jest krótka - konkretnie.
Na przykład - w odniesieniu do ubezpieczenia OC pośredników ubezpieczeniowych, taka dyskusja powinna była się toczyć np. wokół pojęcia sprzeniewierzenia gotówki, powierzonej pośrednikowi przez ubezpieczonego, w takim czy innym zamiarze, a nie teoretycznych, cywilistycznych konstrukcji prawnych. A w zasadzie się toczyła...
Czy zatem taka wina umyślna "w ujęciu pośrednictwa ubezpieczeniowego" (sprzeniewierzenie) powinna być objęta ubezpieczeniem ? Zdecydowanie - nie.
Czy wszelkie inne, niż szkody wyrządzone w zamiarze bezpośrednim, powinny być objęte tym ubezpieczeniem ? Zdecydowanie - tak.
Także dlatego, że - jak wiemy - z cywilistycznego punktu widzenia umyślność bardzo zbliża się do rażącego niedbalstwa, zresztą z wzajemnością (culpa lata dolo aequitur).
Dotyczy to w szczególności całej problematyki tzw. błędów zawodowych. Nie wchodząc znowu w dywagacje co do pojęć takich, jak "staranność zawodowa", należy z całą mocą stwierdzić, że wszystkie błędy pośredników powinny być objęte ubezpieczeniem.
A niestety, nie są, gdyż umyślność w całości została wyłączona z zakresu ubezpieczenia, że o regresie w przypadku rażącego niedbalstwa nie wspomnę - to klasyczne kuriozum prawne, na którego temat prowadziłem swego czasu ożywioną polemikę z anonimowym czytelnikiem "Dziennika Ubezpieczeniowego".
"Szczęście" regresu
Może zresztą warto ten wątek nieco rozwinąć. Nasz ustawodawca uszczęśliwił środowisko pośredników ubezpieczeniowych prawem regresu ubezpieczyciela do ubezpieczonego w sytuacji, gdy można temu ostatniemu przypisać rażące niedbalstwo. Jak już sygnalizowałem, rażące niedbalstwo zbliża się na tyle do winy umyślnej (analizowanej w oderwaniu od zamiaru sprawcy), że bywa z nią utożsamiane.
Tymczasem nasz niezwykle awangardowo myślący ustawodawca wprowadził pomiędzy winą umyślną ubezpieczonego, a jego rażącym niedbalstwem wyraźne rozróżnienie, uprawniając ubezpieczyciela do dochodzenia od ubezpieczonego regresu, tylko i wyłącznie w przypadku rażącego niedbalstwa ("stany wskazujące" dla uproszczenia pomińmy nieco wstydliwym milczeniem).
W ten sposób, w miejsce jednego kuriozum prawnego (zasada ubezpieczenia każdego zamiaru po stronie sprawcy szkody), wprowadzono inne (zasada regresu do ubezpieczonego w obowiązkowych ubezpieczeniach OC tylko w przypadku rażącego niedbalstwa).
Z czasem musi to doprowadzić do nadużywania tego przepisu przez ubezpieczycieli, grożąc bezsensownym zantagonizowaniem środowisk ubezpieczycieli i ubezpieczonych grup zawodowych, zwłaszcza pośredników ubezpieczeniowych, stawiając tych pierwszych w roli trybunału osądzającego - w obronie swoich interesów finansowych - profesjonalizm tych drugich.
Znowu wypada zadać pytanie, czy kogokolwiek z zainteresowanych to uszczęśliwi ? Osobiście jestem w stanie wskazać wyłącznie dwie grupy, które na tym na pewno skorzystają - radcy prawni zakładów ubezpieczeń i adwokaci ubezpieczonych profesjonalistów.
Brak przekonań
Konkluzja, nie po raz pierwszy, jest gorzka. W całej sprawie nasz ustawodawca wykazał się irytującą wręcz chwiejnością przekonań, a właściwie ich brakiem. Dotrzymały mu zresztą kroku niektóre organizacje branżowe, zapominając o obowiązujących przepisach kogentnych kodeksu cywilnego. W efekcie tego zamieszania zainteresowane grupy zawodowe ponoszą niesłusznie zwiększone wydatki na obowiązkowe polisy, a ubezpieczyciele nie będą mogli wykorzystać w praktyce iluzorycznego prawa regresu.
Dlaczego iluzorycznego ? Ano, niech nieprofesjonaliści (bez urazy) spróbują wykazać profesjonalistom, np. brokerowi, rażące niedbalstwo. Wobec prawie całkowitego braku konkretnych pojęć prawnych ("wszechstronna i rzetelna analiza", "najwłaściwsza umowa" itp.) w naszej regulacji prawnej odpowiedzialności cywilnej brokera ubezpieczeniowego, oraz wobec zerowego stanu orzecznictwa sądowego - wydaje się to praktycznie niemożliwe.
Chwała tym organizacjom branżowym, które zadbały, aby już teraz polisy oferowane ich członkom nie zawierały tego uprawnienia ubezpieczycieli - ochota, z jaką ci ostatni to uczynili, daje nadzieję na kolejną nowelizację, chociaż z pewnością już nie tak błyskawiczną.
Paweł Sukiennik - wiceprezes zarządu Nexum Brokerzy Ubezpieczeniowi
* * *

|
|