| |
Maciej Kossowski "GAZETA WYBORCZA" lipiec 2003
GORĄCZKA ŁĄCZENIA - Bancassurance
Bancassurance największą furorę zrobiło w Hiszpanii, Francji i Włoszech. We wszystkich tych krajach towarzystwa ubezpieczeń na życie ponad połowę swoich przychodów składkowych uzyskują ze sprzedaży w oddziałach bankowych.
Termin bancassurance ma rodowód francuski. Na początku lat 80. w ten sposób zaczęto określać dystrybucję produktów ubezpieczeniowych przez tamtejsze banki. W zupełnie innym kierunku rozwinęły się rynki niemiecki i brytyjski.
W Niemczech dominujący udział w dystrybucji produktów ubezpieczeniowych mają agenci, związani z konkretnymi towarzystwami. W latach 90. udział banków zdecydowanie wzrósł
(z 2 do 20%), nadal jednak nie można mówić o ich znaczącej roli. Przyczyną tak słabego rozwoju bancassurance w Niemczech jest przyjęcie w tym kraju modelu ścisłego podziału między systemami dystrybucji banków, a ubezpieczycieli.
W Wielkiej Brytanii dystrybucją ubezpieczeń zajmują się głównie niezależni brokerzy (50%), agenci oraz same towarzystwa. Udział sieci bankowych spadł w ostatniej dekadzie o kilka punktów procentowych i obecnie utrzymuje się na poziomie 10%.
"Kiepsko" wygląda także sytuacja w USA, gdzie bancassurance wciąż jest we wczesnym stadium rozwoju.. Skąd to zacofanie krajów anglosaskich? Zarówno w W. Brytanii jak i USA banki nigdy nie odgrywały tak znaczącej roli, jak w Europie kontynentalnej. Systemy finansowe tych krajów są raczej ukierunkowane na rynek papierów wartościowych.
W tyle za Europą pozostaje także Japonia, gdzie jeszcze do końca lat 90. obowiązywały przepisy uniemożliwiające ścisłą współpracę banków z ubezpieczycielami. Obecnie, kilka lat po liberalizacji, już wszystkie większe grupy kapitałowe - Mizuho, Sumimoto,Mitsubishi i UPJ - są kapitałowo powiązane z towarzystwami ubezpieczeniowymi.
Na innych znaczących rynkach azjatyckich (np. w Korei) rozwój bancassurance dopiero się rozpoczął, dzięki deregulacji tamtejszych rynków.
Dość dobrze rozwija się współpraca bankowo-ubezpieczeniowa w krajach takich jak Brazylia, Argentyna i Meksyk. To zasługa zagranicznych instytucji finansowych (m. inn. hiszpańskich), które wprowadziły w tych krajach swoje modele dystrybucji.
Różnice w poziomie wykorzystania sieci bankowych do sprzedaży ubezpieczeń wynikają głównie z odmiennych rozwiązań prawnych. Główną przyczyną szybkiego rozwoju bancassurance we Włoszech była tzw. ustawa Amato z początku lat 90., zezwalająca bankom na nabywanie akcji towarzystw ubezpieczeniowych. Kilka lat później, dzięki wprowadzeniu korzystnych rozwiązań podatkowych, miał miejsce boom na rynku ubezpieczeń na życie.
Z kolei w USA u podstaw niedorozwoju bancassurance leży m. inn. Glass Steagall Act z 1933 roku, ograniczający swobodę banków w zakresie dystrybucji produktów ubezpieczeniowych (później znacznie złagodzony).
Oprócz czynników prawnych istotne są jednak także kwestie kulturowe. Bancassurance szybciej rozwijało się tam, gdzie banki cieszą się szczególnym zaufaniem i estymą wśród klientów. W krajach takich jak Francja czy Hiszpania wizyty w sieci oddziałów bankowych są wyjątkowo liczne, a wizyty w bankach należą do tradycji. Tam, gdzie banki nie są przez klientów specjalnie wyróżniane (np. w W. Brytanii czy USA), włączanie ich do sieci dystrybucji ubezpieczeń nie było aż tak opłacalne.
Wszędzie jednak tam, gdzie rozwinęła się współpraca bankowo-ubezpieczeniowa, odbyło się to z korzyścią zarówno dla klientów, jak i samych instytucji. Ci pierwsi mogą oszczędzić czas i pieniądze, kupując wszystko w jednym miejscu. Firmy natomiast, dzięki pozytywnej synergii, znacznie ograniczają swoje koszty. W ocenie Instytutu badań nad Gospodarką Rynkową alians banku z firmą ubezpieczeniową może przyczynić się do spadku wskaźnika kosztów do dochodów poniżej 55%. Dla bankowców na całym świecie to wystarczająca zachęta, by nawiązywać współpracę z ubezpieczycielami.
Maciej Kossowski "GAZETA WYBORCZA" lipiec 2003
|
|