Tomasz Mintoft-Czyż
"GAZETA UBEZPIECZENIOWA" nr 25,
czerwiec 2005 (wkładka)

EUROPEJSKIE FORUM POŚREDNIKÓW



Tomasz Mintoft-Czyż Sekretarzem Generalnym BIPAR

W dniach 26 i 27 maja 2005 odbyło się w Brukseli, w hotelu Conrad, Pierwsze Europejskie Forum Pośredników Ubezpieczeniowych, zorganizowane przez BIPAR przy współpracy z organizacjami członkowskimi (m.in. Stowarzyszenie Polskich Brokerów oraz Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych).
Było to wydarzenie na najwyższym szczeblu, w którym uczestniczyło ponad 220 osób (szefowie krajowych organizacji pośredników ubezpieczeniowych, firm pośrednictwa, oraz zaproszenie goście) ze wszystkich krajów Unii Europejskiej, a także z innych kontynentów.


Głównym partnerem przedsięwzięcia był Lloyd's. Pozostali partnerzy to: CGPA, Chubb Insurance Company of Europe, Aegon, Nationale-Nederlanden, Zurych, Allianz, Fortis, Standard&Poor's oraz AXA.

Gościem honorowym pierwszego dnia Forum był komisarz UE do spraw Rynku Wewnętrznego i Usług, Charlie McCreevy. Drugiego dnia najważniejszym było wystąpienie prezesa towarzystwa Lloyd's, lorda Petera Levene of Portsoken, dotyczące głównych wyzwań europejskiego sektora ubezpieczeń (tekst poniżej).

Grono prelegentów składało się z wybitnych autorytetów międzynarodowych. Wśród nich znaleźli się m.in.: Max Taylor, prezes BIPAR, Jozef De Mey prezes Fortis Insurance, Jose Manuel de Frutos Gomez, administrator UE, autor dyrektywy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, Chris Giles, prezes Chubb Insurance Company of Europe, Hansjorg Kramer, członek zarządu Allianz.

Po każdej prezentacji miała miejsce sesja pytań i odpowiedzi. Szczególnym punktem programu był panel dyskusyjny z udziałem prawników o międzynarodowym doświadczeniu, poświęcony jednolitemu rynkowi europejskiemu, oraz transakcjom transgranicznym.

Brukselskie spotkanie niewątpliwie było jednym z najważniejszych tegorocznych wydarzeń na europejskim rynku ubezpieczeniowym. Po zakończeniu Forum odbyło się Walne Zgromadzenie BIPAR. Wśród zmian personalnych w składzie zarządu warto przede wszystkim podkreślić nominację Tomasza Mintoft-Czyża na sekretarza generalnego BIPAR. Stowarzyszenie Brokerów było reprezentowane przez Leszka Straszewskiego, a Polska Izba Pośredników przez Adama Sankowskiego i Przemysława Konopkę.

(opracowanie : Adam Sankowski)

* * *



OD LONDYŃSKIEJ KAWIARNI DO 26 MILIARDÓW DOLARÓW

Wystąpienie lorda Petera Levene of Portsoken

Międzynarodowe konferencje są zwykle dość trudnymi do przetrwania spotkaniami, podczas których poważni panowie i panie słuchają poważnych wystąpień, najeżonych faktami, cyframi i cytatami. Forum 2005 zorganizowane przez BIPAR w Brukseli w końcu maja takim spotkaniem nie było dzięki kilku znakomitym prezentacjom, z których wizjonerskie przemówienie Chairmana towarzystwa Lloyd's, lorda Petera Levene of Portsoken należy wyróżnić za siłę wyobraźni i trafną analizę zjawisk współczesnego świata. Tematem jego wystąpienia były główne wyzwania stojące przed europejskim rynkiem ubezpieczeń. Oto główne tezy prezentacji:


Otwierając temat, lord Levene wyraził przypuszczenie, iż większość słuchaczy prawdopodobnie postrzega Lloyd'sa jako tradycyjną brytyjską instytucję, taką jak Rodzina Królewska, gra w krykieta, czy filiżanka herbaty. Tymczasem współczesne towarzystwo Lloyd's to wysoce skuteczny i prawdziwie globalny biznes, obecny w ponad 200 krajach świata i oferujący pojemność ubezpieczeniową rzędu 26 miliardów dolarów USA. Zysk osiągnięty przez towarzystwo Lloyd's w 2004 roku wyniósł 2,6 miliarda dolarów, co nie jest złym osiągnięciem jak na rynek, który miał swój początek ponad 300 lat temu w londyńskiej kawiarni!

To właśnie globalna skala działań i długa tradycja underwritingu pozwalają towarzystwu Lloyd's mówić dziś o wyzwaniach stojących przed międzynarodowym rynkiem ubezpieczeń.

Lord Levene wyróżnił trzy główne zagadnienia:

  • Po pierwsze - potrzebę lepszej kontroli ryzyka - sprawa o szczególnej aktualności po najgorszych w historii katastrofach naturalnych roku 2004 i spowodowanych przez nie szkodach.

  • Kolejny problem stanowią powtarzające się cykle globalnego rynku ubezpieczeń - problem bardziej krytyczny niż kiedykolwiek przedtem, mimo osiągnięcia w 2004 r. dodatnich wyników przez europejski sektor reasekuracji - po raz pierwszy od szeregu lat!

  • Trzeci problem wynika z potrzeby naprawy wizerunku sektora ubezpieczeń - nadszarpniętej w wyniku dochodzeń prokuratorskich i niedawnych wydarzeń na rynku USA, które obiegły cały świat.

    Potrzeba lepszej kontroli ryzyka

    Rok 2004 był rokiem niespotykanych dotąd katastrof naturalnych: począwszy od najgroźniejszych w historii tajfunów, które nawiedziły Japonię, po tragiczne w skutkach tsunami w Południowej Azji, w końcu roku.

    Reakcja rynków ubezpieczeń na szkody, spowodowane przez huragany na Florydzie dowodzi, że ubezpieczyciele nauczyli się wiele od pamiętnego huraganu Andrew. Mimo to, cztery huragany, które uderzyły na południowo-wschodnie wybrzeże USA w ciągu zaledwie 6 tygodni stworzyły akumulację ryzyk, której żadne towarzystwo nie mogło przewidzieć.

    Nie do przewidzenia było też azjatyckie tsunami. Wydarzenia te wskazują na potrzebę inwestowania w badania naukowe i technologię, które pozwolą zrozumieć naturę takich zjawisk i lepiej kontrolować ryzyko z nimi związane. Wprawdzie Europa dotąd nie doświadczyła gwałtownych huraganów ani tsunami, ale przecież styczniowe szkody i śmierć 14 osób w wyniku sztormu Erwin, który uderzył na północną Europę wskazują, że zakłócenia transportu i usług, na ogromnym obszarze rozciągającym się od Wielkiej Brytanii, przez Kopenhagę do St. Petersburga, zdarzają się także blisko domu. Jest także wiadome, że wybuch wulkanu na Wyspach Kanaryjskich stwarzałby bardzo poważne zagrożenie powstania 10-metrowej fali tsunami, zdolnej do zdewastowania wybrzeży Atlantyku, zwłaszcza w europejskiej części oceanu.

    Eksperci wyrażają obawy, że tragiczne w skutkach katastrofy naturalne będą nawiedzać Europę coraz częściej i z coraz większą siłą, wraz ze zmianą klimatu, wzrastającą nieprzewidywalnością gwałtownych zjawisk przyrody i rosnącym zaludnieniem narażonych na ich niszczące skutki obszarów ziemi. Z tych względów sposób, w jaki przygotowujemy się do katastrof naturalnych, nie jest wystarczający. Wydarzenia ostatnich lat - od łańcucha sztormów po kolosalne skandale korporacyjne - wskazują, że nawet tam, gdzie samo ryzyko katastrofy jest niewielkie, rozmiary możliwych konsekwencji uzasadniają podjęcie bardziej skutecznych środków prewencyjnych.

    Częścią tych działań jest lepsze planowanie na wypadek katastrofy. Nie chodzi tu jedynie o planowanie przez poszczególne korporacje, co jest dziś coraz bardziej powszechną praktyką. W działaniach planowania prewencyjnego udział brać winny towarzystwa ubezpieczeń, pośrednicy, klienci i rządy - współpracujący ściśle i stale, dzieląc się z innymi posiadaną wiedzą i doświadczeniem. Takie działania zapewnią, że procedury obronne będą przetestowane i sprawne, gdy uderzy następna katastrofa.

    Są to wyzwania, które należy podjąć niezwłocznie. Warren Buffet utrzymuje, że jeśli gigantyczna katastrofa wydarzy się w ciągu najbliższej dekady lub dwu, część reasekuratorów nie przeżyje jej skutków. Jego zdaniem, szkody rzędu 100 miliardów dolarów, w następstwie takiego wydarzenia, są możliwe. Gdyby huragany, które zdewastowały Florydę w ubiegłym roku, nieznacznie zmieniły trajektorię, szkody przez nie wyrządzone mogły być trzykrotnie wyższe!

    A sytuacja nie ulegnie żadnej poprawie: do roku 2050 mega-katastrofy, które w przeszłości miały miejsce raz na 100 lat, będą się wydarzać co 25 lat. ONZ szacuje, że straty powodowane przez takie wydarzenia będą o 900% wyższe niż obecnie.

    Cykle globalnego rynku ubezpieczeń

    W obliczu rosnących zagrożeń ze strony szkód, spowodowanych przez katastrofy naturalne, musimy mieć świadomość, że decyzje ubezpieczycieli muszą być oparte na rzeczywistości ekonomicznej, co prowadzi do wyzwania drugiego: jak kontrolować cykle ubezpieczeniowe.

    Można by kwestionować słuszność stwierdzenia potrzeby kontrolowania cyklicznych wahań rynkowych, skoro w ubiegłym roku wyniki europejskiego sektora reasekuracji, po raz pierwszy od wielu lat, osiągnęły wskaźnik poniżej 100%. Towarzystwo Lloyd's osiągnęło zyski w wysokości 2,6 miliarda dolarów. Wyniki te ocenić należy bardzo pozytywnie, wziąwszy pod uwagę ogromne szkody katastroficzne, czy porównując je z wynikami osiągniętymi przez reasekuratorów za oceanem. Przy odnowieniach na początku roku 2005 panowała jednak zgoda, że sprawy mogły mieć inny obrót.

    Lloyd's jest przekonany, że potrzeba lepszego zarządzania cyklami jest obecnie większa, niż kiedykolwiek przedtem. Rynki ubezpieczeń przetrwały z powodzeniem sztormy roku 2004, ale czasy próby są przed nami. Zdaniem ekspertów instytucji ratingowej A.M. Best odnowienia na przestrzeni 2005 roku i w roku następnym będą miały decydujące znaczenie. Stąd kontrola przebiegów szkodowych została uznana w towarzystwie Lloyd's za naczelne zadanie w roku bieżącym i w latach następnych. Przyjmuje się, że od tego roku presja na ceny będzie narastać.

    Jeżeli w tym roku nie wydarzą się znaczne katastrofy, nacisk na obniżenie składek i rozszerzenie warunków ubezpieczenia będzie ogromny. Konkurencja będzie rosła. Towarzystwo Lloyd's bacznie obserwuje segment ubezpieczeń ogniowych, awiacji i energii, gdzie obserwuje się najsilniejsze oznaki "mięknącego" rynku.

    Odpowiedź jest oczywista - dla ubezpieczycieli i - w szczególności - dla reasekuratorów: należy być zdyscyplinowanym i działać z rozwagą. Mimo, że rozwiązanie wydaje się oczywiste, historia uczy, że nie jest stosowane. Przed rynkami stoi więc istotne pytanie: czy zapewnienia i głosy rozsądku przełożą się tym razem na praktyczne działania?

    W odniesieniu do rynku towarzystwa Lloyd's lord Levene zapewnia o mocnym postanowieniu utrzymania obranego kursu. Postawiono na budowę kultury "performance management" na całym rynku towarzystwa Lloyd's, jako wyniku przeświadczenia o konieczności prawidłowej kontroli cyklicznych wahań cen rynkowych.

    Naprawa wizerunku sektora ubezpieczeń

    O ile kontrola cyklicznych wahań cen rynkowych jest naczelnym zadaniem na rok 2005, kontrola pewności kontraktu ubezpieczeniowego i poprawa transparentności - to zdaniem underwriterów towarzystwa Lloyd's - dwa kolejne, co do swojej wagi, wyzwania.

    Wyzwania te sprowadzają się do potrzeby skuteczniejszej kontroli zjawisk, mających wpływ na wizerunek całego sektora ubezpieczeń. Nie mające precedensu dochodzenie, dotyczące rynku ubezpieczeń, wszczęte przez prokuratora Stanu Nowy Jork wywarło ujemny wpływ na wizerunek wszystkich segmentów rynku, na całym globie.

    Podkreśla się brak transparentności mechanizmów działania rynków ubezpieczeń, nie przystających do standardów funkcjonowania biznesu w XXI wieku. Nie można dłużej ignorować tego zagadnienia. Wyniki sondażu niedawno przeprowadzonego wśród underwriterów towarzystwa Lloyd's wskazują, że blisko trzecia część ankietowanych uważa, że wizerunek branży ubezpieczeń wśród klientów jest bardzo niekorzystny. 36% ankietowanych stwierdziło, że rozwiązania problemu należy szukać w sferze transparentności i komunikacji z osobami i podmiotami nie należącymi do branży.
    Wydaje się, że w najwyższych kręgach decydenckich w branży nastąpiło przebudzenie i pojawiła się świadomość potrzeby dokonania zmian.

    Rozwiązania problemu upatruje się w wyjaśnieniu i zdefiniowaniu na nowo wzajemnych relacji podmiotów, pracujących w sektorze ubezpieczeń. Niedawne wydarzenia rzuciły światło na bardzo mętny obraz sytuacji, w której niejasne i mylące stało się, kto pracuje dla kogo, i kto uzgodnił, co, z kim. Jeżeli mamy utrzymać zaufanie kluczowej osoby - klienta - potrzebujemy pełnej informacji i transparentności odnośnie tego, kto co konkretnie robi, dla kogo, na jakich warunkach, i ile to kosztuje. Dotyczy to wszystkich ogniw uczestniczących w procesie ubezpieczenia. Brak takich informacji pozbawia osoby zainteresowane podstaw do podejmowania świadomych i racjonalnych decyzji ekonomicznych.

    Można stwierdzić, że w sektorze ubezpieczeń majątkowych doszło do zaniedbania i zapomnienia o potrzebie jasności w procesach prowadzenia biznesu w taki sposób, że cały świat zewnętrzny przestał rozumieć nasze praktyki i procedury.

    Jak zatem można dokonać zmiany? Towarzystwo Lloyd's przyjęło postawę współpracy z organem nadzoru - FSA. Dla przywrócenia pewności kontraktu na rynku londyńskim, FSA wyznaczyło dwuletni okres, w którym ubezpieczyciele powinni znaleźć właściwe rynkowe rozwiązania. Prace trwają i, wraz z nowym wzorem slipu, wprowadzanym właśnie do użytku, świadczą o czynionym postępie w sprawie.

    Nowe podejście oznacza ponadto, że trzeba się lepiej komunikować z osobami i podmiotami znajdującymi się poza branżą. Lepsza komunikacja przy współpracy z partnerami z rynku ubezpieczeń zapewni, że nie będziemy wędrować od kryzysu do kryzysu. Inaczej mówiąc, więcej czasu spędzonego na komunikowaniu się i budowie relacji z konsumentami, politykami i liderami gospodarki oznacza mniejszą stratę czasu na gaszenie pożarów.
    O ile wyzwania stojące przed nami są bezprecedensowe, należy stwierdzić, że wydarzenia ostatnich lat stwarzają równie bezprecedensowe warunki do osiągnięcia poprawy sytuacji we wszystkich strefach, w których pojawiają się wyzwania. Naturalnie, warunkiem dla osiągnięcia sukcesu jest wspólne działanie wszystkich uczestników rynku, we wszystkich gałęziach sektora ubezpieczeń, a także działanie ponad granicami państwowymi.

    (opracowanie : Tomasz Mintoft-Czyż)
    * * *



    BRUKSELSKI SZCZYT WIDZIANY OD ŚRODKA

    Agent broker dwa bratanki

    Podczas pobytu w Brukseli ustaliliśmy, że należy przybliżyć czytelnikom "Gazety Ubezpieczeniowej" to najważniejsze w Europie doroczne spotkanie pośredników ubezpieczeniowych. Podzieliliśmy między siebie zadania, a mnie przypadł obowiązek podjęcia się próby oddania klimatu tego spotkania.


    BIPAR - europejska federacja pośredników ubezpieczeniowych, założona w Paryżu w 1937 roku przez francuskiego brokera o nazwisku Grzybowski, od 16 lat ma siedzibę w Brukseli. Każdego roku, przeważnie w czerwcu, odbywają się doroczne General Assemblies, poprzedzone posiedzeniami różnych komitetów, m.in. agentów i oddzielnie brokerów.

    Członkiem BIPAR jest, od 1992 roku, Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, oraz, od dwóch lat, Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych.

    W tym roku posiedzenie zwołano na koniec maja - łącząc je, z odbywanym po raz pierwszy, Europejskim Forum Pośredników Ubezpieczeniowych. Dla nas, jako oficjalnych delegatów oznaczało to, że posiedzenia BIPAR zaczynaliśmy o 8.00 rano, tak aby maksymalnie wykorzystać czas do 10.30, tj. godziny rozpoczynania obrad Forum. Podobnie było z kończeniem obrad .
    Uczestnicy Forum, mając czas wolny, rozpoczynali spotkania i rozmowy kuluarowe, a my wracaliśmy na posiedzenia. Tak więc nie było nam dane cieszyć się piękną, słoneczną pogodą w Brukseli.

    Bezpośrednio po zakończeniu posiedzenia generalnego, odbyło się doroczne posiedzenie POI - organizacji jakby siostrzanej dla BIPAR. Dla mnie, jako pośrednika ubezpieczeniowego z Polski szczególnie miłym było głosowanie nad kandydaturą rodaka.
    Tomasz Mintoft-Czyż jednogłośnie został powołany na funkcję sekretarza generalnego BIPAR. Uczestnicząc we wcześniejszych, dorocznych posiedzeniach Federacji, mogłem obserwować, jakim uznaniem cieszy się TMC wśród delegatów.

    Jako ciekawostkę podam, że Yossi Manor, przewodniczący Stowarzyszenia Brokerów i Agentów w Izraelu, którego w Brukseli po raz pierwszy wybrano w skład Steering Committee, ma swoje polskie korzenie - urodził się w Rejowcu. I jak sam podkreśla, troszkę rozumie po polsku. Jest wielkim popularyzatorem wiedzy o naszej profesji na terenie Izraela. Stąd jego wykłady na uniwersytecie, liczne artykuły i występy w telewizji. Wszyscy uczestnicy Forum z zainteresowaniem słuchali jak opowiadał o badaniach, zleconych jednej z izraelskich uczelni, dotyczących reakcji klientów na fakt otrzymywania prowizji przez pośrednika od ubezpieczyciela. Zdecydowana większość respondentów uznała, że pośrednik musi dobrze zarabiać - jak każdy fachowiec, a klienta to nie obchodzi. Klient chce mieć dobre ubezpieczenie. Yossi zebrał duże brawa, gdy stwierdził, że to nie klienci interesują się naszymi wynagrodzeniami.

    Obrady toczyły się w języku angielskim i francuskim. I tu wychodzi przewaga polskiego agenta nad polskim brokerem. Adam Sankowski, jako znający oba języki, nie musiał korzystać ze słuchawek w trakcie wystąpień w języku francuskim.

    Wiele pytań było kierowanych do nas na temat ankiety, dzięki której polscy brokerzy po raz pierwszy oceniali zakłady ubezpieczeń - przyznając swoje nagrody na VIII Kongresie Brokerów. A tak nawiasem mówiąc, to dzięki obecności na naszych kongresach przedstawicieli BIPAR, polski kongres jest doskonale znany i stanowi wzór do naśladowania przez różne stowarzyszenia narodowe.
    Jednak ciągle jeszcze niektórzy pośrednicy pytają nas, czy na kongres przyjeżdża ponad sto, czy ponad tysiąc uczestników. Bo tysiąc - to chyba niemożliwe !

    Zresztą delegacja polska była doskonale przez wszystkich rozpoznawana, za sprawą Romany Rucińskiej. A nieukrywany zachwyt, nie tylko w oczach ponad osiemdziesięcioletniego, honorowego przewodniczącego delegacji tureckiej, był tego wymownym potwierdzeniem (aby uniknąć błędnej interpretacji, pragnę podkreślić, że użyłem słów: "nie tylko").

    Nie mogę nie wspomnieć o istotnej zmianie, jaka się dokonała w ciągu ostatnich kilku lat.
    W tym roku - palaczy - można było dosłownie policzyć na palcach obu rąk. Stojąc gdzieś z boku, w trakcie nielicznych, krótkich przerw i paląc z Matsem ze Szwecji, czuliśmy się jak dinozaury.

    Dla mnie, jako interesującego się zagadnieniami etyki w naszym środowisku było ważne, że każda z nowo przystępujących organizacji, jako jedno z najważniejszych zadań, prezentowała konieczność etycznego działania. W tym roku nowymi członkami BIPAR zostało sześć stowarzyszeń narodowych (liczby podaję za swoimi notatkami - mam nadzieję, że bez przekłamań):

    * Litewska Izba Brokerów Ubezpieczeniowych - 88 firm, 500 licencjonowanych brokerów, własny Kodeks Etyki i Sąd Koleżeński;
    * Turecka Izba Brokerów i Agentów - 15 tys. agentów i 48 brokerów;
    * Włoskie Stowarzyszenie Indywidualnych Brokerów - 220 członków, druga organizacja z Włoch;
    * Greckie Stowarzyszenie Pośredników Ubezpieczeniowych - założone w 1974 roku, 2750 członków, własny Kodeks Etyki, druga organizacja z Grecji;
    * Łotewskie Stowarzyszenie Brokerów - 16 brokerów, tj. 50 %, obejmujące 34 % rynku, własne standardy etyczne;
    * Rosyjskie Stowarzyszenie Brokerów i Doradców - 1553 członków, z czego 10 % to klasyczni brokerzy, a pozostali to pośrednicy, głównie komunikacyjni (51 % brokerów działa na terenie Moskwy i Petersburga.

    Głosowania nad przyjęciem nowych członków są praktycznie czystą formalnością, bo wszelkie sprawy proceduralne są załatwiane przed posiedzeniem. Jednak w trakcie posiedzenia przewodniczący każdej narodowej delegacji oficjalnie zwraca się do delegatów - uczestników zgromadzenia generalnego, z prośbą o przyjęcie jego organizacji na członka BIPAR, informując o swoim stowarzyszeniu lub izbie, o zamierzeniach itp.

    Ponieważ w sali obrad siedziałem niedaleko Sergieja Rybakova, sympatycznego reprezentanta Rosji i obserwowałem, jak kilkakrotnie czyta swoje wystąpienie i co chwilę dokonuje skreśleń i poprawek, poprosiłem, aby pokazał mi swój tekst.
    Tekst (w języku angielskim) był naprawdę niezły, a dokonywane zmiany wynikały bardziej z nerwów, niż merytorycznej konieczności. Jednak trudno się dziwić przejęciu Siergieja, który miał pełną świadomość, że za chwilę jego wystąpienia będzie słuchała "cała Europa". Poprosiłem Sergieja, aby wyszedł ze mną na korytarz i wyjaśniłem mu (jak broker brokerowi), aby się tak nie przejmował i zaproponowałem jedynie kosmetyczne poprawki, polegające praktycznie na przywróceniu pierwotnego tekstu. Wystąpienie Sergieja zostało doskonale przyjęte - bo było po prostu dobrze przygotowane. Tym samym Rosyjskie Stowarzyszenie Brokerów zostało kolejnym członkiem BIPAR.

    W trakcie przerwy, po głosowaniach nad przyjęciami nowych członków - Adam Sankowski z całą powagą stwierdził, że jednak sporo się zmieniło w ciągu ostatnich lat. Kiedyś, gdy polska delegacja miała zabrać głos na międzynarodowej konferencji, to Rosjanie cenzurowali tekst i udzielali instrukcji, jak postępować. A teraz Polak poprawia tekst szefowi delegacji rosyjskiej.

    Pisząc o wrażeniach, na pewno należy wspomnieć ustępującego szefa BIPAR - Maxa Taylora - za wzorowe wręcz prowadzenie obrad. Robił to ze swadą i uśmiechem, bez angielskiej flegmy, zresztą czytelnicy "Gazety" znają Maxa Taylora, choćby z efektów jego ostatniej wizyty w Polsce.
    Przypomnę, że na dany rok wybiera się przewodniczącego (Chairman) i dwóch zastępców. Jednym zastępcą jest ustępujący przewodniczący, a drugim - przyszły przewodniczący. Tak więc z wyprzedzeniem wszystko jest wiadome i dzięki temu można rozsądnie planować prace organizacji.

    W tym roku honorowym gościem był Charlie McCreevy, europejski komisarz d/s Rynku Wewnętrznego i Usług (były minister finansów Irlandii), którego wystąpienie z racji zajmowanego stanowiska było wyważone i poprawne politycznie. Z dużym zainteresowaniem słuchałem lorda Levene, Chairmana of Lloyd's. Podobnie jak inni, z ciekawością wysłuchałem też przedstawiciela Standard and Poor's - Petera Hughes'a (chyba byłego pośrednika) na temat ratingu firm ubezpieczeniowych.

    Z kronikarskiego obowiązku dodaję, że najczęściej wymienianym na Forum nazwiskiem było nazwisko pewnego prokuratora z USA (którego nie przytaczam, aby nie uczestniczyć w jego kampanii wyborczej), a najczęściej wymienianą chorobą - "zaraza nordycka".

    Pierwszego wieczoru, podczas uroczystej kolacji wydanej z okazji otwarcia obrad Forum, przy okrągłych stołach siedzieli delegaci BIPAR, wspólnie z uczestnikami Forum. Przy "moim" siedzieli: Angielka. Węgier, Litwin, Austriak, Szwajcar, Szwed, Anglik, Niemiec. Po lewej stronie miałem Irlandkę. Pierwsze pytanie, jakie zadała mi ta ostatnia (agentka) - brzmiało: czy w Polsce jest tak wielka bieda, że wszyscy Polacy przyjeżdżają do pracy w Irlandii? Gdy starałem się odpowiedzieć na to dość obcesowo postawione pytanie, Irlandka, nie słuchając, znowu zaczęła: a czy muszą do Irlandii? Przy trzecim, czy czwartym tak samo postawionym pytaniu, nie wytrzymałem. Odpowiedziałem: Tak, bo Irlandii potrzebni są prawdziwi fachowcy. Od tej pory aż do końca kolacji moja sąsiadka była jak do rany przyłóż.

    Wypada wspomnieć, że Harald Krauss, dyrektor generalny BIPAR, obchodził 20 rocznicę pracy dla BIPAR (16 lat w Brukseli i wcześniej 4 lata w Paryżu).

    Forum odbywało się pod hasłem: "Trends in Insurance Intermediation". Przy okazji muszę podzielić się anegdotą, do powstania której mimowolnie się przyczyniłem, a która ma związek z hasłem tegorocznego VIII Kongresu Brokerów. Sąsiad zobaczył, jak czytam ostatnią "Gazetę Ubezpieczeniową" z kongresowym hasłem: "Profesjonalizm dla Klienta". Zapytał więc, dlaczego on, jako klient, ma być profesjonalny? Przecież klient nie musi się znać na ubezpieczeniach - wystarczy, że ma dobrego brokera. Ponieważ byłem autorem tego hasła, to w pierwszej chwili nie zrozumiałem intencji sąsiada. Dopiero po chwili zrozumiałem. Zyskałem kolejną nauczkę - jak ważna jest precyzja wypowiedzi, aby nie zostać opacznie zrozumianym.

    Przepraszając za niespójność i wielowątkowość mojego tekstu, mam nadzieję, że choć w części przybliżyłem czytelnikom "Gazety" charakter tego, niewątpliwie najważniejszego dla nas wszystkich europejskich pośredników, dorocznego wydarzenia.

    Niezależnie od decyzji uczestników referendów we Francji i Holandii - przynajmniej my pośrednicy - agenci i brokerzy, tworzymy jedną europejską, dobrze rozumiejącą się grupę zawodową. A jednoczą nas nie tylko wspólne zagrożenia, ale i co ważniejsze - zrozumienie i przyjaźń. A to dobrze rokuje na przyszłość.

    PS. Uprzedzając pytania kolegów - złośliwców oświadczam, że na poważnie namawiałem Adama Sankowskiego, aby w najbliższych wyborach kandydował do Sejmu. Jest młody (nie "podpada" pod Kieresa) i skuteczny. Pośrednicy mieliby w nim swojego energicznego reprezentanta w parlamencie. Adam na razie zasłania się żoną i brakiem czasu. Wierzę jednak, że wspólnie z redaktor Bożeną M. Dołęgowską-Wysocką uda się go jeszcze przekonać.
    Jestem za! Lobby ubezpieczeniowe w Sejmie jest kiepskie, a zapowiada się, że będzie jeszcze gorsze. Bożena M. Dołęgowska-Wysocka

    (opracował : Leszek Straszewski)

    * * *