| |
 |
Bożena Dołęgowska-Wysocka "GAZETA UBEZPIECZENIOWA" sierpień 2003
|
EKSPANSJA NA WSCHÓD CZY NA ZACHÓD ?
Rozmowa Jarosławem Biernackim, prezesem Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A.
Ubiegły rok był trudny dla całej gospodarki, w tym także dla polskiego eksportu. Pan, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, zapewne nie wspomina go z nostalgią...
Rzeczywiście, nie był to najlepszy rok. Mieliśmy stosunkowo niewielki zysk, który wyniósł około 600 tys. złotych. Trzeba podkreślić, że jednak jesteśmy na plusie. Takie, a nie inne wyniki wiążą się ze znaczną wrażliwością naszego portfela na pojedyncze zdarzenia.
W 2003 r. takim zdarzeniem była upadłość firmy Zestel z Zielonej Góry, która kosztowała nas prawie 20 mln złotych. W związku z tym jednym z naszych głównych celów na najbliższą przyszłość jest takie przekonstruowanie portfela, które umożliwi nam uniezależnienie całego wyniku firmy od wystąpienia pojedynczych ryzyk, nawet tak dużych jak upadłość.
Prezesurę w KUKE objął Pan stosunkowo niedawno. Tak więc raport roczny, który ukazał się w ostatnich dniach, obrazuje raczej dokonania Pańskich poprzedników. Co Pan zamierza osiągnąć w nadchodzącym roku?
Wspomniałem już o konieczności zmiany struktury portfela. Poza tym zamierzam przeorientować firmę na eksport. Obecnie ubezpieczamy sporo ryzyk krajowych, w szczególności są to polisy obrotowe i ubezpieczenia krótkoterminowych kredytów. A przecież misją KUKE jest wspieranie eksportu. Uważam, że próba ostrego konkurowania na rynku krajowym jest pozbawiona sensu. Taką politykę staram się prowadzić od początku mojej pracy w firmie, czyli od marca 2003 r. Te działania zaczynają przynosić pierwsze efekty. Staramy się oferować naszym klientom kompleksowe usługi.
Kolejnym wyzwaniem jest przebudowa sieci sprzedaży. Do tej pory bazowaliśmy głównie na agentach wewnętrznych. Tymczasem chcemy rozwijać współpracę z pośrednikami. Od jakiegoś czasu prowadzimy konkretne rozmowy na ten temat i mamy nadzieję, że przyniosą one wymierne efekty w postaci obustronnie korzystnej współpracy.
Kim dokładnie są kontrahenci KUKE?
Jak dotąd, są to głównie duże firmy o znaczących obrotach, jednak stopniowo zwracamy się w kierunku sektora średnich przedsiębiorstw. To właśnie średnie firmy są głównym beneficjentem tak zwanych polis obrotowych. Ubezpieczamy spłatę należności handlowych dla sprzedawcy od jego klientów. Dotyczy to zarówno obrotu krajowego, jak i eksportu, chociaż na razie dominuje ten pierwszy. I to chcemy zmienić w nadchodzącym okresie. Poza tym działamy jeszcze w obszarze kredytu eksportowego na rachunek Skarbu Państwa. W ciągu ostatnich dwóch lat znacząco zwiększyło się zaangażowanie KUKE w finansowanie eksportu, zwłaszcza krótkoterminowego. Jest to wzrost rzędu ponad 50% z roku na rok.
Coraz bardziej widoczne staje się nasze przeorientowanie na rynki wschodnie. Zależy nam głównie na Rosji, Ukrainie, Białorusi. Odzyskiwanie tych rynków dla polskiego eksportu to podstawa naszej misji. Obecnie około 30% całego polskiego eksportu przypada na Niemcy, a 9% na Rosję. Natomiast wartość ubezpieczonego przez KUKE eksportu do Niemiec od maja do sierpnia br. wyniosła około 280 mln zł, do Rosji zaś aż 170 mln zł, a na Ukrainę 90 mln zł. Widać wyraźnie, jak istotny staje się Wschód w polityce naszej firmy.
Ostatnio dużo mówi się o szansach na rozwój eksportu do Iraku. Jeszcze jakiś czas temu mieliśmy z tym państwem piękne interesy...
Łatwo się domyśleć, jaki charakter miał ten dawny eksport z Polski do Iraku, przerwany wojną w Zatoce Perskiej. Realizowały go duże przedsiębiorstwa państwowe. Wspomnę tylko o wielkich projektach strukturalnych, takich jak budowa elektrowni, czy rafinerii. W tej chwili rysują się pewne możliwości na kontrakty dla polskich firm. Jeśli zostaną zawarte, to z pewnością KUKE będzie w nich uczestniczyć ze strony ubezpieczeniowej. Irak został zdjęty z listy państw objętych embargiem ONZ, tak więc oficjalnie eksport jest możliwy. Jednak polskie transakcje z Irakiem, podobnie jak z Serbią i Czarnogórą, muszą być konsultowane z Komitetem Polityki Ubezpieczeń Eksportowych przy Ministerstwie Finansów.
Dużo wniosków o zezwolenie na handel z Irakiem trafiło do tego Komitetu?
Jak dotąd żaden! Nie dziwi mnie to, prawdę mówiąc. Wojna niedawno się skończyła i sytuacja jest bardzo niejasna. Nie bardzo wiadomo, z kim prowadzić biznesowe rozmowy, kto ma być płatnikiem. Nasze przedsiębiorstwa, podobnie jak firmy z innych krajów, czekają na wyklarowanie się warunków panujących w Iraku. Nie muszę mówić, że odbudowa całego państwa, tworzenie nowej infrastruktury, to szansa na wielki biznes. Tak więc z pewnością w którymś momencie to wszystko ruszy. To tylko kwestia czasu.
Co jest obecnie dla Pana największym wyzwaniem? Większość ubezpieczycieli podkreśla problemy związane ze sprzedażą. Czy także dla KUKE ta dziedzina działalności stała się problematyczna?
KUKE jest w lepszej sytuacji pod względem sprzedażowym, niż większość firm ubezpieczeniowych na naszym rynku. Wynika to z oryginalności oferowanych przez nas produktów, które praktycznie nie mają konkurencji. Owszem, działa już Hermes, ale ta firma ma innego klienta docelowego, niż KUKE. Większym zagrożeniem może stać się francuski Coface - duża, renomowana firma, która jest dobrze znana na świecie. Coface ma wkrótce wejść na nasz rynek, za pośrednictwem swojej austriackiej filii. Jednak jeśli chodzi o ubezpieczenia eksportowe dla Skarbu Państwa, to nie mamy i nie będziemy mieć konkurencji. Tak więc głównym problemem KUKE jest nie sprzedaż produktów, lecz windykacja należności i duża szkodowość. Zła sytuacja makroekonomiczna znacząco odbiła się na sytuacji naszych kontrahentów. Miało miejsce wiele upadłości, nagminne jest też niepłacenie składek.
Zbliża się akcesja Polski do Unii Europejskiej, z którą wiąże się także zniesienie ceł z państwami członkowskimi. To chyba duża szansa dla polskiego eksportu.
Rok 2004, czyli rok wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, przyniesie KUKE nowe możliwości ekspansji. Likwidacja ceł z państwami unijnymi na pewno wpłynie na rozwój eksportu do tych krajów. Jednak trzeba sobie postawić pytanie, czy polskie produkty będą dostatecznie konkurencyjne na Zachodzie. Najwięcej nadziei wiążemy z rynkami wschodnimi. Nie na Zachodzie, lecz właśnie w Rosji, Ukrainie, Białorusi widzę przyszłość naszego eksportu.
Wejście do Unii to nie tylko szanse, ale też trudności i wyzwania. W ramach integracji przeobrażeniu będzie musiała ulec struktura polskiego przemysłu. Nie jest tajemnicą, że nasza gospodarka jest przestarzała. Jeszcze niedawno stawialiśmy na przemysł wydobywczy, stoczniowy, hutnictwo - to będzie musiało się zmienić. Potrzebna jest rewizja dotychczasowego myślenia o gospodarce.
Unia nie jest zwolenniczką publicznego wsparcia dla przemysłu, z którym w Polsce mamy do czynienia na co dzień. Co więcej, nagminnie społeczeństwo domaga się wręcz od państwa pomocy dla nierentownych przedsiębiorstw. W Unii taka polityka nie zyska aprobaty. To wpłynie także na sytuację KUKE, ponieważ jesteśmy ściśle związani z polityką gospodarczą państwa. Przed nami wiele wyzwań.
Dziękuję za rozmowę.
* * *
Bożena Dołęgowska-Wysocka "GAZETA UBEZPIECZENIOWA" sierpień 2003

|
|