"MIESIĘCZNIK UBEZPIECZENIOWY"
wrzesień 2005

BROKERZY I BANKOWCY (rynkowe statystyki)

Wiele mówi się o zmianach w sposobie dystrybucji polis, postanowiliśmy więc sprawdzić, jak rzecz wygląda w statystykach. Dane KNUiFE pozwalają sięgnąć do 2001 roku, stąd przygotowując nasze zestawienia mogliśmy porównać zmianę w ostatnich czterech pełnych latach.

Okazało się, że w ubezpieczeniach majątkowych bardzo wzrosła rola brokerów ubezpieczeniowych, którzy w 2001 roku przynosili zakładom 11,4% przypisu składki, a w 2004 roku już 15,3%. W liczbach bezwzględnych oznacza to wzrost o 763 mln zł.

Swoją pozycję wzmocnili też agenci ubezpieczeniowi (wzrost znaczenia z 46,7% w 2001 do 49,7% w 2004 roku, czyli o 437 mln zł). W rozbiciu statystyki na osoby fizyczne i prawne widać, że większy wzrost przypisu wykazały osoby prawne (wzrost o 335 mln zł). Dane pokazują też, że - wbrew kasandrycznym przepowiedniom - wysoka suma gwarancyjna w OC zawodowym nie doprowadziła do zniknięcia agentów - osób fizycznych. Mało tego, ich znaczenie w przypisie składki w ostatnim okresie wzrosło.

Mniejsze jest za to znaczenie własnych sił sprzedaży, co stanowi potwierdzenie tezy, że ubezpieczenia się sprzedaje (aktywnie idąc do klienta, jak broker czy agent), a nie kupuje (klient niechętnie będzie szukał polisy za kontuarem). Jest to też efekt zmniejszenia się znaczenia w rynku obu spółek PZU, dla których ten kanał sprzedaży ma bardzo duże znaczenie.

Nieco inaczej rzecz wygląda w ubezpieczeniach na życie. Tu pośrednicy, osoby fizyczne, stracili na znaczeniu. W przypadku brokerów spadek nie jest znaczny (31 mln zł), bo nigdy specjalnie nie zajmowali się sprzedażą polis życiowych (w 2004 roku przynieśli 0,6% składki z ubezpieczeń na życie, a w 2001 roku 1,1%). Za to agenci - osoby fizyczne w 2001 roku przynosili 42,2% składki, a w 2004 roku już tylko 26,9% (co przekłada się na spadek w wysokości 628 mln zł). Stracili na znaczeniu głównie na rzecz banków i innych firm usług finansowych, które są zaklasyfikowane jako agenci-pozostałe osoby prawne, które przyniosły na koniec 2004 roku o 2,38 mld zł więcej składki, niż w 2001 roku.

Niektórzy zwrócą uwagę, że te kanały dystrybucji zbierają głównie składkę inwestycyjną, nie ubezpieczeniową, związaną z ryzykiem i stąd ogłaszanie spadku znaczenia agentów jest nieco przedwczesne. Rzeczywiście, w 2004 roku 2,27 mld zł z grupy 1 i 3 przyniosły ubezpieczenia ze składką jednorazową. Tu trzeba poczynić kolejne zastrzeżenie, że składki jednorazowej nie można utożsamiać z inwestycyjną, bo ubezpieczenia ochronne, szczególnie te traktowane jako zabezpieczenie, są również w ten sposób opłacane, np. dzięki wliczeniu składki w kwotę kredytu.

Reasumując, jeśli - opierając się wyłącznie na szacunkach - od ogółu przypisu w 2004 roku odliczyć 2 mld zł składki inwestycyjnej, to wtedy okaże się, że agenci przynieśli towarzystwom 31%. Nadal więc spadek jest znaczny i można przypuszczać, że będzie się pogłębiał.

Kupowanie polis na życie w instytucjach, które zadowalają się mniejszą niż agenci prowizją, jest atrakcyjne zarówno dla towarzystwa, jak i klientów. Nic więc dziwnego, że obecnie 28,5% składki z ubezpieczeń na życie pochodzi właśnie od takich instytucji.

Być może mamy więc w Polsce do czynienia ze zjawiskiem podobnym jak na Zachodzie - po rozczarowaniu klientów polisami na życie i ich upadkami, przyszła pora na sprzedaż kanałem bankowym. Warto też zwrócić uwagę, że o 718 mln zł wzrósł przypis składki w grupie 5 działu I, czyli w ubezpieczeniach chorobowych i wypadkowych. Są one sprzedawane (jako opcje dodatkowe do istniejących już umów) przez agentów, ale też przez banki (jako element polisy zabezpieczającej kredytodawców przed nieszczęśliwymi wypadkami kredytobiorców). Tu więc zasługa obu kanałów dystrybucji może być równie duża.

Dane pokazują też, że Polacy są generalnie lepiej zabezpieczeni przed wypadkami losowymi, a taka jest ostatecznie pierwotna rola ubezpieczeń.

* * *