Małgorzata Dygas
"GAZETA BANKOWA"
czerwiec 2004

BROKERSKA WARTOŚĆ DODANA

Brokerzy co roku zwiększają swój udział w przypisie składki nie tylko z ubezpieczeń majątkowych, ale także życiowych. Mimo to środowisko profesjonalnych pośredników przeżywa niepokój dotyczący ich roli w dystrybucji ubezpieczeń oraz otoczenia prawnego, w jakim działają.

W Unii Europejskiej udział brokerów w sprzedaży ubezpieczeń wzrasta od wielu lat. Takie są także i polskie tendencje - ci pośrednicy zwiększają swoją pozycję w sprzedaży ubezpieczeń nie tylko majątkowych (duże ryzyka przemysłowe, finansowe), ale także życiowych grupowych dotyczących średnich i dużych przedsiębiorstw, a także długoterminowych ubezpieczeń na życie. Przypis składki z ubezpieczeń życiowych zebrany przez brokerów nie wynosi kilkunastu procent, jak ma to miejsce w wielu krajach UE, na koniec 2003 roku był on większy od składek zebranych przez agentów (jeżeli ze statystyki wyłączy się składki największych dwóch ubezpieczycieli - PZU i PZU Życie, które to dystrybuują swoje produkty przede wszystkim przez własnych, wieloletnich agentów i pracowników).

Lista zagrożeń

Brokerzy nie powinni obawiać się konkurencji innych kanałów dystrybucji takich jak banki, agenci, pracownicy zakładów, ponieważ - jak twierdzi dr Anna Kufel-Sieminska z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, uczestniczka VII Kongresu Brokerów w Mikołajkach - Rdzeniem usługi, jaką świadczą brokerzy, nie jest pośrednictwo ubezpieczeniowe, ale zarządzanie ryzykiem. Jeżeli brokerzy będą postrzegać swoją działalność jedynie jako zawieranie umów, to między innymi banki, wchodzące w skład grup ubezpieczeniowo-bankowych, będą stanowiły dla nich zagrożenie.

Impas do rozstrzygnięcia

Zagrożeniem dla krajowych brokerów, według Tomasza Mintofta-Czyża, prezesa Stowarzyszenia Polskich Brokerów (organizatora kongresu) nie są inne kanały dystrybucji, czy konkurencja ze strony pośredników z innych krajów członkowskich Unii Europejskiej, ale brak zrozumienia roli pełnionej przez brokerów na szeroko pojętym rynku ubezpieczeń. Powszechna wśród klientów a także - niestety - wśród wielu ubezpieczycieli, jest nieświadomość faktu wnoszenia przez brokerów "wartości dodanej" do relacji klienta z zakładem ubezpieczeń. Widziana z pozycji zakładów ubezpieczeń, dominujących na rynku (zwłaszcza w przypadkach krótkiego funkcjonowania rynku ubezpieczeń) działalność brokerów może być postrzegana jako zagrożenie ich istotnych interesów: to właśnie brokerzy przyczyniają się najbardziej do rozproszenia ryzyk, wzrostu konkurencyjności rynku, a także świadomości klientów. Dla dominujących zakładów działania takie oznaczają zwiększenie prawdopodobieństwa utraty klientów na rzecz bardziej sprawnych lub bardziej agresywnych konkurentów.

W tym kontekście należy oceniać takie opinie, jak wygłoszona w Mikołajkach przez Cezarego Stypułkowskiego, prezesa zarządu PZU. Uważa on, że brokerzy powinni udowodnić swoją przewagę nad usługami świadczonymi przez innych pośredników np. agentów, że dla dobra transparentności oferowanych usług byłoby wskazane, aby ujawnili wysokość pobieranych prowizji (takiej deklaracji prezes PZU nie oczekuje od agentów, których prowizja jest bardzo zróżnicowana, wynosi w wielu towarzystwach znaczącą część pierwszorocznej składki wpłaconej przez klienta).

Prezes Stowarzyszenia Brokerów skomentował tę wypowiedź stwierdzeniem, że transparentność wynagrodzeń prowizyjnych jest koncepcją zasadną tak długo, jak odnosi się do relacji brokera z klientem. Byłoby jednak nieporozumieniem oczekiwanie podawania do wiedzy publicznej informacji o wysokości wynagrodzeń brokerskich (nie jest to praktykowane w żadnej innej gałęzi działań gospodarczych), a tym bardziej wprowadzenie zmiany, obowiązującej w praktyce wszystkich rynków ubezpieczeń, zasady wypłaty wynagrodzeń prowizyjnych przez zakłady ubezpieczeń. Temat ten pojawia się dość regularnie w wypowiedziach przedstawicieli zakładów ubezpieczeń, Komisji Nadzoru, w mediach a nawet w Parlamencie. Należy mieć pełne zrozumienie, jakie motywy gry rynkowej znajdują się u źródła takich wystąpień, z jednej strony, a jakie są argumenty przemawiające za utrzymaniem stanu obecnego.

Brokerzy, w opinii Cezarego Stypułkowskiego, są dla jego firmy dalszoplanowym kanałem sprzedaży ubezpieczeń. Nie zgadzają się z takim pozycjonowaniem brokerzy, którzy przygotowują oferty ubezpieczeniowe dla klientów korporacyjnych i indywidualnych z propozycji produktowych wielu zakładów, w tym PZU i PZU Życie.

Polscy brokerzy niepokoją się, na ile realnym zagrożeniem dla nich mogą stać się pośrednicy z UE. Nie dlatego, że są znacznie lepiej przygotowani do wykonywania zawodu, ale dlatego, że po 1 maja 2004 roku, zgodnie z zasadą jednolitego paszportu, swobody świadczenia usług i osiedlania się, są uprawnieni do prowadzenia działalności pośrednictwa w Polsce w formie oddziału macierzystej firmy. Takie rozwiązanie jest znacznie tańsze i nie wymaga wielu formalności - wystarczy zgłoszenie do polskiego urzędu nadzoru. Ale czy strach ma wielkie oczy, pokaże to najbliższe kilka miesięcy.

Specyficzna działalność

Działalność brokerska, tak jak każda działalność gospodarcza, jest także narażona na ryzyko niepewności. Broker, tak jak każdy inny przedsiębiorca, działa w określonych realiach gospodarczych. Ponieważ wykonuje specyficzną działalność, to podlega ona wielu rygorystycznym przepisom. Są one zawarte w znowelizowanej ustawie o pośrednictwie ubezpieczeniowym, która obowiązuje od 1 stycznia 2004 roku. Zgodnie z prawem broker (osoba fizyczna czy prawna) musi mieć zezwolenie Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej, musi zostać wpisany do rejestru KNUiFE jako pośrednik ubezpieczeniowy.

Dodatkowe obciążenia, jakie spoczywają na brokerze, to udzielanie klientowi porady o ofercie ubezpieczeniowej całego sektora. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w UE działa ponad 4 tysiące zakładów, to staje się jasne, że żaden pośrednik nie jest w stanie przedstawić oferty całego rynku ubezpieczeniowego, wraz z analizą. Tego typu rygorom nie podlegają brokerzy z innych krajów Unii. Polski ustawodawca wykazał znaczącą nadgorliwość. Katarzyna Przewalska, wicedyrektor Departamentu Usług Finansowych z MF zapowiada, że ministerstwo przygotowuje nowe rozporządzenia, które będą łagodziły (niwelowały ) skutki przepisów niekorzystnych dla polskich pośredników ubezpieczeniowych. Na razie są to jedynie deklaracje.

OC ponad stan

Odrębnym zagadnieniem jest dyskutowana wśród krajowych brokerów kwestia dotycząca wysokości limitu odpowiedzialności za błąd w sztuce (z uwzględnieniem szkody wyrządzonej umyślnie), od którego wszyscy pośrednicy - poza zależnymi agentami - są zobowiązani mieć ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Od 15 stycznia 2005 roku będzie obowiązywać w Polsce, jak we wszystkich krajach Unii, limit ubezpieczenia OC w wysokości 1 milion euro za każde wydarzenie i 1,5 miliona euro za wszystkie wydarzenia w okresie ubezpieczenia.
Limit ten został uznany za zbyt wysoki nie tyko przez polskich brokerów, ale także przez ponad 70 procent pośredników w krajach UE. Polski ustawodawca, dostosowując prawo krajowe do unijnego, przyjął limity określone w Dyrektywie o pośrednictwie ubezpieczeniowym z września 2002 roku. Rodzi to ogromny sprzeciw całego środowiska pośredników w Polsce, ponieważ około 80 procent podmiotów prowadzących działalność brokerską to jednoosobowe firmy, których nie będzie stać na wykupienie polis na tak wysoką sumę.
Do 14 stycznia przyszłego roku obowiązuje brokerów ubezpieczenie na 50 tysięcy euro (składka za nie wynosi około kilka tysięcy złotych rocznie. Brokerzy obawiają się, że polisa na sumę ubezpieczenia OC w wysokości 1,5 miliona eur może kosztować brokera około 20 tysięcy złotych rocznie).
Wprawdzie skomplikowana procedura zmiany uchwalonej już i ogłoszonej dyrektywy UE nie pozwala liczyć na obniżenie limitu określonego w dyrektywie o pośrednictwie ubezpieczeniowym w normalnym trybie, to istnieje pewna nadzieja na skuteczną akcję korygującą podczas dyskusji prowadzonej obecnie w Komisji Europejskiej nad limitem odpowiedzialności cywilnej, który zostanie określony w dyrektywie o usługach inwestycyjnych (ISD) - twierdzi Tomasz Mintoft-Czyż.

Katarzyna Przewalska, wicedyrektor Departamentu Usług Finansowych w Ministerstwie Finansów zapowiada, że w ministerstwie trwają prace nad rozporządzeniem, które dostosowywałoby wyznaczony limit unijny , dotyczący OC zawodowego brokerów, do polskich realiów, ponieważ większość firm brokerskich, działających na rynku, nie stać na polisę na tak wysoką sumę ubezpieczenia.

Prof. Jan Monkiewicz, przewodniczący KNUiFE uważa, że Polska może jedynie zabiegać o to, aby suma gwarancyjna, która jest związana z ubezpieczeniem OC zawodowego pośredników niezależnych rosła stopniowo. Wtedy składka na to ubezpieczenie nie będzie stanowiła kwoty zaporowej dla części podmiotów działających na naszym rynku. Dla dużych brokerów opłacenie składki za to ubezpieczenie nie stanowi problemu, ale dla małych i średnich firm jest to wydatek często nie do udźwignięcia.

Małe podmioty mogą albo zrezygnować z prowadzonej działalności, albo szukać innych rozwiązań, np. połączyć się w większe firmy, dla których zapłacenie składki za ubezpieczenie OC nie będzie stanowiło większego problemu. Środowisko brokerów nie chce wyrazić zgody na takie rozwiązanie, ponieważ byłoby ono niekorzystne dla konsumentów. Oznaczałoby zniknięcie z rynku kilkuset jednoosobowych firm brokerskich, które świadczą usługi indywidualnym klientom.

Ochrona danych osobowych

Od 1 maja 2004 roku obowiązuje znowelizowana ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. Do przestrzegania tej ustawy są także zobowiązani brokerzy. Z ustawy wynika obowiązek zastosowania pewnych zabezpieczeń informatycznych, dotyczących ochrony danych osobowych klientów. Owe zabezpieczenia mają przeciwdziałać przeciekowi informacji, ponieważ jak stwierdziła Grażyna Pałyska, biegły rewident - brokerzy jako jednostki gospodarcze są zobowiązani do przestrzegania ustawy o ochronie danych osobowych. Wszelkie informacje umożliwiające zidentyfikowanie osoby fizycznej - uporządkowane według pewnego ciągu logicznego - to jest już baza danych.
Nie oznacza to, że broker prowadzący jednoosobową firmę musi mieć zabezpieczenia informatyczne, jakie są wymagane od dużych korporacji. Grażyna Pałyska uważa, że niepokój wielu brokerów jest nieuzasadniony, ponieważ owe zabezpieczenia powinny być dopasowane do możliwości finansowych i organizacyjnych firmy. Nie zwalnia to brokerów od dbałości o to, aby z firmy nie nastąpił przeciek informacji, dotyczących ich klientów.

VAT czy nie VAT

Nowa ustawa o podatku dochodowym od towarów i usług obowiązuje od 1 maja 2004 roku. Jest ona oparta na Szóstej Dyrektywie unijnej z 1993 roku. Przez najbliższe kilka lat, tak uważa mec. Andrzej Dębiec, nie tylko w Polsce, ale także w UE będą obowiązywały przepisy danego kraju - jest to okres przejściowy. Po nim nastąpi era jednolitego podatku VAT we wszystkich państwach Unii. Podatkowi VAT podlegają wszystkie przejawy działalności gospodarczej, chyba że w ustawie jest wymieniona dana działalność jako nie podlegająca tego typu podatkowi.

Przed 1 maja wszelka działalność związana z pośrednictwem ubezpieczeniowym, była zwolniona z VAT, z wyjątkiem usług doradztwa ubezpieczeniowego oraz wyceny usługi świadczonej dla towarzystw. W znowelizowanej ustawie ten typ działalności podlega VAT-owi, jeżeli usługa jest świadczona przez brokera. Ta sama czynność, wykonana w imieniu zakładu i na rachunek ubezpieczyciela (może ją wykonywać agent) nie jest objęta tym podatkiem. Odmiennie traktować należy sytuacje, w których na podstawie umowy broker świadczy usługi doradcze na rzecz klienta i otrzymuje za nie wynagrodzenie wprost od niego.



* * *