| |
| |
"Dziennik Ubezpieczeniowy" Nr 141 (1539) 2006-07-25
|
W ubiegłym tygodniu publikowaliśmy opinie brokerów oraz Rzecznika Ubezpieczonych na temat listu otwartego prezesa zarządu Stowarzyszenia Brokerów. Poniżej zamieszczamy odpowiedź pana Jacka Kliszcza, podsumowującą ubiegłotygodniowe komentarze.
Aktywnie i efektywnie
We wrześniu planujemy zorganizowanie panelu dyskusyjnego dla brokerów na temat dalszego przekształcania naszego samorządu. - zapowiada Jacek Kliszcz, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.
Bardzo się cieszę, że mój list otwarty spowodował aktywność środowiska, bo to było moim celem. Dziękuję Panom Zbigniewowi Łazowskiemu oraz Mariuszowi Apelskiemu za ważny głos w dyskusji. Dziękuję również anonimowym brokerom z Warszawy i z prowincji. Tylko wymiana poglądów pozwoli nam na wypracowanie pełnego obrazu potrzeb środowiska. Odnosząc się ad vocem do zarzutu dyskredytowania Izby, pozwolę sobie zauważyć raz jeszcze, że tożsamość członków obu organizacji powoduje jedynie rozproszenie siły środowiska, a zjednoczenie go pod auspicjami istniejącego od 15 lat Stowarzyszenia z formułą pozwalającą na aktywny udział nie tylko brokerów prowadzących działalność gospodarczą, ale również wykonujących zawód brokera w ramach pracy w firmach brokerskich, jest bliższe organizacji osób wykonujących wolny zawód. Dorobek legislacyjny Stowarzyszenia bez wątpienia jest pokaźny, choć może rzeczywiście nie na miarę oczekiwań.
| Tożsamość członków Stowarzyszenia i Izby powoduje jedynie rozproszenie siły środowiska. |
Myślę, że Stowarzyszenie nie jest organizacją skompromitowaną, a fakt, że pan Zbigniew Łazowski kandydował na ostatnim Walnym Zgromadzeniu do władz Stowarzyszenia, pozwala mi sądzić, że to określenie wynikło jedynie z pewnej zawziętości polemicznej czasami koniecznej do artykułowania swoich poglądów.
Problemy finansowe Stowarzyszenia nie są mało istotne, ale z pewnością przejściowe i nad tym, aby Stowarzyszenie nie odeszło w "niebyt", pracują aktywnie wszyscy członkowie władz Stowarzyszenia. Najważniejsze w dyskusji jest jasne określenie celów, sposobu ich realizacji, perspektywy czasowej i źródeł finansowania. Jeśli to nam się uda, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby realizować je w ramach naszej korporacji. Zachęcam wszystkich do poważnej dyskusji raz jeszcze, niech będzie nawet trudna byle była konkretna i doprowadziła nas do celu spełnienia oczekiwań środowiska. Jako Zarząd planujemy zorganizowanie panelu dyskusyjnego dla brokerów w miesiącu wrześniu na temat dalszego przekształcania naszego samorządu.
Cieszy mnie również bardzo artykuł Pani Krystyny Krawczyk dyrektora Biura Rzecznika Ubezpieczonych i deklaracja kontynuowania współpracy z naszym Stowarzyszeniem. Mam nadzieję, że wypracujemy wspólnie również nowe formy współpracy z naszym naturalnym sojusznikiem w trosce o dobro klienta.
Demokracja nie jest może doskonała, ale nikt nie wymyślił nic lepszego, dlatego ktoś, kto dysponuje jednym głosem, ale ma dobry pomysł musi przekonać do niego innych. Myślę, że zarówno w liście otwartym, jak i w każdym wystąpieniu podkreślam konieczność zwiększenia aktywności wszystkich koleżanek i kolegów, dlatego też nie stanowi to dodatkowego punktu planu działania, bo to stanowi fundament działania.
| Problem podnoszony przez część kolegów o nadreprezentacji silnych firm brokerskim jest akurat w Stowarzyszeniu zarzutem nieprawdziwym. |
Legitymacją do działań jest tylko wsparcie środowiska. Nie podejmę polemiki z kolegami uważającymi, że Izba ma przewagę nad Stowarzyszeniem. Dla mnie to kwestia nazwy, a najważniejsze jest dokładne określenie celów.
Na pewno dobrze byłoby posiadać etatowy aparat wykonawczy, ale w chwili obecnej w okresie wdrażania programu oszczędnościowego nas na to po prostu nie stać. Problem podnoszony przez część kolegów o nadreprezentacji silnych firm brokerskim jest akurat w Stowarzyszeniu zarzutem nieprawdziwym. Proponuję przeanalizować rzeczywistą siłę głosu tych firm. Większość polskich brokerów to brokerzy indywidualni i małe firmy brokerskie. Ich aktywność w ramach demokratycznych zasad obowiązujących w Stowarzyszeniu daje im przewagę siły głosu, muszą ją jedynie chcieć wykorzystać. Jeśli chodzi o konkrety, to niestety list otwarty z natury rzeczy jest dokumentem programowym, a wypełnienie treścią planu działania to codzienna praca zarządu, mam nadzieję przy silnym wsparciu środowiska. Przejęcie majątku Izby, o które posądza się Stowarzyszenie, to zarzut cokolwiek chybiony. To właśnie Stowarzyszenie swoją pomocą finansową i logistyczną wspierało Izbę, a nie na odwrót, a tożsamość członków obu organizacji czyni tą dyskusję odrobinę groteskową. Pieniądze i środowisko są te same. A problem polega na tym, aby jak najefektywniej je spożytkować.
Z wyrazami szacunku
Jacek Kliszcz
* * *

|
|